NaukaPolecane

Drogi plan WHO na wypadek pandemii

Niedawne upublicznienie pamiętników Anthony Fauciego, a następnie jego odmowa odpowiedzi na pytania podczas wystąpienia przed komisją Senatu USA, powołując się 111 razy na Piątą Poprawkę do Konstytucji USA, która chroni go przed samooskarżeniem, uwypukliły rażący podział w sposobie, w jaki organy zdrowia publicznego radziły sobie z pandemią Covid-19. Dotyczy to zarówno Australii, jak i Stanów Zjednoczonych.

Wielokrotnie, wbrew publicznie wyrażanej pewności, uzasadniającej oficjalne oświadczenia, dotyczące pochodzenia wirusa oraz polityki lockdownu, maseczek i szczepień, ich prywatne rozmowy w tym samym czasie potwierdzają, że nawet czołowi naukowcy podejmowali decyzje w oparciu o naukową niepewność.

W konsekwencji, jednym z kluczowych następstw luki między sektorem publicznym a prywatnym jest rosnąca nieufność do oficjalnych twierdzeń. Ten sceptycyzm powinien dotyczyć również przyszłych działań w zakresie pandemii. Polegamy na Światowej Organizacji Zdrowia, która będzie koordynować działania między krajami, aby zapobiec przedostaniu się plag, takich jak pandemie, do naszych wybrzeży, lub przynajmniej łagodzić ich skutki. Czyniąc to, musimy podporządkować się armii międzynarodowych biurokratów, pracujących w takich instytucjach. Podporządkowanie, które opiera się na zaufaniu.
Ich pensje i kariery zależą od przekonania nas do przeznaczania większej części naszych pieniędzy na wsparcie ich pracy. Jednak, według nowego artykułu na temat międzynarodowego finansowania pandemii, opublikowanego w czasopiśmie Health Economics, Policy and Law w Cambridge, WHO i Bank Światowy opierają się na wątpliwych założeniach, aby obliczyć zwrot z inwestycji, na którym opierają się wszystkie główne międzynarodowe działania, mające na celu łagodzenie przyszłych pandemii.

To powinno zaniepokoić rządy. Warto inwestować w łagodzenie skutków, ponieważ pandemie będą się pojawiać od czasu do czasu. Artykuł pokazuje jednak, iż obecne inwestycje będą miały ogólnie negatywny wpływ na globalne zdrowie. Najbardziej jaskrawym dowodem na to jest głęboki upadek instytucji, na których nam zależy, jeśli chodzi o dbanie o to powszechnie akceptowane, globalne dobro.

Raport WHO i Banku Światowego, sporządzony na prośbę G20 w 2022 roku, proponuje roczny budżet w wysokości 31,1 miliarda dolarów na działania przygotowawcze i zapobieganie pandemiom, z czego około 10,5 miliarda dolarów pochodziłoby z pomocy zagranicznej (w tym z Australii). Około 26 miliardów dolarów pochodziłoby z krajów o niskich i średnich dochodach, które już borykają się z problemami gospodarczymi, w tym rosnącym zadłużeniem, związanym z Covid-19. Dla porównania, cały budżet WHO na lata 2024-2025 wynosił zaledwie 3,8 miliarda dolarów rocznie.

Sednem argumentacji WHO i Banku Światowego jest to, że przeznaczając takie środki na przygotowania do pandemii, w przyszłości osiągniemy o wiele większy zwrot z inwestycji, ponad tysiąckrotnie w niektórych bogatych krajach – trudno odrzucić taką ofertę, jeśli okaże się prawdziwa.

Artykuł z Uniwersytetu w Leeds pokazuje, iż argumenty finansowe opierają się na zasłonie dymnej, mianowicie na założeniach, dotyczących skorygowanych o jakość lat życia, utraconych z powodu pandemii w porównaniu z trzema głównymi globalnymi chorobami zakaźnymi: HIV-AIDS, gruźlicą i malarią; na udziale globalnych funduszy, przeznaczonych na pandemie w porównaniu z pozostałymi trzema na każde uratowane życie w każdym przypadku; oraz na korzyściach, płynących z inwestycji w szczepionki i inne produkty farmaceutyczne, a nie w bardziej podstawowe czynniki, wpływające na odporność zdrowotną populacji, takie jak odżywianie, warunki sanitarne, woda i higiena. To właśnie te czynniki, wraz z antybiotykami i postępem medycyny, zmniejszyły liczbę zgonów z powodu pandemii od czasu grypy hiszpanki w 1918 roku.

Co więcej, WHO i Bank Światowy pomijają również zmiany w zachowaniu człowieka w celu ograniczenia ryzyka zdrowotnego w miarę ich pojawiania się, koszty uboczne działań reagowania na pandemie oraz prawdopodobne korzyści z inwestowania w te działania.

Ma to znaczenie, ponieważ nasz rząd podpisał znowelizowane Międzynarodowe Przepisy Zdrowotne, spodziewa się podpisania proponowanego Porozumienia Pandemicznego WHO i prawdopodobnie podpisze we wrześniu tego roku porozumienie polityczne ONZ, w którym domaga się jeszcze większych środków dla twórców i beneficjentów rosnącego przemysłu pandemicznego. Obiecują oni duże pieniądze w oparciu o kalkulacje WHO.

Ma to znaczenie, ponieważ większość Australijczyków założyła, iż ​​możemy zaufać instytucjom międzynarodowym i że cenią one rygor, a nie angażują się w fałszywą księgowość i podstęp.

Niestety, zachęty bez odpowiedzialności stanowią słabą podstawę zarządzania zdrowiem. Ma to znaczenie, ponieważ środki, przeznaczone na finansowanie korporacji farmaceutycznych, instytucji badawczych i biurokratów, którzy mogą skorzystać na programie pandemicznym, będą musiały zostać przekierowane z programów, jakie działają. Międzynarodowe finansowanie poważnych chorób endemicznych i podstawowych priorytetów, takich jak żywienie, już spada, podczas gdy program pandemiczny się rozszerza. Autorzy z Leeds wzywają do prostej przejrzystości i uczciwości w ocenie globalnych priorytetów zdrowotnych i ich finansowaniu. Nie jest to wielkie wymaganie. Rząd Australii ma wybór: działać konstruktywnie w imieniu swoich podatników i wymagać lepszych rozwiązań, albo poprzez ślepe przyzwolenie pozostać częścią problemu.

David Bell, Ramesh Thakur,

Tłum. Andrzej Filus

David Bell, starszy pracownik naukowy w Brownstone Institute, jest lekarzem zdrowia publicznego i konsultantem biotechnologicznym w dziedzinie zdrowia globalnego. David jest byłym lekarzem i naukowcem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), kierownikiem programu ds. malarii i chorób gorączkowych w Fundacji na rzecz Innowacyjnej Nowej Diagnostyki (FIND) w Genewie w Szwajcarii oraz dyrektorem ds. globalnych technologii zdrowotnych w Intellectual Ventures Global Good Fund w Bellevue w stanie Washington w USA.

Ramesh Thakur, starszy pracownik naukowy Brownstone Institute, jest byłym zastępcą Sekretarza Generalnego ONZ i emerytowanym profesorem w Crawford School of Public Policy na Australijskim Uniwersytecie Narodowym.

Za: Brownstone Institute

(Visited 1 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *