Historia jest zbyt tragiczna, aby wybierać tylko te fakty, które pasują do jednej wersji narracji (8)
W Bachowie (woj. podkarpackie) mordy miały miejsce 11. kwietnia 1945 r. i zostały dokonane przez oddziały Armii Krajowej (prawdopodobnie z Okręgu Lwowskiego AK), bataliony chłopskie oraz polskich chłopów z okolicznych wiosek.
Niuanse: Mord 90 chłopów tuż po decyzji o przekazaniu tych ziem Polsce był zatem mechaniczną „odwetem” na Ukraińcach z Zakerzonii za upadek ich nadziei na przyłączenie ziem Wołynia i Galicji do nowo odrodzonej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Wieś ta, leżąca na dalekim zapleczu konfliktu wołyńskiego, „zapłaciła” w ten sposób za klęskę AK na Wołyniu. Warto zauważyć, że w tej masakrze uczestniczył Franciszek Żurawski, wikariusz ze wsi Babice.
Ataku dokonały polskie oddziały partyzanckie – przypuszczalnie ze Zgrupowania Warta Armii Krajowej (poakowskie) oraz Batalionów Chłopskich. W akcji brała również udział polska ludność cywilna z okolicznych wsi (m.in. z Huty).10 IV 1945 r. O godz. 23:00 w nocy przeprawili się w Babicach promem z lewego brzegu Sanu na brzeg prawy i zanocowali na błoniu. O godz. 4:30. rano skoczyli na wieś Bachów. Przybyli grupą, liczącą około 180 osób, gdzieś 120 było uzbrojonych, reszta przyszła z siekierami na rabunek. Oprócz tego cywilni Polacy z Huty obstawili las, uniemożliwiając ukraińskiej ludności cywilnej dostęp do niego. Komendantem tej grupy był Polak z Brzóski, Jan Kowalski, który uciekł na drugi brzeg Sanu. Spalili w Bachowie 20 domów, 2 stodoły i 4 obory. Zabrali 40 krów, 16 koni, 3 kozy, 10 wozów, a także bardzo dużo zboża. Wykrzykując: „Mścimy się za Wołyń!”, zabili 72 osoby. Zbrodnia wpisuje się w akcje odwetowe i czystki etniczne, jako zemsta za Wołyń.
W nocy z 17. na 18. kwietnia 1945 roku grupa polskich nacjonalistów ze wsi Orły (Małkowice, województwo podkarpackie) (dowódca Roman Kisiel Sęp) zaatakowała wieś Małkowice i zabiła co najmniej 138 Ukraińców. Udokumentowano nazwiska 133 zamordowanych Ukraińców. Ci, którzy przeżyli, zostali deportowani w ramach późniejszej akcji Wisła.
Niuanse: mordów i grabieży we wsi dopuścili się samozwańczy „patrioci” z sąsiednich wiosek, którzy po prostu postanowili rozprawić się z ukraińskimi chłopami. W przeciwieństwie do mordów w Gorajcach, które są dość dobrze znane w Polsce, ale przypisuje się je „ekscesom komunistycznego reżimu”, mordy w Małkowicach są praktycznie nieznane. Nie przeprowadzono ekshumacji ani nie upamiętniono tragedii z powodu całkowitego zastąpienia miejscowej ludności polskimi imigrantami. Lista ofiar, wydrukowana na tablicy we Lwowie, została prywatnie umieszczona we wsi w 1996 roku.
17.–18. kwietnia 1945 roku oddział Ludowej Straży Bezpieczeństwa pod dowództwem Romana Kisiela ps. Sęp w ramach konfliktów międzysąsiedzkich, zemsty pomiędzy sąsiadami na Zakerzeniu, spacyfikował ukraińską wieś Małkowice. Zamordowało wtedy co najmniej 116 jej mieszkańców. Grupa około trzystu osób dokonała pogromu w Małkowicach. Jeden z mieszkańców relacjonował, że w niedzielne popołudnie (Wielka Niedziela według kalendarza juliańskiego) na miejscowość napadł oddział Kisiela i Zwierzyńskiego (chodziło zapewne o byłego partyzanta, komendanta posterunku MO w Orzechowcach, Jana Dźwierzyńskiego, podkomendnego Sępa) z Orłów. Był to odwet za zabicie przez Ukraińców pewnego Polaka za przynależność jego brata do Batalionów Chłopskich. Napastnicy szli od domu do domu, strzelając do mieszkańców. Niektórzy z atakujących byli podpici.
* * *
Ta lista nie obejmuje wszystkich miejsc straszliwej wojny, gdzie wczorajsi sąsiedzi brutalnie się wymordowali. Istnieją tysiące miejsc, gdzie liczba ofiar śmiertelnych wynosiła mniej niż 50 osób na wieś. Jednak ta krótka lista ma pokazać, że Ukraińcy nie zapomnieli i znają nie tylko nagie fakty, ale także okoliczności tej wojny.
Tak, ta wojna była straszna. Ale toczyła się zgodnie z logiką wojny, ze wszystkimi okrucieństwami, które jej towarzyszą i toczyła się o prawo do reprezentowania swojego narodu, swojej grupy etnicznej na tych ziemiach. Błędem byłoby sprowadzanie wydarzeń tej wojny wyłącznie do „wojny wołyńskiej”. Na Wołyniu i w Galicji polscy osadnicy ponieśli ciężkie straty, na co odpowiedzieli, pokonując Ukraińców na Zakerzoniu, co poskutkowało dużymi stratami dla Ukrainy. Dlatego nikt nikomu niczego nie jest „winny”. Teraz chodzi o wzajemne upamiętnienie ich i naszych strat oraz o wspólne zakończenie „złej pamięci” o dawnej krwawej waśni.
https://www.obozrevatel.com/ 1. lipca 2026, Wiaczesław Niestierow (В’ячеслав Нестеров). Współpracownik Obozrevatel, analityk, kulturoznawca, analizujący motywacje i uwarunkowania polityki rosyjskiej.
1/ Sprowadzanie Wołynia do buntu przeciwko „polskiemu okupantowi” czy też przedstawianie go jako elementu „wojny polsko-ukraińskiej” – pojawia się w publicystyce oraz u części ukraińskich historyków. Jest to bardzo wygodny punkt widzenia, przesuwanie tematu okrutnej rzezi na dalszy plan, relatywizowanie, tłumaczenie, umniejszanie. Ukraińscy badacze i publicyści często próbują „tłumaczyć” podłoże wybuchu nienawiści w 1943 roku polityką II Rzeczypospolitej na Kresach. Wskazują oni na przedwojenną dyskryminację mniejszości ukraińskiej, akcje polonizacyjne, pacyfikacje oraz niszczenie cerkwi. „To dziesięciolecia poniżeń Ukraińców spowodowały eksplozję nienawiści wobec Polaków na Wołyniu” – ukraiński krytyk literacki i publicysta, Mykoła Riabczuk. Tragiczna, spontaniczna „eksplozja nienawiści” gnębionego przez dekady ukraińskiego ludu chłopskiego przeciwko polskim elitom i osadnikom, jest według Ukraińców uzasadnioną. Polaków postrzegano jako kolonizatorów lub okupantów, a z tymi walczyć trzeba. Dla współczesnych Ukraińców, zwłaszcza w obliczu trwającej wojny z Rosją, kult OUN-UPA nie opiera się na wydarzeniach na Wołyniu, lecz na ich wieloletniej, bezkompromisowej walce z okupacją sowiecką. Według szacunków historyków opartych m.in. na dokumentach dawnego NKWD/KGB, z rąk UPA zginęło ponad 8 tysięcy żołnierzy oraz funkcjonariuszy sowieckich. Podług tragedii Wołynia liczba śmieszna, wręcz symboliczna. Może ona jednak ukazywać nam poziom „bohaterstwa”, jeśli przeciwnikiem jest regularna armia, organy bezpieczeństwa i terror, a wcześniej „walczono” z kobietami, starcami i maleńkimi dziećmi!
Pytany o sprawę nadania przez Wołodymyra Zełeńskiego imienia Bohaterów UPA jednostce wojskowej, czy utworzenia Ukraińskiego Panteonu Narodowego, Mykoła Riabczuk odpowiada: „Z drugiej jednak strony, dlaczego Polaków tak bardzo to wszystko obchodzi? W końcu to decyzje prezydenta innego kraju. Na razie się nie dogadamy. Nie jest przyjemne, jeśli przedstawiciele innego kraju mówią ci, kto ma być twoim bohaterem”.
