InnePolecane

Napadali na banki, spotkała ich surowa kara – dziś bezkarnie można wysadzać rurociągi? Czy jest w tym coś złego?” (3)

Jednak relacje między Stasi a lewicowymi terrorystami uległy zmianie. Stasi stała się ostrożniejsza i zaniepokojona międzynarodową reputacją NRD. Ryzyko przyłapania na wspieraniu międzynarodowego terroryzmu naturalnie ogromnie wzrosło. W 1990 roku wszyscy dezerterzy z RAF-u zostali ostatecznie zdemaskowani. Zostali zdradzeni przez swoich byłych przełożonych ze Stasi. Do dziś nie jest jasne, czy zachodnioniemiecki wywiad wiedział o miejscu pobytu terrorystów w NRD od początku lat 80. XX wieku. Jasne jest jednak, że niczego oficjalnego nie zrobiono przeciwko Berlinowi Wschodniemu, prawdopodobnie po to, by uniknąć dalszego napięcia w delikatnych stosunkach niemiecko-niemieckich.

26. marca 1991 roku śledztwo Federalnego Urzędu Policji Kryminalnej (BKA) potwierdziło wspieranie przez Stasi terrorystów z RAF-u. Werner Lotze, Inge Viett i Susanne Albrecht złożyli obszerne zeznania po aresztowaniu i otrzymali wyroki od sześciu do trzynastu lat więzienia na mocy Ustawy o Świadkach Koronnych. Silke Maier-Witt po napadzie na bank w Zurychu w dwa lata później wystąpiła z RAF-u i do 1980 roku ukrywała się w b. NRD. Żyła tam pod zmienionym nazwiskiem. W 1990 roku została aresztowana, postawiona przed sądem i skazana na 10 lat więzienia. Wyszła na wolność w 1995 roku po odbyciu połowy kary. Podjęła przerwane studia psychologiczne, w latach 2000-2005 pracowała w Kosowie przy realizacji rożnych projektów międzynarodowych i udzielała się społecznie. Od wielu lat mieszka w Skopje. Dziś cała dziesiątka jest ponownie na wolności.

Stosunkowo niedawno, bo w lutym i marcu 2024 roku w Berlinie zatrzymano dwóch byłych terrorystów z Frakcji Czerwonej Armii (RAF): Danielę Klette (27. lutego) oraz Burkharda Garwega (4. marca), a także poszukiwano trzeciego członka, Ernsta-Volkera Stauba. Klette była ścigana od 30 lat za napady rabunkowe i usiłowanie zabójstwa, a w jej mieszkaniu znaleziono amunicję. Należeli do tzw. trzeciej generacji lewicowej ekstremistycznej organizacji terrorystycznej Frakcja Czerwonej Armii. W czasach ich aktywności zamordowani zostali ówczesny szef Deutsche Bank, Alfred Herrhausen (1989) i szef Treuhand Detlev, Karsten Rohwedder (1991). Kierowca Herrhausena został poważnie ranny. Grupa okradała supermarkety oraz ciężarówki, przewożące gotówkę, zdobywając w ten sposób fundusze do finansowania działań terrorystycznych. Według prokuratury, ich przestępstwa w latach 1999-2016 nie miały już charakteru politycznego, a miały na celu zdobycie pieniędzy.

 

X X X

Budowa rurociągu, który ominął w 2013 roku Ukrainę i pozbawił ją części dochodów z tytułu tranzytu rosyjskiego gazu na Zachód, miała dla Moskwy także znaczenie polityczne. „Rosja chciała tym wymusić na Ukrainie zgodę na wydzierżawienie jej naszych rurociągów, ale i zasiać ziarno niezgody między Ukrainą a państwami Grupy Wyszehradzkiej, w tym Polską i Słowacją, które w ostatnim czasie odgrywają rolę najbardziej aktywnych pośredników w dialogu między Kijowem a UE”. Opracowany został wariant budowy gazociągu z terytorium Białorusi. Tranzyt przez terytorium tego kraju przez rurociąg Jamał-Europa I był on dla strony rosyjskiej najbardziej opłacalny. Strona Polska będąca już wtedy stronnikiem Ukrainy, sabotowała niemiecko-rosyjską inwestycję przesyłu bardzo taniego paliwa do Europy, w tym Polski (gdzie pierwotnie miały iść nitki gazowe, co wiązało by się dla naszego kraju z profitami akcyzowymi).

Do zniszczenia trzech z czterech nitek Nord Stream 1 i Nord Stream 2 doszło 26. września 2022 r. na głębokości około 80 metrów na dnie Morza Bałtyckiego. Rurociągi te były kluczowe dla transportu gazu ziemnego z Rosji do Niemiec i stanowiły międzynarodową strukturę przesyłową, również skład kapitałowy tego przedsięwzięcia miał charakter międzynarodowy. Seymour Hersh, laureat nagrody Pulitzera, opublikował wyniki swojego dziennikarskiego śledztwa. Przekazał, że to Stany Zjednoczone stoją za eksplozjami gazociągów Nord Stream. Dziennikarz powołał się w swoim artykule na poufne źródło, według którego  nurkowie Marynarki Wojennej pod przykrywką ćwiczeń NATO podłożyli zdalnie aktywowane urządzenia wybuchowe, które trzy miesiące później zniszczyły trzy z czterech rurociągów Nord Stream. Według źródeł Hersha, w operację była silnie zaangażowana także Norwegia, która stała się bazą wypadową dla US Navy.

 

X X X

Dochodzenie, prowadzone przez Federalny Urząd Policji Kryminalnej (BKA) i Policję Federalną w Niemczech uznano za jedno z najbardziej spektakularnych śledztw ostatnich dekad. Inaczej do tego tematu podchodzono w Danii oraz Szwecji, gdzie zamknięto sprawy już na przełomie 2023 i 2024 roku. Z materiałów prokuratury, do jakich dotarli niemieccy dziennikarze, wynika, że ważnym zdarzeniem, przyczyniającym się do zidentyfikowania podejrzanych o czyn terroryzmu międzynarodowego, było przekroczenie prędkości przez białego vana, którym podróżowała (z kierowcą) załoga Andromedy podczas pobytu na Rugii 8. września 2022 rokuNa zdjęciu, które trafiło w ręce śledczych, obok kierowcy nie siedział Wołodymyr Ż., ale podobny do niego mężczyzna. W toku dochodzenia ustalono, iż kompanami zatrzymanego w Polsce Ukraińca byli Jewhen U. i Switłana U. – małżeństwo prowadzące szkołę nurkowania i współpracujące w przeszłości z Wołodymyrem Ż.

Wołodymyr Ż. do Polski przyjechał na kilka dni przed wybuchem wojny. Z żoną i trzema synami – dziś studiują w Polsce i uczą się w szkole średniej – zamieszkał w Pruszkowie. Założył firmę budowlaną, jest też pasjonatem nurkowania. W Polsce mają kartę stałego pobytu. Według niemieckich służb 8. września 2022 roku on i sześć innych osób weszli na pokład jachtu Andromeda w niemieckim Wiek na wyspie Rugia. I wypłynęli w morze. Załoga miała mieć bułgarskie paszporty. Zdaniem niemieckich służb jacht – wynajęła go firma zarejestrowana w Warszawie – skierował się w okolice duńskiej wyspy Bornholm na Morzu Bałtyckim. Po jej południowej stronie na dnie Bałtyku biegną dwie nitki gazociągu Nord Stream. Niemieckie służby uważają, że nie był to turystyczny rejs. Zarzucają teraz, iż 23. września pasażerowie Andromedy na rurociągach gazociągu zamontowali co najmniej 4 ładunki wybuchowe z mieszaniny heksogenu i oktogenu. Każdy ładunek ważył od 20-35 kilogramów. Ładunki mieli umieścić w różnych lokalizacjach na północny wschód i południowy wschód od wyspy Bornholm, na głębokości 70-80 metrów. Zdaniem niemieckich służb, Wołodymyr Ż. brał w tym udział jako nurek.

Ładunki wybuchły 26. września o godzinie 02:03 i 19:03. Rurociągi zostały zerwane i poważnie uszkodzone na długości kilkuset metrów. Wybuch spowodował spadek ciśnienia gazu i jego wyciek do Bałtyku. Służby niemieckie w związku z czynem terrorystycznym chcą  postawić Wołodymyrowi Ż. zarzut za trwałe doprowadzenie do wstrzymania transportu gazu z Rosji do Niemiec. Zarzucają mu sabotaż konstytucyjny, o czym mówi paragraf 88. ustęp 1. numer 3. niemieckiego kodeksu karnego. Przepis mówi o działaniach destrukcyjnych przeciwko obiektom, instytucjom i firmom, świadczącym najważniejsze usługi publiczne. W tym przypadku chodzi o działania przeciwko firmom, dostarczającym gaz, służący zaopatrzeniu ludności. Przepis mówi też o działaniach godzących w bezpieczeństwo Niemiec. To czyny z paragrafów 305. ustęp 1. i 308. ustęp 1. tamtejszego kodeksu karnego. Pierwszy przepis mówi o zniszczeniu infrastruktury, należącej do „innej osoby”. A drugi przepis mówi o spowodowaniu eksplozji, przy pomocy materiałów wybuchowych, która zagroziła mieniu „innej osoby”. Wołodymyrowi Z. grozi w sumie do 15 lat więzienia. W polskim prawie odpowiednikami tych czynów są czyny z artykułów 163 paragraf 1. punkt 1., 165. paragraf 1. punkt 3. i 254a. kodeksu karnego. Pierwszy przepis mówi sprowadzeniu w wyniku pożaru zagrożenia dla życia lub zdrowia osób, albo dla mienia w wielkich rozmiarach. Drugi przepis mówi o sprowadzeniu niebezpieczeństwa dla osób lub mienia, poprzez uszkodzenie lub unieruchomienie urządzenia użyteczności publicznej dostarczającego m.in. gaz. A trzeci przepis mówi o uszkodzeniu elementów infrastruktury krytycznej, w tym przypadku gazociągu. Choć do wybuchu doszło poza wodami terytorialnymi Niemiec, ich służby kwalifikują to jako przerwanie dostaw do punktu odbiorczego gazu, który znajduje się w Greifswaldzie. Wybuch wyrządził też szkodę niemieckim spółkom, które są mniejszościowym udziałowcem Nord Stream 1. Jak pisała niemiecka prasa, służby niemieckie mają dowody na wysadzenie gazociągu przez Ukraińców. Mieli oni zostawić dużo śladów na jachcie. Są nagrania z kamer w porcie na wyspie Rugia. Legitymowała ich też polska Straż Graniczna w porcie w Kołobrzegu. (Cdn.) 

Roman Boryczko,

14.10.2025

(Visited 12 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *