Wojna z Iranem
Administracja Trumpa posługuje się językiem dyplomacji, jednocześnie przygotowując się na wojnę z Iranem, która, jeśli zostanie wdrożona, będzie końcem amerykańskiego eksperymentu demokratycznego.
Iran i Stany Zjednoczone robią sobie dwutygodniową przerwę w negocjacjach, dotyczących irańskiego programu nuklearnego. Obie strony wracają do swoich stolic, aby zastanowić się nad tym, co do tej pory zostało przedstawione. Strona irańska wydawała się raczej optymistyczna, a irański minister spraw zagranicznych, Abbas Araghchi powiedział irańskim mediom: „Udało nam się osiągnąć ogólne porozumienie w sprawie zestawu zasad przewodnich, na podstawie których będziemy odtąd postępować i zmierzać do opracowania potencjalnego porozumienia”.
Bardziej wymowne były komentarze wiceprezydenta USA, J. D. Vance’a. „Pod pewnymi względami poszło dobrze” – powiedział Vance amerykańskim mediom po zakończeniu rozmów we wtorek. „Ale z drugiej strony było zupełnie jasne, że prezydent wyznaczył pewne granice, których Irańczycy nie są jeszcze gotowi uznać i przepracować. Dlatego będziemy nad tym pracować”.
Kluczowe pytanie, jakie wyłania się z tej wymiany zdań, brzmi: co dokładnie wiceprezydent Vance ma na myśli, mówiąc o „pracy nad tym”.
W pewnym momencie globalna społeczność analityczna będzie musiała zmierzyć się z trudną rzeczywistością, iż z perspektywy USA dyplomacja nie wchodzi w grę. Polityka USA wobec Iranu nie polega na znalezieniu dyplomatycznej drogi do kompromisowego rozwiązania, które umożliwi Iranowi wzbogacanie uranu, co jest jego prawem, wynikającym z artykułu 4. układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, ale na zmianie reżimu w Tehranie.
Co oznacza, że Stany Zjednoczone zmierzają ku wojnie z Iranem, która nastąpi prędzej niż później.
Z perspektywy czasu nieuchronność tej wojny była oczywista od miesięcy, odkąd administracja Trumpa zaaranżowała wydarzenia w Iranie, które logicznie rzecz biorąc można interpretować jako sprzyjające obaleniu rządu Islamskiej Republiki Iranu.
20. stycznia 2026 roku sekretarz skarbu USA, Scott Bessent otwarcie przyznał się do roli, jaką odegrała administracja Trumpa w wywołaniu gwałtownych zamieszek w Iranie w okresie od grudnia 2025 do stycznia 2026 roku. „Prezydent Trump nakazał Departamentowi Skarbu i naszemu oddziałowi OFAC (Biuro Kontroli Aktywów Zagranicznych) wywarcie maksymalnej presji na Iran” – powiedział Bessent publiczności na Światowym Forum Ekonomicznym – „i to zadziałało, ponieważ w grudniu ich gospodarka się załamała, byliśmy świadkami upadku dużego banku, bank centralny zaczął drukować pieniądze, występuje niedobór dolarów, Iran nie jest w stanie importować towarów i dlatego ludzie wyszli na ulice. To jest gospodarcza sztuka rządzenia, nie ma żadnych strzałów, a sytuacja rozwija się w bardzo pozytywnym kierunku”.
Upadek irańskiego riala doprowadził do masowych strajków 28. grudnia 2025 roku. Sklepikarze i kupcy w Tehranie domagali się interwencji rządu w celu ochrony przed wahaniami na rynku. Strajki trwały do następnego dnia, rozszerzając się na inne duże miasta, a demonstranci wyszli na ulice. Trzeciego dnia demonstracji prezydent Masúd Pezeškján oświadczył, iż rząd słucha żądań protestujących i że powołano specjalną grupę, która ma opracować nową politykę gospodarczą.
W tym czasie protesty przekształciły się jednak z pierwotnych demonstracji, opartych na niezadowoleniu ekonomicznym w coś znacznie bardziej nikczemnego – skoordynowaną operację antyreżimową, której celem było wyeliminowanie Najwyższego Przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego i położenie kresu Republice Islamskiej, rządzącej Iranem od 1979 roku. (Cdn.)
Scott Ritter,
Tłum. Andrzej Filus
Za: Forum Geopolitica

