„Jeśli” i „ale” na Bliskim Wschodzie. I wszędzie indziej
Izrael naruszył „zawieszenie broni” już kilka razy od czasu jego rozpoczęcia 28-go — naruszenia, które zasugerowałem, że nastąpią — dlatego nazwałem to „zawieszeniem broni”.
Izraelczycy nie zamierzają „zaprzestać” przemocy w Libanie, po prostu chcą ją trochę złagodzić i przegrupować swoje siły. Libańska armia nie jest w stanie im się przeciwstawić, a Izraelczycy zrobią w południowym Libanie, co zechcą,.
Ale #1
To jest era „jeśli”… Trump jest jej ikoną.
To również era „ale”… Myślę, że on jest również i tego ikoną!
W tej chwili Bliski Wschód to same „jeśli” i „ale”. Oznacza to, iż nikt tak naprawdę nie wie, dokąd to zmierza.
„Gdyby” tylko wszystko było inaczej. „Ale” nie jest.
Hezbollah to rozumie.
Hassan Fadlallah, poseł Hezbollahu, powiedział w wywiadzie dla MTV News 28. listopada, że ruch oporu nie będzie „siedzieć i patrzeć”, gdy Izrael nadal narusza zawieszenie broni. Dodał, iż „teraz jesteśmy w trakcie eksperymentu”, sygnalizując, że nadszedł czas, aby ustalić, czy armia libańska jest w stanie odeprzeć Izrael i powstrzymać jego naruszenia.
Podkreślił, iż nie ma żadnego problemu między Hezbollahem a libańskimi siłami zbrojnymi (LAF), dodając, że Hezbollah z zadowoleniem przyjmuje ich rozmieszczenie w całym południowym Libanie.
Fadlallah przysiągł też, iż ruch oporu stawi czoła Izraelowi, jeśli ten zdecyduje się ponownie wypowiedzieć wojnę Libanowi.
Cóż, Izrael nadal jest w stanie wojny z Libanem. Nadal bombarduje. Nadal strzela do cywilów. Oczywiście ten układ nie potrwa długo.
Podczas gdy Izraelczycy przekierowują zasoby na inne „fronty” i odpoczywają, Hezbollah uzupełnia swoje.
Można tylko współczuć libańskiej armii, która teraz musi przyjąć na siebie ciężar izraelskiej agresji. Libański rząd chciał tego „zawieszenia broni” – bez wątpienia Amerykanie coś obiecali. Teraz płaci cenę, po raz kolejny potwierdzając rolę Hezbollahu w libańskim społeczeństwie.
Izrael na razie przeniósł uwagę na Syrię, co wydaje się być skoordynowaną operacją CIA/Mossadu z wykorzystaniem ekstremistycznej armii dżihadystów, która dotarła do Aleppo, zajmując części miasta. Armia syryjska w dużej mierze wycofała się z miasta i przegrupowuje się, aby zapobiec powtórzeniu się wojny miejskiej, która w większości zniszczyła miasto i zabiła tak wielu jego mieszkańców – być może 30 000 – lata temu.
Ale to nie jest 2012. To nie jest 2016.
„Jeśli” siły dżihadystów nie uciekną, są skazane na klęskę. „Ale” nawet jeśli uciekną i tak są skazane na zagładę.
Strategicznie rzecz biorąc, ta zastępcza „ofensywa” jest poważnym błędem zarówno ze strony Amerykanów, jak i Izraelczyków.
Simplicius uważa, że Amerykanie popierają ten ruch, licząc na przekierowanie rosyjskich zasobów z Ukrainy do Syrii, aby mu przeciwdziałać! Larry Johnson uważa, że Simplicius się myli – i ja się z nim zgadzam. Nie rozumiem, dlaczego Simplicius uważa, że Rosjanie nie mogą walczyć na Ukrainie i w Syrii w tym samym czasie. W końcu Ukraina to wojna na wielu frontach, w której Rosjanie wysyłają co najmniej 5 armii – ani nie pocąc się, ani nie wysilając się, czy używając innego określenia.
Izraelczycy – oczywiście – chcieliby stworzyć strefę buforową na południu – przedłużenie Wzgórz Golan. „Jeśli” nikt nie patrzy ani nie zwraca na to uwagi. „Ale” oczywiście, wszyscy to robią. (Cdn.)
Julian Macfarlane
Tłum. Andrzej Filus

