PolecaneUnia Europejska

Nad Sekwaną w Paryżu – „tutaj topimy Algierczyków”

 

17 X 1961 r. – dzień, w którym francuskie służby bezpieczeństwa dławiły i topiły algierskich demonstrantów, sprzeciwiających się francuskiemu kolonializmowi.

17 X 2026 r. – francuska policja dusi, bije i zatrzymuje tysiące francuskich studentów, w tym osoby pochodzenia algierskiego, w miastach na terenie całej Francji.

Nad Sekwaną w Paryżu – „tutaj topimy Algierczyków”

17. października zajmuje mroczne miejsce w historii francuskiego kolonializmu. Po raz kolejny jesteśmy świadkami brutalnej europejskiej reakcji wobec uczniów, ich rodziców i nauczycieli, którzy wychodzą na ulice, by protestować przeciwko wszystkiemu: od fatalnych warunków w systemie edukacji, przez brak mieszkań dla najbardziej potrzebujących, aż po niekończące się wojny. Wojny te drenują budżet państwa – środki, które mogłyby trafić na opiekę zdrowotną i edukację, są zamiast tego przeznaczane na wspieranie mordowania zwykłych ludzi w innych krajach. Krajach, które w żaden sposób nie zagrażają bezpieczeństwu narodowemu Francji ani żadnego innego państwa europejskiego – państwa, jakie teraz mierzy się z gniewem społecznym, narastającym od bardzo dawna.

Relacjonowałam już wcześniej protesty „żółtych kamizelek” (Gilets Jaunes) – bezpośrednio z miejsca wydarzeń.

Geograf Christophe Guilluy przewidział możliwość takiego zrywu już w 2014 roku. Opisał on strukturę demograficzną większości dużych francuskich miast: zamożne centra – siedziby banków i kapitału przemysłowego – otoczone są przez zmarginalizowane przedmieścia, przypominające getta, w których mieszka około 60 procent populacji miejskiej. Dla ludzi z przedmieść, którzy z trudem wiążą koniec z końcem, dojazdy do pracy w centrum miasta oraz parkowanie mogą kosztować nawet 250 euro (284 dolary) miesięcznie. Wzrost cen paliw uderzyłby w nich najmocniej.

Poniższe linki i artykuły zebrałam w 2015 roku, po zamachach terrorystycznych w Paryżu (w tym w klubie Bataclan):

Paryż 13/11:

„Miniona noc była najgorszą masakrą na francuskiej ziemi od sierpnia 1944 roku”.
„Paryż budzi się w stanie oblężenia po najbardziej krwawym ataku od czasów II wojny światowej”.
„Władze Francji i Belgii dokonały w sobotę aresztowań w następstwie najgorszego aktu przemocy we Francji od czasów II wojny światowej”.

Oto zaledwie kilka przykładów celowo mętnych i emocjonalnie mylących nagłówków, które pojawiły się po zamachach „terrorystycznych” z 13. listopada 2015 roku w Paryżu.

Choć media głównego nurtu słusznie relacjonowały przerażające wydarzenia, do których doszło w Paryżu w piątek, 13. listopada 2015 roku, wygodnie „zapomniały” o duchach ofiar i ich rodzinach – ludziach dotkniętych inną, równie straszliwą zbrodnią. Została ona dokonana na paryskich ulicach przez „terrorystów”, ukrytych wewnątrz francuskiego aparatu bezpieczeństwa, który skierował swoją przemoc i brutalność przeciwko algierskiej społeczności we Francji – ludziom protestującym w 1961 roku przeciwko francuskiej wojnie kolonialnej w Algierii.

Media głównego nurtu „zapomniały” wspomnieć, że w 1961 roku ulice Paryża spłynęły krwią ponad 200 Algierczyków, których ciała bezceremonialnie wrzucono do Sekwany. „Zapomniały” też o setkach innych osób, które zostały brutalnie pobite, uwięzione i poddane torturom podczas przesłuchań. Pominęły również fakt, iż to francuska polityka kolonialna – zarówno zagraniczna, jak i wewnętrzna – doprowadziła do tych pokojowych protestów, na które francuska policja odpowiedziała przemocą, morderstwami i bezwzględnymi represjami.

Media głównego nurtu wcale nie „zapomniały” – one po prostu przepisały historię, by ukryć despotyczną, kolonialną przeszłość Francji oraz terroryzm, którego na francuskiej ziemi dopuszczali się przedstawiciele własnych władz.

Manifestacja z 17. października 1961 roku nie była żadną „kolorową rewolucją”, zaaranżowaną przez NATO i jego sojuszników. Był to autentyczny, pokojowy protest przeciwko francuskiemu neokolonializmowi, stłumiony przez faszystowski reżim. Zbrodnie tego reżimu, wymierzone w zmarginalizowaną grupę ludzi, zostały całkowicie zamiecione pod dywan przez struktury NATO.

Odmowa uznania ofiar sprowadza się do przekazu, że życie jednego człowieka nie ma takiej samej wartości jak życie innego. A wydarzenia z 17. października 1961 roku pokazują, iż życie Algierczyka miało wówczas znikomą wartość. Ten przejaw pogardy i niesprawiedliwości jest wciąż, na różne sposoby, odczuwany przez kolejne pokolenia młodych ludzi – i przyczynia się do ich poczucia buntu. ~ Moshen Abdelmoumen (Cdn.)

Vanessa Beeley

Tłum. Andrzej Filus

(Visited 2 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *