Żadne państwo nie ma „prawa” do istnienia – a już na pewno nie państwo stosujące apartheid i dopuszczające się ludobójstwa, takie jak Izrael (2)
„Państwo Gaza”
Za każdym razem, gdy przedstawiam ten argument w mediach społecznościowych, obrońcy Izraela z ekscytacją wykrzykują, że wpadłem we własne sidła. Skoro Izrael nie ma prawa do istnienia – dowodzą – to państwo palestyńskie również nie może mieć takiego prawa.
Owszem, tak właśnie jest. Powtórzę to jeszcze raz: żadne państwo nie ma „prawa” do istnienia.
I może się to okazać bardzo korzystne dla narodu palestyńskiego.
Wyobraźmy sobie, iż powołana przez Donalda Trumpa komisja ds. pokoju postanawia odbudować niewielką enklawę Strefy Gazy zgodnie z jego planem: jako kurort w stylu Mar-a-Lago, tylko nad Morzem Śródziemnym, gdzie Palestyńczycy żyją w praktyce jako pracownicy kontraktowi, obsługujący bogatych Arabów z Zatoki Perskiej w restauracjach, centrach danych AI, kasynach i domach publicznych. Trump mógłby nazwać ten dom wariatów „państwem Gaza”.
Wyobraźmy sobie też, że pod silną presją międzynarodową Izrael w końcu pozwala, by na pozostałych skrawkach Zachodniego Brzegu – tych nieobjętych jeszcze nielegalnym osadnictwem – odbyły się wybory, ściśle nadzorowane przez izraelskie władze wojskowe. Rozbity rząd Zachodniego Brzegu nie sprawuje kontroli nad granicami ani przestrzenią powietrzną, nie posiada integralności terytorialnej ani armii, jest odcięty od Strefy Gazy i Wschodniej Jerozolimy oraz pozbawiony dostępu do świata zewnętrznego bez zgody Izraela. Izrael postanawia nazwać to piekło „państwem Palestyna”.
Czy to „państwo Gaza” ma „prawo” do istnienia? Czy „państwo Palestyna” również ma takie „prawo”?
Czy jakakolwiek próba przejęcia przez tamtejszych Palestyńczyków rzeczywistej kontroli nad którymkolwiek z tych państw i ich zreformowania, naruszałaby „prawo tych państw do istnienia”?
Dla dobra narodu palestyńskiego miejmy nadzieję, że nie.
Jednak właśnie taki argument wysuwają obrońcy Izraela. Jeśli obecne państwo Izrael posiada nienaruszalne „prawo do istnienia” w swoim obecnym kształcie, to każde państwo, narzucone Palestyńczykom przez Trumpa – na jakichkolwiek warunkach – również cieszyłoby się podobnym „prawem do istnienia”.
Godność i bezpieczeństwo
Popełniany tu błąd polega na utożsamianiu państwa w jego obecnej postaci z ludźmi, których ma ono reprezentować.
Izraelczycy mają prawo do istnienia – prawo do tego, by nie być poddawanymi uściskowi, czystkom etnicznym czy ludobójstwu – a reprezentujące ich państwo jest prawomocne tak długo, jak długo jego rolą jest ochrona obywateli przed tego rodzaju zagrożeniami. Tak długo, jak zapewnia im ono pewien poziom godności i bezpieczeństwa.
Izraelczycy tracą jednak prawo do utrzymania swojego państwa w obecnym kształcie, jeśli jest ono wykorzystywane do uciskania, dokonywania czystek etnicznych lub ludobójstwa na innym narodzie, takim jak Palestyńczycy. Wówczas państwo to staje się nieprawomocne – podobnie jak Republika Południowej Afryki w czasach apartheidu czy nazistowskie Niemcy. Musi zostać przekształcone w sposób, który przywróci jego prawomocność.
Nie jest to traktowanie Izraela w sposób szczególny czy wyróżniający.
Palestyńczycy nigdy nie mieli nowoczesnego państwa. Żyli pod rządami różnych okupantów – w tym Imperium Osmańskiego, Brytyjczyków i Izraela. Zostali całkowicie wykluczeni z procesu dekolonizacji, który nastąpił po zakończeniu II wojny światowej.
Nie można oceniać prawomocności ich państwa, ponieważ oni takiego państwa nie posiadają. Potrzebują go właśnie po to, by chronić się przed uciskiem, czystkami etnicznymi i ludobójstwem ze strony państwa, reprezentującego Izraelczyków.
Zbrojne ugrupowania w Strefie Gazy nie stanowią państwa; nie są nim również tak zwani „umiarkowani” działacze z Zachodniego Brzegu. Nie są to nawet pełnoprawne rządy. To albo kolaboranci, albo ruchy oporu, walczące o wyzwolenie swojego narodu – prawo przysługujące Palestyńczykom na mocy prawa międzynarodowego. Palestyńczycy walczą o własne państwo, które będzie ich reprezentować oraz o usunięcie okupanta, który dopuszcza się wobec nich przemocy i morderstw.
Reprezentacja ta może zostać zapewniona poprzez powstanie państwa palestyńskiego albo poprzez utworzenie państwa konfederacyjnego czy unitarnego, w którym Izraelczycy i Palestyńczycy będą cieszyć się równymi prawami. Nawet takie państwo nie będzie miało zagwarantowanego prawa do istnienia. Będzie musiało zapracować na swoje miejsce w sercach Izraelczyków i Palestyńczyków, chroniąc ich zbiorową godność i bezpieczeństwo lepiej niż jakiekolwiek inne rozwiązanie.
To lekcja, o której warto pamiętać, zastanawiając się, czy państwa – rzekomo nas reprezentujące – rzeczywiście to robią.
Jonathan Cook,
12. października 2026 r.
Tłum. Andrzej Filus
Fot.: Bibi out!
Za: Unz