2/ U części ukraińskich uchodźców lub tych, których reżim Zełenskiego na Ukrainie już nie potrzebuje (mężczyźni na tyle majętni, iż zawczasu za łapówkę „wyemigrowali”) pojawiło się czytelne zjawisko i nie tylko na terenie Polski tzw. postawy roszczeniowej. Dając argumenty (które sama strona rządowa w Polsce ,jak i media im w wkładają w usta), że żołnierze na froncie walczą za nas to za to pojawia się oczekiwanie stałego wsparcia lub przywilejów (np. w dostępie do usług medycznych czy świadczeń socjalnych, takich jak 800+). Wielu ukraińskich publicystów czy środowisk narodowych oczekuje od Polski „zrozumienia” dla ich historycznych bohaterów. Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii (KMIS) przeprowadził ogólnokrajowe badanie opinii publicznej, które miało na celu sprawdzenie, jak Ukraińcy chcieliby rozwiązywać historyczne spory z Polską. Badanie zostało przeprowadzone w dniach 17.-23. czerwca 2026 roku, czyli w samym środku kryzysu dyplomatycznego (część badania miała miejsce przed decyzją Prezydenta Polski o odebraniu prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego, część – po tej decyzji). Sondaż objął 1005 dorosłych obywateli Ukrainy, zamieszkujących tereny kontrolowane przez rząd w Kijowie. 1 proc. Ukraińców uważa, że Ukraina powinna spełnić wszystkie żądania Polski i przyjąć jej punkt widzenia na wspólną historię. 4 proc. oczekuje, iż to Polska powinna podporządkować się ukraińskiej narracji historycznej. 57 proc. opowiada się za pragmatycznym podejściem: każda ze stron powinna mieć prawo do własnej interpretacji historii, bez ingerencji sąsiada. 33 proc. wierzy w możliwość wypracowania wspólnego stanowiska poprzez współpracę historyków, a nie polityków. Łącznie aż 90 proc. respondentów wybiera konstruktywne, niekonfrontacyjne rozwiązania. To jasny sygnał, że społeczeństwo ukraińskie nie chce, by historia stała się polem bitwy politycznej – ani w kraju, ani w relacjach z Polską. Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii na przestrzeni lat badał także kwestie historyczne, takie jak ocena działalności OUN-UPA w czasie II wojny światowej. W 2013 roku 48 proc. respondentów negatywnie oceniło działalność OUN-UPA w czasie II wojny, jedynie 19 proc. udzieliło ocen pozytywnych, a kolejne 22 proc. nie potrafiło się zdecydować (pozostałe 11 proc. odpowiedziało po prostu „nie wiem”). Z kolei w 2026 roku tylko 8 proc. negatywnie oceniło działalność OUN-UPA w czasie II wojny światowej, a 37 proc. oceniło ją pozytywnie. Jednocześnie 50 proc. wybrało opcję „trudno powiedzieć na pewno, negatywnie lub pozytywnie” (pozostałe 5 proc. odpowiedziało „nie wiem”). „A to dla strony ukraińskiej bardzo trudne, ponieważ kult tej formacji cementuje społeczeństwo w czasie wojny.” – prof. Grzegorz Motyka. Kult UPA miał się świetnie w Ukrainie jeszcze długo przed wybuchem operacji militarnej Federacji Rosyjskiej w 2022, a nawet przed majdanem w 2014, on był tam od zawsze, szczególnie na terenie Ukrainy Zachodniej …
3/ Ukraińcy dokonali zaplanowanego ludobójstwa na Polakach, bo liczyli na plebiscyt. Bali się, iż w przypadku obecności Polaków nie będą mieli szansę na własne Państwo. Stąd rozkaz Klaczkiwskiego.
Ludobójstwa nie usprawiedliwia chęć stworzenia własnego państwa, a tym bardziej jego gloryfikacja po 80 latach z pełnym hipokryzji przekazem, że ważna jest przyszłość ale z „patronatu UPA” nie zrezygnujemy – idąc tą logiką można powiedzieć, iż inne oddziały niemieckie wymordowały więcej Rosjan. Będziecie im stawiać Panteony? W 2015 roku na Ukrainie przyjęto ustawę, uznającą UPA za bojowników o niepodległość. Dlatego Ukraińcy nie mają prawa krytykować UPA. Ukraińcy muszą zmierzyć się z własną historią i przyjąć do wiadomości, że zbrodnie UPA na polskiej ludności cywilnej były ludobójstwem i czystką etniczną. Brak akceptacji zbrodni dziadów i refleksji, a przede wszystkim wrażliwości i wdzięczności dla sąsiada, który podał im rękę. To jest widoczne w skali makro czyli całego kraju, jak i jego obywateli. Taka postsowiecka mentalność cwaniaka.
4/ Gdyby nie kult nazistów z OUN/UPA, Ukraina byłaby państwem demokratycznym, w którym prawa mniejszości są szanowane. Nie doszłoby ani do secesji Krymu, ani do wojny na Donbassie.
Kiedy rozpadał się Związek Radziecki, rosyjskojęzyczni obywatele Ukraińskiej Republiki głosowali w referendum za niepodległością! Bo Kijów jest bliżej Europy, a ówczesna Ukraina była bogatsza od Rosji. Tak samo, podczas pierwszych wyborów prezydenckich obiecano im, iż nigdy nie dojdzie do przymusowej ukrainizacji. Wszystkie te obietnice zostały złamane. Pierwszy Majdan, w 2004 roku, spowodował gwałtowny wzrost nastrojów nacjonalistycznych, pogrobowcy UPA z Zachodniej Ukrainy objęli „rząd dusz” (a po drugim Majdanie faktyczną władzę). W efekcie nastąpił wzrost nastrojów separatystycznych na wschodzie i południu. Drugi Majdan, kiedy neonaziści w wyniku zamachu stanu objęli władzę, doprowadził do konfliktu z mniejszością rosyjską, bezpośrednim skutkiem którego była korekta granic Ukrainy, a pośrednim obecną wojna z Rosją.
Roman Boryczko,
27.08.2026

