KulturaPolecane

Fałszowanie historii i znaczenie kultury (2)

Inne USA

Dwight D. Eisenhower powiedział w 1953 roku: „Każda wyprodukowana broń, każdy zwodowany okręt wojenny, każda wystrzelona rakieta, oznaczają w ostatecznym rozrachunku kradzież tym, którzy głodują i nie są nakarmieni, tym, którzy marzną i nie mają na sobie ubrań. Ten świat, najeżony bronią, nie tylko marnuje pieniądze, ale także poświęca pot swoich robotników, geniusz swoich naukowców, nadzieje swoich dzieci”.

Wypowiedział to prezydent USA, który nie był pozbawiony krytycyzmu, być może  mądrości w swej starości. Jednak fakt, że polityka USA przez około dwieście lat reprezentowała „świat najeżony bronią”, o którym mówił Eisenhower, jest też ewidentnie obecny w wypowiedziach dwóch znanych amerykańskich pisarzy. James Fenimore Cooper, autor Opowieści  Skórzanej Pończochy i ważnych powieści historycznych, pisał prawie dwieście lat temu o purytańskich Jankesach, których nazywał „szarańczą Zachodu”: „Wysyłają swoje okręty na cały świat, by prowadzić wojny w imię swoich celów”. A Herman Melville (1819–1891), który zasłynął na całym świecie powieścią Moby Dick, uważał: „Są piratami, kula ziemska ich łupem / Szary i podstępny, lud Mamony…”.

Cooper i Melville zapłacili za swoją krytykę bojkotem i izolacją. Dzieła Coopera zostały publicznie spalone w rodzinnym mieście pisarza, Cooperstown, założonym przez jego ojca; Melville później musiał zarabiać na życie jako celnik w porcie nowojorskim, ponieważ nikt już nie chciał kupować jego książek. „Imperium” ich ukarało. Dyskredytowanie tych, którzy myślą inaczej, nie jest zatem niczym nowym; istniało zawsze, tak jak militaryzm i wojny. Eisenhower zadał pytanie, które każdy polityk powinien sobie dziś zadawać: „Czy nie ma innego sposobu na życie?”.

Oczywiście, że on istnieje. Mogłoby być pięknie, dobrze i spokojnie; warunki materialne i mentalne istnieją od dawna. Zamiast tego panują chaos, konflikty i wojny. Ale prawie nie ma oporu. Nieskrępowane rządy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec dążą do trwania wojny na Ukrainie, poświęcając dobrobyt swoich obywateli bez poparcia administracji Trumpa, która nadal podąża imperialistyczną ścieżką. Rosja ma zostać pokonana, a wielu polityków, którzy osiągnęli stanowiska kierownicze dzięki patronatowi poprzednich administracji USA i ich wpływowych organizacji, bezwzględnie realizuje tę politykę, jaka zagraża ich istnieniu.

 

Niemcy w obliczu ruiny gospodarczej i dekadencji

Niemcy zbroją się przeciwko Rosji, a kanclerz Friedrich Merz nazywa Władimira Putina, prezydenta mocarstwa nuklearnego, Rosji, „być może najpoważniejszym zbrodniarzem wojennym naszych czasów”. Merz twierdzi zatem, iż pobłażliwość jest nie na miejscu. Nie ma „żadnego powodu, by wierzyć Putinowi w jakiejkolwiek sprawie”. Co to za polityka? Czy Putin może uwierzyć, że zachodni politycy po porozumieniach mieńskich służyli jedynie oszukiwaniu Rosji i przygotowywaniu Ukrainy do wojny z Rosją? Angela Merkel, François Hollande i Petro Poroszenko publicznie się do tego przyznali.

Ta wysoce niebezpieczna hipokryzja, która jest tu ewidentna i idzie w parze z oszukiwaniem i indoktrynacją społeczeństwa, w której media odgrywają znaczącą rolę, nie zna granic. Uderzające jest również to, iż targowano się o każdą pozycję w niemieckim budżecie socjalnym, a Friedrich Merz, na przykład, chciał zaoszczędzić pięć miliardów dolarów na dochodach obywateli, podczas gdy Lars Klingbeil obiecywał Ukrainie 7,2 miliarda dolarów.

Niemcy mają być „gotowe do wojny”, a rząd w Berlinie przeznaczył astronomiczne sumy na zbrojenia. Po co ten rozlew krwi? Rosja rzekomo chce po Ukrainie podbić Europę Zachodnią. Nie ma jednak na to żadnych dowodów. Putin nigdy nie wyraził takich zamiarów, mimo że jest stale prowokowany. Niemniej jednak poziom zbrojeń jest tak wysoki, iż nie można już wykluczyć trzeciej wojny światowej. Pytanie, co doprowadziło do tej wysoce wybuchowej sytuacji, pozostaje otwarte. Czy Rosja rzeczywiście zniszczyła „pokojową europejską architekturę bezpieczeństwa”, najeżdżając Ukrainę, jak się twierdzi?

Insynuacje, zaciemnianie i kłamstwa, naruszenia prawa międzynarodowego, lekceważenie całej ludzkości. Aby rzucić światło na tę politykę, która na pierwszy rzut oka wydaje się całkowicie niejasna, musimy przyjrzeć się kontekstowi geopolitycznemu, z jakim mamy do czynienia. Znaczna część ludzkości cierpi w obecnych okolicznościach, nie rozumiejąc, co tak naprawdę się dzieje.

 

Dwa systemy i szansa dla Europy

Z globalnej perspektywy stoimy w obliczu końca imperialnego porządku, zbudowanego na zasadach urzeczywistnienia nowych idei społeczno-politycznych, opartych na człowieczeństwie i równości ludzi oraz narodów – innymi słowy, na zasadach, zapisanych w Karcie Narodów Zjednoczonych. Niezależnie od polityki rządu USA pod rządami Trumpa, wiele krajów Globalnego Południa, w tym Chiny i Indie, a także Rosja, nie będzie dłużej tolerować paternalizmu i ucisku ze strony USA, niezależnie od tego, kto jest prezydentem, a dotyczy to zdecydowanej większości ludności świata. Coraz bardziej oczywiste staje się, że przyszłość należy do BRICS i Inicjatywy Pasa i Szlaku.

Prezydenci Obama i Biden doprowadzili do skrajnej konfrontacji militarnej z Rosją na Ukrainie. Trump z kolei chce porozumień z tymi samymi intencjami, a mianowicie gospodarczego i strategicznego włączenia Rosji do systemu, tworząc w ten sposób drugi front przeciwko Chinom. W rezultacie Europa została zepchnięta na margines i pogrąża się w kryzysie gospodarczym, militarnym i kulturowym.

Ale właśnie w tej sytuacji pojawia się szansa na wyzwolenie spod wasalstwa oraz militarnego i kulturowego ucisku Stanów Zjednoczonych oraz ponowne odkrycie własnych korzeni kulturowych. W tym kontekście kryzys ukraiński można postrzegać w najszerszym sensie jako konflikt między dwiema sferami kulturowymi: dekadencką, zdominowaną przez USA kulturą zachodnią a historycznie ukształtowaną, konserwatywną kulturą europejską. Rosja, która jest obecnie w stanie wojny, może nie być krajem wzorcowym pod względem praw obywatelskich, a oczywiście w USA istnieje coś więcej niż tylko kiepska rozrywka; jednak w oparciu o przekonanie, iż kultura jest fundamentem społeczeństwa, imperializm kulturowy USA ma ogromne znaczenie. Nie można pominąć faktu, że dzięki Hollywood i Disneylandowi, oprócz działań militarnych, zyskały one wpływ na miliardy ludzi.

Wydaje się, iż w Rosji, największym kraju Europy, pomimo agresywnej i wojennej polityki Zachodu oraz pomimo wielu problemów, podejmowane są próby zachowania europejskiej kultury świadomości, duchowości i człowieczeństwa, niezależnie od opinii na jej temat. Sugeruje to wypowiedź prezydenta Rosji, Władimira Putina. Podczas spotkania z osobistościami kultury w marcu 2024 roku powiedział on: „W dzisiejszej kulturze europejskiej jest wiele dobrego, ale jest też wiele problemów. Daje nam to wyjątkową okazję, aby przyjrzeć się temu, co dzieje się w społeczeństwie postindustrialnym i na świecie – i odpowiednio zareagować w odpowiednim czasie”.

Nienawiść i agitacja wobec Rosji, akceptowane przez zdecydowaną większość, a nawet popierane przez część społeczeństwa, są skandaliczne. W tych warunkach trudno będzie w dającej się przewidzieć przyszłości odbudować relacje zaufania z Rosją, co byłoby konieczne dla przywrócenia zdrowia gospodarczego i ochrony kultury europejskiej przed destrukcyjnymi wpływami USA, które należy oceniać w kategoriach politycznych.

Jednak w Niemczech, których społeczeństwo pozwala się zepchnąć w sytuację sprzed wojny, wiele z tego, co ma związek z Rosją i kulturą rosyjską, jest eliminowane. Prokuratura i sądy podejmują działania przeciwko działaniom i poglądom, które mogłoby zostać uznane za krytykę osób odpowiedzialnych za tę niekorzystną politykę. Aby przeciwdziałać temu zjawisku, potrzebne jest silne i świadome społeczeństwo obywatelskie. Dlatego edukacja społeczeństwa poza głównymi mediami musi być priorytetem wszystkich sił, działających na rzecz pokoju.

 

Perspektywy
Jaka byłaby dziś pozycja Niemiec i Europy, gdyby nie zerwano różnorodnych więzi z Rosją? W szczególności dla Niemiec rozwinęły się z Rosją korzystne dla obu stron stosunki gospodarcze. Ważne byłoby odbudowanie tych więzi, póki prezydentem jest Władimir Putin. Znany jest on z proniemieckiego nastawienia i, pomimo do niedawna ogromnej osobistej wrogości, wielokrotnie oferował przyjazną współpracę.

Doprowadzenie do takiej zmiany polityki wymagałoby fundamentalnej reorientacji. Nie może to oznaczać porzucenia stosunków transatlantyckich. Neutralne Niemcy musiałyby raczej pozostać otwarte zarówno na partnerów zamorskich, jak i wschodnich. Ponadto ważne byłoby wykorzystanie zbliżenia z Rosją, zainicjowanego przez Donalda Trumpa oraz tendencji odśrodkowych w UE, póki to okno jest jeszcze otwarte, aby położyć kres roszczeniom traktatowej organizacji UE i powrócić do Europy suwerennych państw, tzw. Europy ojczyzn, bez kwestionowania współpracy między nimi.

 

Wolfgang Bittner

Tłum. Andrzej Filus

 

Pisarz i dziennikarz, ur. w 1941 r. w Gliwicach, dr Jur. Wolfgang Bittner mieszka w Getyndze. Jego książka Geopolitik im Überblick. Deutschland-USA-EU-Russland (Geopolityka w skrócie: Niemcy-USA-UE-Rosja) została niedawno opublikowana przez Verlag Hintergrund, Berlin 2025.

Za: Forumgeopolitica

(Visited 9 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *