ZEMSTA (3)
X X X
Wypędzenie niemieckiej ludności po II wojnie światowej jest powszechnie uważane za największą zemstę na ciemiężycielu i zarazem przegranym tej wojny oraz największą migrację uchodźców w historii jakichkolwiek konfliktów. Deportacje miały miejsce niemal w każdym kraju, w którym Niemcy mieszkali przed wojną, od Niemców nadwołżańskich po mieszkańców Prus Wschodnich, Pomorza i Śląska – regionów, w których Niemcy żyli od wieków. Głównymi krajami były Polska i Czechosłowacja, ale deportacje miały również miejsce z ZSRR, Jugosławii, Rumunii, a nawet Holandii – w ramach tzw. Operacji Czarny Tulipan. Rząd czechosłowacki wprowadził dalekosiężny program dyskryminacji i pozbawiania obywatelstwa – dekrety Beneša. Rządy polski i rumuński – w różnym stopniu wspierane przez władze sowieckie – prowadziły podobną politykę. Jednak, szczególnie w Polsce, dochodziło również do znacznych aktów przemocy na Niemcach ze strony polskiej ludności cywilnej.
Ataki odwetowe na Niemców były powszechne. Rosjanie i alianci zaakceptowali ten proces i poparli go poprzez umowę poczdamską, która stanowiła, że Niemcy mieli zostać usunięci z ich byłych terytoriów „w sposób uporządkowany i humanitarny”. Kontekst jest taki, że Niemcy dopuściły się ogromnych okrucieństw wobec tych krajów, próbując stworzyć imperium etniczne w Europie. Społeczności niemieckie często były w to zamieszane – na przykład Sudecka Partia Nazistowska była bardzo aktywna w krzewieniu nowej religii nienawiści jeszcze przed układem monachijskim. W porównaniu z innymi ludobójstwami podczas II wojny światowej, liczba ofiar zemsty na ludności niemieckiej była stosunkowo niewielka. Rząd niemiecki utrzymuje obecnie, iż liczba ofiar wynosi 2,2 miliona, w oparciu o szacunki demograficzne; jednak nowsze badania sugerują znacznie niższą liczbę, acz i tak szokującą – około 500 000 zabitych w odwecie. W sierpniu 1945 roku Karta Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze uznała deportację za zbrodnię przeciwko ludzkości. Mimo prawnego dokumentu ludzie był żądni krwi, krwi swoich katów… Terror ten osiągnął największą skalę w Polsce i Czechosłowacji. Ponad 4 miliony etnicznych Niemców żyły w powojennej Polsce, głównie na ziemiach niemieckich, odstąpionych Polsce w 1945 roku (Śląsk, Pomorze i Brandenburgia Wschodnia). Wiosną 1945 roku całe polskie wsie rabowały uciekających Niemców, masowo zabijając mężczyzn i gwałcąc kobiety. Od lata 1945 roku te spontaniczne akcje ustąpiły miejsca działaniom, sponsorowanym przez państwo: ludność niemiecka była wyłapywana na roboty przymusowe do obozów koncentracyjnych, a dzieci odbierano rodzicom i oddawano do domów dziecka lub polskich rodzin, gdzie poddawano je polonizacji. Zimą 1945/46 roku śmiertelność osadzonych tymczasowo w byłych nazistowskich obozach sięgała 50%. Na przykład w jednym obozie, Lamsdorf, który istniał do jesieni 1946 roku, zmarło 6488 osób – mężczyzn, kobiet i dzieci. Według szacunków BdV (Związek Wypędzonych (niem. Bund der Vertriebenen, BdV) – niemiecka organizacja społeczna, zrzeszająca regionalne stowarzyszenia osób deportowanych po II wojnie światowej), łączne straty ludności niemieckiej podczas deportacji z Polski wyniosły nieco poniżej 2 milionów osób.
Już 5. lutego 1945 roku (warto zauważyć, że na wschód od tej linii wciąż trwały walki) Polacy bardzo się spieszyli, by zająć ziemie niemieckie. „Powszechne wywłaszczanie majątku Niemców i osiedlanie Polaków wkrótce doprowadziło do całkowitego zubożenia i degradacji ludności niemieckiej na terenach na wschód od linii Odry i Nysy. Niemieccy chłopi stali się robotnikami rolnymi pod nowymi polskimi panami, a rzemieślnicy czeladnikami pod polskimi rzemieślnikami. Wszelkie prace pomocnicze i ciężkie prace w polu i mieście musiały być wykonywane przez Niemców, podczas gdy nie tylko prawa własności, ale także ochrona prawna były gwarantowane tylko Polakom, którzy osiedlili się na tych terenach. Polacy zmuszali mężczyzn i kobiety do wykonywania ciężkich prac, które w cywilizowanym świecie zazwyczaj wykonywano by zwierzętami, takich jak ciągnięcie pługów, bron czy wozów”.
Premier Rządu Tymczasowego Polski, Bolesław Bierut, wydał dekret, przekazujący byłe terytoria niemieckie na wschód od linii Odry i Nysy Łużyckiej polskiej administracji, co było otwartym żądaniem zmiany granic po zakończeniu wojny. 2. maja 1945 roku Bierut podpisał nowy dekret, zgodnie z którym cały majątek, porzucony przez Niemców, automatycznie przechodził w ręce państwa polskiego. Miało to ułatwić przesiedlenie na zachód ludności z terenów wschodnich, częściowo oddanych Związkowi Radzieckiemu. Jednocześnie władze polskie poddały pozostałą ludność niemiecką prześladowaniom podobnym do tych, jakie stosowano wobec Żydów w nazistowskich Niemczech. W związku z tym w wielu miastach etniczni Niemcy byli zobowiązani do noszenia znaków rozpoznawczych na odzieży, najczęściej białej opaski na ramię, niekiedy ze swastyką. 13. września 1945 podpisano dekret o „oddzieleniu osób narodowości niemieckiej od narodu polskiego”. Jednak ciągła eksploatacja więźniów obozów koncentracyjnych pozostała istotnym elementem polskiej gospodarki, a deportacja Niemców była stale odkładana, pomimo dekretu. Znęcanie się nad niemieckimi więźniami w obozach trwało nadal. Przykładowo, w obozie w Potulicach, w latach 1947-1949, połowa więźniów zmarła z głodu, zimna, chorób i znęcania się ze strony strażników.
Ostateczna deportacja Niemców z Polski rozpoczęła się dopiero po 1949 roku. Po Polsce, Czechosłowacja była drugim krajem, który dopuścił się najpoważniejszego powojennego terroru przeciwko Niemcom. Niemcy stanowili tam ponad jedną czwartą ludności (ponad 3 miliony osób). Byli to przede wszystkim Niemcy sudeccy (Sudetendeutsche), grupa etniczna, która od czasów starożytnych do 1945 roku zamieszkiwała zwarte tereny Czech, Moraw i części Śląska. W przedwojennej Czechosłowacji Niemcy stanowili jedną czwartą ludności kraju. Byli skoncentrowani głównie w Sudetach, gdzie mieszkało 3 miliony Niemców, stanowiących 93% ludności regionu. Znaczna część Niemców mieszkała również na Morawach (800 tysięcy osób, czyli jedna czwarta ludności), a w Bratysławie znajdowała się liczna społeczność niemiecka. To właśnie w Londynie czeski rząd na uchodźstwie po raz pierwszy sformułował plany masowych deportacji etnicznych Niemców po zakończeniu wojny. Hubert Ripka, najbliższy doradca prezydenta Edvarda Beneša, marzył o masowych wysiedleniach Niemców już w 1941 roku, omawiając w gazecie Čechoslovak – oficjalnym organie czeskiego rządu na uchodźstwie – „zorganizowane wdrożenie zasady przesiedlenia ludności”. Prezydent Beneš w pełni podzielał poglądy swojego doradcy. Jesienią 1941 roku i zimą 1942 roku Beneš opublikował dwa artykuły w The Nineteenth Century and After oraz Foreign Affairs, w których rozwinął koncepcję „przesiedlenia ludności”, mającą pomóc w przywróceniu porządku w powojennej Europie. Niepewny, czy uda się przekonać Brytyjczyków do wdrożenia planów deportacji trzech milionów Niemców, czeski rząd na uchodźstwie, na wszelki wypadek, rozpoczął podobne negocjacje z przedstawicielami władz radzieckich. W marcu 1943 roku Beneš spotkał się z ambasadorem ZSRR, Aleksandrem Bogomołowem i poprosił o poparcie dla swoich planów czystek etnicznych w powojennej Czechosłowacji. Bogomołow unikał dyskusji na temat planów, ale Beneš był niestrudzony i podczas podróży do Stanów Zjednoczonych w czerwcu 1943 roku udało mu się przekonać zarówno amerykańskie, jak i sowieckie władze do poparcia deportacji Niemców. Dzięki temu wsparciu rząd czeski rozpoczął opracowywanie szczegółowego planu czystek etnicznych. Pierwszy roboczy projekt planu deportacji Niemców został przedstawiony przez rząd Beneša mocarstwom alianckim już w listopadzie 1944 roku. Zgodnie z memorandum Beneša, deportacje miały być przeprowadzone na wszystkich obszarach, gdzie ludność czeska wynosiła mniej niż 67% (dwie trzecie) i kontynuowane do momentu, aż ludność niemiecka spadnie poniżej 33%. (Cdn.)
Roman Boryczko,
styczeń 2026

