SYRYJSKIE PIEKŁO (4)
X X X
Obecnie na granicy z Libanem trwają walki pomiędzy bojownikami rządzącej HTS i irańskim Hezbollahem, którego bojownicy próbowali przyjść z pomocą alawitom, sprowadzając nawet ciężki sprzęt, jednak zostali zaatakowani przez prowadzące swoje interesy w regionie izraelskie lotnictwo. W tym samym czasie oddziały milicji alawickiej ponoszą porażki i wycofują się pod naporem wroga. „Izrael najostrzej potępił to, co się dzieje” – David Gendelman.
Dla Izraela w tej sprawie ważne jest z jednej strony zapewnienie sobie bezpieczeństwa, a z drugiej strony nieutonięcie w odwiecznej, krwawej wojnie syryjskiej wszystkich ze wszystkimi. Izrael ma wystarczająco dużo problemów oprócz Syrii. Dlatego izraelskie kierownictwo stara się znaleźć równowagę. „Julani zdjął galabię i włożył garnitur, ale teraz ujawniono jego prawdziwą twarz: islamskiego terrorysty ze szkoły Al-Khaidy, dopuszczającego się okropności wobec cywilów. Dlatego też, pomimo zapewnień Al-Szaraa, że nie zamierza walczyć z Izraelem, Izrael podchodzi bardzo nieufnie do nowego reżimu islamistycznego”- minister obrony Izraela, Israel Katz. Siły Obronne Izraela skupiają się teraz na ochronie społeczności druzyjskiej. Druzowie, mieszkający na przedmieściach Damaszku zwrócili się do Izraela o pomoc. Izrael obiecuje ochronę mniejszości druzyjskiej, podobnej do izraelskich Druzów. Odległość od granicy wynosi zaledwie 60 kilometrów. Przekazują jej broń i amunicję. Izrael organizuje „parasol powietrzny” nad tym terytorium, wykorzystując swoje systemy lotnicze i obrony powietrznej. Zdesperowani Kurdowie także poprosili o pomoc Tel-Aviv. Udzielenie izraelskiej pomocy Kurdom jest znacznie trudniejsze. Będzie to wymagało interwencji w długotrwały konflikt między Kurdami a Erdoğanem, co może doprowadzić do otwartej wojny z Turcją. Ani Turcy, ani Izraelczycy tego nie chcą.
X X X
USA i Izrael prowadzą spójną politykę. Unia Europejska stanęła po stronie HTS i wsparła Julaniego w tym konflikcie. Najwyraźniej Europejczycy nie chcą kłócić się z Turcją, która jest „dachem” nowego rządu syryjskiego. Główni przegrani, tj. Iran i Rosja, póki co wypadli z gry, ale liczą na to, że nowy chaos pozwoli im do niej wrócić. Obalenie reżimu Basszara al-Assada w Syrii w wyniku ofensywy, wspieranego przez Turcję Hajat Tahrir al-Szam (HTS), pozycjonuje Ankarę w centrum bliskowschodniej gry politycznej, gdzie jej rola międzynarodowa zauważalnie wzrosła. Tureckie interesy są tymi głównymi, które realizuje obecny rząd Syrii. Równolegle do ofensywy HTS w kierunku Damaszku do zniszczenia alawitów, obserwujemy ofensywę sił Syryjskiej Armii Narodowej (SNA), wspieranej z powietrza przez siły tureckie.
Ostrze tej operacji wymierzone było w kurdyjskie Powszechne Jednostki Obrony (YPG). Są one głównym komponentem Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) – kluczowego regionalnego sojusznika USA w walce z Państwem Islamskim. Jak dotąd Amerykanie zablokowali atak na SDF i AANES – ale Turcja liczy, iż Trump poświęci Kurdów w imię relacji z Turcją. To możliwe, ale wcale nie oczywiste, gdyż wiele zależy też od stanowiska Izraela. Deklaruje on, że będzie wspierał Kurdów i naciskał na USA, by nie opuszczały SDF. Trump może zrobić przykrą niespodziankę Turcji, stawiając znów na wsparcie Kurdów. Kurdowie mogliby być ważnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i Izraela w regionie, a islamistyczna Syria nim nie będzie. Z drugiej jednak strony Kurdowie są bardzo podzieleni, a deklarowane wsparcie ze strony Izraela może być jedynie próbą wywarcia presji na Turcję (otwarte jest jednak pytanie, czego USA i Izrael mogą od niej chcieć i co Turcja może im dać). Kwestia kurdyjska to największa zmienna, mogąca zdecydować o przyszłości Syrii. Jeśli Turcja otrzyma zielone światło do ataku na Kurdów, to zwiększy się prawdopodobieństwo scenariusza religijnej dyktatury. Mniejszości religijne nie muszą być w takim państwie mordowane, wystarczy tak uprzykrzyć im egzystencję, iż same zdecydują się na exodus.
Roman Boryczko,
19.03.2025

