Gospodarka i politykaPolecane

Nowe oblicze świata: przykład RPA

Dr Oscar van Heerden jest badaczem stosunków międzynarodowych (IR), gdzie koncentruje się na międzynarodowej ekonomii politycznej, ze szczególnym uwzględnieniem Afryki, a w szczególności SADC. Poniżej przedstawiamy jego artykuł:

 

Spójna czy zdezorientowana polityka Republiki Południowej Afryki?

Czy ugrupowanie BRICS jest sojuszem opartym na zasadach, a jeśli tak, to na jakich, a jeśli jest to luźny związek gospodarczy – to jakie ma cele? Jest to dla mnie najistotniejsze pytanie, gdy przyglądam się polityce zagranicznej Republiki Południowej Afryki. Każdy, kto studiował stosunki międzynarodowe powie ci, że polityka zagraniczna danego kraju jest jedynie przedłużeniem jego polityki wewnętrznej lub, jak powiedział były brytyjski premier, William Gladstone: „Oto moja pierwsza zasada polityki zagranicznej: dobre rządy w kraju”.

Na początku XXI wieku rząd Republiki Południowej Afryki zdecydował się dołączyć do sojuszu IBSA, który obejmował Indie, Brazylię i Republikę Południowej Afryki. Został on założony w 2003 roku. Można argumentować, iż opierało się to między innymi na podstawowej zasadzie, że wszystkie trzy kraje praktykowały demokrację w stylu zachodnim.

W 2009 roku Chiny, Rosja, Indie i Brazylia utworzyły BRICS. Republika Południowej Afryki dołączyła w 2010 roku. Członkostwo Republiki Południowej Afryki w sojuszu BRICS stanowi wyraźne zerwanie z tą podstawową zasadą, ponieważ system rządów w Chinach i Rosji jest nieco inny niż u atlantów. Trzeba jednak stwierdzić, że systemy te, choć różnią się od atlantyckiej demokracji, są całkowicie akceptowalne dla Chińczyków i Rosjan. Jeśli więc nie interesują nas systemy rządów w naszych krajach, sojusz musi opierać się na czymś innym. Ale zanim zagłębimy się w tę sprawę, zapytajmy, dlaczego Chiny nalegały na członkostwo Republiki Południowej Afryki, w przeciwieństwie do jakiegokolwiek innego kraju afrykańskiego. Nowy globalny porządek?

Wielu ekspertów wciąż zastanawia się nad włączeniem Republiki Południowej Afryki do tego ugrupowania tylko dlatego, iż nie jest dominującą gospodarką wschodzącą, w przeciwieństwie do pozostałych czterech członków. Po co więc jego przyjęcie do BRICS-u? Cóż, tak na początek myślę, że wszyscy możemy się zgodzić, że włączenie kraju z kontynentu afrykańskiego było koniecznością, aby to ugrupowanie ponownie nie popełniło tego samego okrucieństwa, polegającego na wykluczeniu Afryki ze sceny światowej. Dlaczego jednak Republika Południowej Afryki? – można się zastanawiać. Cóż, chociaż Republika Południowej Afryki nie ma już tytułu największej gospodarki w Afryce (po  Nigerii), ma za to najbardziej zróżnicowaną gospodarkę. Innymi słowy, nie polega tylko na jednym sektorze gospodarczym. Jest wspierana przez solidny sektor finansowy i doskonałą infrastrukturę techniczną (lotniska, porty i sieci dróg). Istnieje również dobra technologia komunikacyjna i stabilna perspektywa w zakresie demokracji konstytucyjnej. Myślę, iż z tych wszystkich powodów oczywistym wyborem była Republika Południowej Afryki.

Wróćmy teraz do pytania zasadniczego: dlaczego ten sojusz i na czym się on opiera? Musimy zapytać, dlaczego ugrupowanie zdecydowało się założyć nowy bank rozwoju, w którym każdy kraj finansuje fundusze podstawowe dla banku. Z pewnością kraje te mogły skorzystać z uznanych międzynarodowych banków rozwoju, takich jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) i Bank Światowy. Zdecydowały się tego nie robić. Dlaczego? Czy może dlatego, że MFW ze swoimi programami dostosowań strukturalnych i dyktatorskimi zachowaniami zaczął irytować pożyczkodawców z krajów rozwijających się?

A może ingerencja w politykę wewnętrzną przed i po udostępnieniu pożyczek z Banku Światowego? Ich działalność ma na celu podporządkowania sobie krajów rozwijających się poprzez zastawioną pułapkę zadłużenia – w ten sposób będą całkowicie zależne od tych atlantyckich instytucji.

BRICS nie jest sojuszem wojskowym, chociaż od czasu do czasu odbywają się wspólne ćwiczenia wojskowe między członkami. Handel między krajami członkowskimi jest preferencyjny i również wzrósł. Czy to możliwe, że między deklarowanymi celami sojuszu jest projekt nowego ładu globalnego? Taki, który z jednej strony oddala nas wszystkich od jednobiegunowego globalnego hegemona – USA, który zastrasza i mówi pozostałym krajom, co mają robić, a z drugiej strony taki, który zmienia porządek świata, wyzwalając go z atlantyckiej dominacji. Bogaci żyją w krajach cywilizacji atlantyckiej, a biedni mieszkają na wschodzie i globalnym południu. A jeśli jest taki cel krajów BRICS, co może wskazywać, iż wiele krajów chce teraz przyłączyć się do sojuszu w dążeniu do realizacji tego słusznego programu, to RPA nie może sobie pozwolić na zamęt w swojej polityce zagranicznej.

Musimy służyć przede wszystkim naszym interesom.

Musimy jasno powiedzieć, że ten nowy globalny porządek – ten wielostronny porządek międzynarodowy – jest tym, o co głównie będziemy walczyć. Oznacza to, iż jako Republika Południowej Afryki służymy przede wszystkim naszym interesom narodowym. Oznacza to utrzymywanie dobrych relacji handlowych zarówno z USA i Chinami, jak i z UE. Oznacza to, że utrzymujemy dobre stosunki i solidarność z narodami Palestyny, Kuby i Sahary Zachodniej. Oznacza to, iż podczas wojny zachowujemy postawę niezaangażowania i nie dajemy się zwieść na wojenne tory ani przez zastraszanie, ani przez groźby. I wreszcie, walczyliśmy, ginęliśmy i umieraliśmy, aby osiągnąć naszą suwerenność, co oznacza, że nigdy nie pójdziemy na kompromis w tej sprawie.

Świat się zmienia i to szybko, a my musimy zmieniać się wraz z nim. To nigdy nie jest łatwe zadanie, jak przypomina nam teoretyk polityki Michael Oakshott: „W działalności politycznej ludzie żeglują więc po bezkresnym i bezdennym morzu; nie ma tam portu, w którym można by się schronić, ani miejsca, w którym można by zakotwiczyć, ani punktu wyjścia, ani wyznaczonego celu. Przedsięwzięcie polega na utrzymywaniu się na równej stępce; morze jest zarówno przyjacielem, jak i wrogiem; a żeglarstwo polega na wykorzystaniu zasobów tradycyjnego sposobu zachowania, aby zaprzyjaźnić się z każdą wrogą okazją”.

Republika Południowej Afryki ma klarowną świadomość, dlaczego przystąpiła do sojuszu BRICS. Wie, że obecny dominujący system kapitalistyczny nie jest panaceum na wszystkie nasze globalne problemy, wręcz przeciwnie. Rozumie również, iż stosunki międzynarodowe i polityka zagraniczna wymagają kompromisu i dyplomacji, a nie sztywności. Ale przede wszystkim świat potrzebuje prawdziwego systemu wielobiegunowego, który odzwierciedla obecne realia globalne, a nie rzeczywistość powojenną. Przypomina mi się Joseph Joffe, naukowiec z Uniwersytetu Harvarda – kiedy zastanawiał się nad polityką zagraniczną Stanów Zjednoczonych to stwierdzał, że przyjmuje się w tym kraju podejście „Bismarcka lub Wielkiej Brytanii”. Pytanie dla Republiki Południowej Afryki brzmi: czy powinniśmy ożywić ten sam pomysł? A jeśli tak, to jakie to będzie podejście?

 Dr Oscar van Heerden

Przeł. Andrzej Filus

(Visited 40 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *