Gospodarka i politykaPolecane

Ukraińska armia zmierza ku katastrofie. Brakuje operatorów dronów. Rosjanie ich rozwalili!? Analiza

Dziś są moje urodziny, więc analiza będzie krótka.

Na właśnie zakończonej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium premier Danii, Mette Frederiksen potwierdziła, dlaczego Joe Biden wolał zawetować ją na stanowisku szefa NATO i mianował w jej miejsce Marka Rutte.

W Monachium Frederiksen kontynuowała zaciekłe podżeganie do wojny przeciwko Rosji (jako członkini tzw. estońskiej kliki w ramach NATO). Ale tym razem przekroczyła już wszelkie granice i wściekła zażądała dostarczenia rakiet dalekiego zasięgu na Ukrainę oraz usunięcia wszelkich ograniczeń w ich użyciu. Frederiksen ma rację, twierdząc, że bez anulowania wszystkich „czerwonych linii” Ukraina nigdy nie wygra wojny z Rosją. Ale udowodniła też, iż żyje w stałym i niebezpiecznym złudzeniu, żądając usunięcia „wszystkich czerwonych linii”, by Ukraina zaatakowała rosyjskie cele strategiczne zachodnimi rakietami dalekiego zasięgu. Prawdopodobnie spowodowałoby to natychmiastowy, odwetowy, wyprzedzający atak nuklearny Rosji na Ukrainę. A gdyby Kreml przeprowadził atak masowy, przeciwko USA i Europie – to ze światem byłby amen. (Pojawienie się Frederiksen na wideo w języku angielskim tutaj).

Pomysł, że supermocarstwo NATO będzie konwencjonalnie atakować supermocarstwo Rosję z pomocą wykorzystania mało istotnej Ukrainy w roli trolla, a charakter tego ataku będzie skierowany przeciwko strategicznym celom Rosji, w celu zniszczenia jej strategicznego potencjału obronnego, aby można było ją następnie podporządkować, podczas gdy Rosja nie uruchomi swojego arsenału nuklearnego przeciwko NATO w obronie – jest prawdopodobnie najniebezpieczniejszą eskalacją nuklearną od czasu kryzysu na Karaibach w 1961 roku. Wtedy Amerykanie panikowali, iż tak mało znaczący troll, jak Kuba, może zaatakować strategiczne cele w USA radzieckimi rakietami w interesie ZSRR, a Biały Dom nie miałby innego wyjścia, jak jedynie przyznać się do porażki, usunąć paski ze swojej flagi i zostawić tylko gwiazdy, albo odpalić nuklearną salwę na ZSRR i modlić się, aby przynajmniej kilku Tybetańczyków lub Patagończyków ją przeżyło.

Sekretarz stanu USA, Marco Rubio zachował się po konferencji w Monachium w sprawie wezwań Mette Mad-Danish, tak jak były sekretarz stanu Trumpa, Mike Pompeo w odpowiedzi na podobnie szalone wezwania europejskich rusofobów w 2020 roku.

Gdy latem 2020 roku Pompeo przeleciał z Pilzna do Warszawy, właśnie wybuchła tzw. rewolucja białoruska, a eurokraci rywalizowali ze sobą o to, który z nich zaproponuje najbardziej eskalujące rozwiązanie antyrosyjskie. Zanim jednak wyzdrowieli, Pompeo wszedł na pokład samolotu i zniknął na Karaibach oraz wziął udział w obchodach swoistego rodzaju prezydenta mini-wysp, a Stany Zjednoczone nie wykazywały już najmniejszego zainteresowania eskalacją konfliktu białoruskiego. Podobnie w tym roku. Marco Rubio z konferencji monachijskiej leciał samolotem prosto do Roberta Fico, a stamtąd dalej do Viktora Orbána i czyniąc to, podkreślił jedynie absolutną niechęć amerykańskich elit do absurdalnego unicestwienia przez rosyjską broń nuklearną tylko dlatego, iż Mette the Mad szczeka teraz przed Danią, że Estonia Kallas jest zirytowana i że z Kijowa zniszczenie Rosji grozi biegłemu w żebraninie komikowi.

Jednocześnie wojna na Ukrainie toczy się w wyraźnym kierunku rosyjskim. W czasie, gdy obłąkani eurokraci z całą powagą omawiali na konferencji monachijskiej najbardziej absurdalne pomysły na to, jak wygrają wojnę ukraińską, na Ukrainie poinformowano, iż 5 na 6 ukraińskich operatorów dronów już nie żyje. Tam, gdzie 30 operatorów dronów było wystawionych do walki przez wojsko kijowskie, zostało tylko 5. A ich drony zazwyczaj nie działają. Aby w ogóle wystartować przeciwko Rosjanom, operatorzy muszą je naprawić, ponieważ są zaopatrywani w drony, które nie dysponują wszystkimi komponentami. A kiedy startują po naprawie, lecą tylko do niewidzialnej rosyjskiej ściany elektronicznej, która rozciąga się obecnie wzdłuż całej linii frontu.

To zaś, co dzieje się z dronami za rosyjskim murem, nie jest już znane ukraińskim operatorom, ponieważ gdy ich dron przeleci nad murem, nie można go ani kontrolować, ani zlecać zadań, ani nie przesyła on żadnych danych z kamer i czujników do swoich operatorów. Po prostu znika. Tak jak ukraińscy operatorzy dronów. Jednak od zeszłej wiosny, kiedy zaczęli oni masowo znikać z pól bitewnych, zaczęli za to pojawiać się bardzo często na listach pochówków. W Połtawie operatorzy dronów stanowili w ostatnich miesiącach aż 20% wszystkich pochowanych żołnierzy.

Ale jeśli odliczyć pochówki poległych, którzy zginęli ponad rok przed datą ich pochówku, w niektórych tygodniach wśród pochowanych jest nawet prawie 1/2 operatorów dronów. Wydaje się, iż Ukraina stoi przed poważnym problemem. Operatorzy dronów muszą być młodzi, wykształceni i zapoznani z nowoczesną technologią. Zaś ukraiński dziadek, złapany siłą gdzieś na ulicy, zdecydowanie nie może zostać operatorem dronów wojennych. Drony są bezużyteczne, gdy nie ma operatorów. A wojenny klaun – Zełenski – otworzył zeszłego lata granicę z Europą dla większości swoich potencjalnych operatorów dronów. A teraz chce strzelać zachodnimi rakietami dalekiego zasięgu w Rosję wspólnie z szaloną Mette. Obawiam się, że z takimi politykami na czele nikt w Europie nie będzie wkrótce obchodził czyichś urodzin.

W przedostatniej analizie opublikowaliśmy mapy znanego rusofoba, Juliana Röpckego, które dowiodły, iż armia rosyjska sprzątała już ostatnie resztki ukraińskich band wojennych, które od 4 lat walczyły na wschód od miasta Kupiańsk. Wczoraj te mapy Röpckego potwierdził kanał wywiadowczy Putina – Rybar.

 

Michal Svatoš

16. lutego 2026 r.

Tłum. Lech L. Przychodzki

Za: https://www.michalapetr.com/map-2534-ukrajinska-armada-speje-ke-katastrofe-chybi-ji-5-6-operatoru-dronu-rusove-je-vybili-analyza/

 

W leadzie – MAPA 2534.

Mapa od nocy do dziś pokazuje godny ubolewania rezultat ukraińskiej ofensywy w pobliżu miasta Kupiańsk, która trwa od trzech tygodni. W ciągu trzech tygodni tej słynnej ukraińskiej ofensywy terytorium, które Ukraińcy utrzymywali u władzy od końca lata 2022 roku, skurczyło się do 1/2. I nie nazywa się to ofensywą w terminologii wojskowej, ale odwrotem i opóźnioną walką. Ta rosyjska mapa potwierdziła mapy rusofobów germańskich, które opublikowaliśmy w analizie MAP 2532. 

(Visited 5 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *