InneWyróżnione

Kolejny tydzień niebezpiecznych bzdur Donalda Trumpa (2)

Osobom niezorientowanym w trwającej debacie na temat Łuku Triumfalnego – czy też, jeśli wolicie, Łuku Trumpa (ang. Trump-full Arch), będącego wyrazem ego jednego człowieka – warto wyjaśnić, że obiekt ten ma mieć wysokość 250 stóp (ok. 76 metrów), co czyni go znacznie większym od podobnych budowli w innych częściach świata; ponadto zasłaniałby on widok z obu stron, czyli zarówno od strony cmentarza wojskowego, jak i pomnika. Uzasadniając ten projekt, Trump twierdził, że Washington jest jedyną wielką metropolią na świecie pozbawioną takiej budowli, co jest twierdzeniem dalekim od prawdy. Ów łuk stanowiłby znacznie powiększoną kopię paryskiego Łuku Triumfalnego, który z kolei wzorowano na – jeszcze mniejszym – rzymskim Łuku Tytusa. Warto również wspomnieć o znajdującym się na nowojorskim Washington Square łuku, upamiętniającym pierwszego prezydenta USA, który jest znacznie mniejszy od konstrukcji, planowanej przez Trumpa.

Cechą wyróżniającą Łuk Trumpa jest to, że nadaje się mu charakter militarny i przystosowuje do działań bojowych – podobnie jak salę balową za 600 milionów dolarów, budowaną w miejscu dawnego Wschodniego Skrzydła Białego Domu, przebudowano tak, by mieściła podziemną twierdzę z placówką Secret Service, szpitalem i szeregiem rozwiązań obronnych. Nowy projekt Łuku przewiduje stanowiska dla snajperów (zarówno na dachu, jak i pod nim) oraz magazyn, mieszczący zapasy amunicji i drony zdolne do rażenia celów oddalonych o mile od samej budowli – w tym Kapitolu w Washingtonie. Biorąc pod uwagę, że Łuk znajduje się zaledwie nieco ponad milę od Pentagonu w Wirginii – głównego ośrodka dowodzenia amerykańską armią – można zastanawiać się nad sensem lokowania tak potężnego potencjału ofensywnego w środowisku miejskim, gdzie w normalnych warunkach nie występuje żadne zagrożenie. Trump w dość niejasny sposób uzasadnił zmianę planów, twierdząc, że była ona podyktowana prośbą wojska. Jak to ma w zwyczaju, powołał się na kwestie „bezpieczeństwa narodowego”, argumentując: „Na stanowczą prośbę armii USA i w imię bezpieczeństwa narodowego zgodziłem się przekształcić wspaniały Łuk Triumfalny – planowany jeszcze w czasach wojny secesyjnej, a mający stanąć na placu Receptive Circle przy moście Arlington Memorial Bridge – w najwyższej klasy kompleks wojskowy, pełniący jednocześnie funkcję łuku triumfalnego. Obiekt ten ma służyć do stacjonowania i przechowywania znacznej liczby dronów oraz rozmieszczenia snajperów (zarówno na dachu, jak i na placu), a także do składowania dużych zapasów amunicji snajperskiej. Nigdzie na świecie nie będzie drugiego takiego obiektu”.

Istotnie. Obsesja Trumpa – który uchylił się od służby wojskowej – na punkcie sił zbrojnych i zabijania ludzi, jest sama w sobie dość osobliwa i może świadczyć o pewnego rodzaju zaburzeniach psychicznych. Być może „Trumpster” spodziewa się, iż po listopadowych wyborach wybuchnie powstanie, które on bohatersko każe stłumić, wykorzystując niszczycielski ogień ze szczytu Łuku, by skosić demonstrantów. Albo też do akcji wkroczą drony, które za pomocą ładunków wybuchowych zlikwidują zgromadzenia grup, niecieszących się przychylnością Białego Domu. Wszystko jest możliwe!

Co ciekawe, niedawno jedliśmy z żoną lunch w dzielnicy The Wharf nad rzeką Potomak w Washingtonie. Siedzieliśmy na zewnątrz, bo pogoda była piękna i zauważyłem, że znajdowaliśmy się w zasięgu wzroku z miejsca, w którym ma stanąć planowany Łuk. Wykwalifikowany snajper, zajmujący pozycję na jego szczycie, mógłby nas bez trudu wyeliminować, a gdybyśmy byli częścią większej grupy, moglibyśmy paść ofiarą ataku z użyciem drona bojowego. Później ekipa Trumpa – lub jej następcy u władzy – mogłaby stwierdzić, że stałem się celem, ponieważ krytykowałem Izrael, a zatem – mówiąc obrazowo – prawnie podlegałem „ostatecznemu rozwiązaniu”. Ktoś z personelu Białego Domu z pewnością zapytałby też: „Po co trzymać ten wspaniały sprzęt wojskowy bezczynnie, skoro nikt go nie używa?”. Tak, to właśnie byłoby prawdziwe dziedzictwo Trumpa i wizja przyszłości Stanów Zjednoczonych, w którą wszyscy pędzimy na łeb, na szyję.

Philip Giraldi,

Tłum. Andrzej Filus

Za: Ron Paul Institute

(Visited 1 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *