Dwie republiki i monarchia. Dlaczego popieram wszystkie trzy… ale wybrałem życie w monarchii
W najbliższą środę, 11. lutego, przypada kulminacja dziesięciodniowych obchodów w Iranie upamiętniających rewolucję islamską z 1979 roku, która dała początek pierwszej na świecie republice islamskiej. Miliony Irańczyków będą maszerować po ulicach, niosąc flagi, wizerunki założyciela Najwyższego Przywódcy (Chomeiniego) i obecnego Najwyższego Przywódcy (Chameneiego) oraz transparenty, upamiętniające osiągnięcia Republiki Islamskiej – a także rewolucyjne hasła, w tym te osławione, radykalne: „Śmierć Ameryce” i „Śmierć Izraelowi”.
Zachód, dzięki swoim kłamliwym mediom, nie rozumie, że irańskie demonstracje prorządowe, proislamistyczne, są absolutnie gigantyczne, całkowicie przyćmiewając stosunkowo niewielkie demonstracje antyrządowe, które okresowo trafiają do wiadomości. Podczas mojej ostatniej wizyty w Iranie – w lutym 2023 roku, krótko po protestach przeciwko hidżabowi, które odbiły się szerokim echem w zachodnich mediach – widziałem place, na których zgromadziły się irańskie feministki i byłem zszokowany, jak skromne były te protesty. Największy, o ile pamiętam, przyciągnął nie więcej niż kilkaset osób. Porównajcie to z milionami ludzi, którzy pojawiają się na prorządowych kontrmanifestacjach, liczące nawet pięć milionów, które co roku 11. lutego wylewają się na najszersze aleje Tehranu, aby świętować rewolucję islamską.
Byłem pośród takich cztero- lub pięciomilionowych tłumów Irańczyków, popierających rewolucję i to wspaniałe uczucie. Nigdy nie zapomnę, jak śmiałem się z ludzi, niosących transparent z napisem „Śmierć Ameryce”, którzy pytali mnie, typowego Amerykanina, czy moim zdaniem to hasło powinno zostać wycofane. (Irańczycy nie mają nic przeciwko Amerykanom, tylko naszego rządu nie lubią). Powiedziałem im, że mogą robić, co im się podoba ze „Śmiercią Ameryce”, pod warunkiem, że nigdy, przenigdy nie pomyślą o rezygnacji ze „Śmierci Izraelowi”. To w końcu hasło, z którym wszyscy rozsądni ludzie na całym świecie mogą się zgodzić.
X X X
Podobnie jak miliony Irańczyków, uważam się za zdecydowanego zwolennika rewolucji islamskiej i stworzonej przez nią Republiki Islamskiej. Rewolucja wyzwoliła Iran spod obcej dominacji kolonialnej. Ustanowiła prawdziwie suwerenne państwo – jedno z niewielu, jakie pozostały na świecie.
Dzięki swojej pełnej suwerenności Iran może swobodnie przeciwstawiać się ludobójstwu w Strefie Gazy i oferować moralne i materialne wsparcie tym, którzy stawiają ludobójstwu opór. Już samo to stawia obecny rząd Iranu, wraz z jego jemeńskim sojusznikiem, o głowę ponad wszystkie inne rządy na świecie.
Irański system rządów i przywództwo, które wykształcił, jest zdecydowanie najlepszy na świecie. Jak przypomina nam filozofia klasyczna, celem rządzenia jest cnota. System irański wykształcił przywódców na tyle cnotliwych, że poświęcili swoje materialne i egoistyczne interesy w służbie temu, co dobre, słuszne i sprawiedliwe. Ich życie byłoby łatwiejsze, gdyby się sprzedali i udobruchali ludobójczych syjonistycznych oligarchów, rządzących Zachodem. Osiągnęliby sukces, gdyby tylko zgodzili się na spotkanie z kimś takim jak Epstein. Ale oni odmawiają. Zamiast tego, służąc cnocie, sprawiedliwości i honorowi, stawiają opór.
Islamski Iran jest dla rządów tym, czym Thomas Massie dla Izby Reprezentantów USA.
I nie chodzi tylko o Gazę. Irańskie władze, a przynajmniej ich większa część, pozostają wierne krzywdzonym i uciskanym, Mustazafinom, gdziekolwiek się znajdują. Dzięki temu zobowiązaniu Republika Islamska ściągnęła na siebie wrogość wszystkich potężnych, bezbożnych sił, wszystkich oprawców i wyzyskiwaczy. Zasłużyli również na niezrównaną barakę, czyli energię błogosławieństwa. Niech Bóg nadal błogosławi ich bohaterstwo i chroni ich niezwykłe osiągnięcia.
Republika Islamska: Nowa idea
Nawet Foucault, ten genialny i zdegenerowany ateista, rozumiał, iż Republika Islamska była czymś nowym pod słońcem. Przed 1979 rokiem siły konserwatywne zawsze twierdziły, że Bóg i Tradycja są dla nich, podczas gdy rewolucjoniści dążyli do wolności od tych przestarzałych idei. Ale irańska rewolucja islamska była pierwszym wielkim powstaniem przeciwko „wolności od Boga” w stylu zachodnim. Stanowiła próbę imama Chomeiniego, islamskiego króla-filozofa, zaprojektowania systemu rządów, zgodnego zarówno z ideałami islamskimi, jak i filozoficznymi. I jak zauważył, islam i filozofia są zgodne: celem rządu jest ustanowienie rządów cnotliwych i unikanie lub przynajmniej minimalizowanie rządów złych.
Chomeini widział, iż demokratyczne republiki w stylu zachodnim odniosły pewien sukces. Rozumiał jednak, że nieufność klasycznych filozofów do demosu, czyli tłumu, była uzasadniona i że należy ustanowić bariery ochronne, aby zapobiec degeneracji demokracji, gdy tłum od czasu do czasu będzie zbaczał, by podążać za swoimi najniższymi instynktami. W tym celu niezbędna była arystokracja cnoty, ale wybierana, a nie dziedziczna. Stąd rozdwojona struktura Republiki Islamskiej: normalna demokracja w stylu zachodnim po jednej stronie, z prezydentem, premierem i parlamentarzystami; a platońscy/islamscy strażnicy cnoty po drugiej stronie, na czele z Najwyższym Przywódcą, wybieranym przez Radę Strażników – cnotliwych notabli, wybieranych przez lud.
Filozoficzne i teologiczne podstawy Republiki Islamskiej są fascynujące i zdecydowanie zbyt złożone, by je tu szczegółowo zgłębiać. Zainteresowanym gorąco polecam prace Blake’a Archera Williamsa, Amerykanina z Tehranu, który od lat pisze i tłumaczy na te tematy.
Niestety, żaden system rządzenia nie jest idealny. Samo zewnętrzne zarządzanie nie jest w stanie fundamentalnie zmienić natury ludzkiej, uwięzionej między ogromnymi możliwościami dobra i zła, nie wspominając o podstawowej błahości wszechobecnego egoizmu. W Iranie, tak jak wszędzie indziej, panuje korupcja. Różnica polega na tym, iż dzięki rewolucji islamskiej w Iranie istnieje potężna frakcja, która dąży do cnotliwych rządów i do pewnego stopnia je realizuje. Dlatego najbardziej źli ludzie na świecie są zagorzałymi wrogami Republiki Islamskiej. (Cdn.)
Dr Kevin Barrett,
6. lutego 2026
Tłum. Andrzej Filus

