Wigilia 2024
W świecie tak niespokojnym, jak nasz, zdecydowanie lepiej zajmować głowy przepisami na świąteczne ciasto czy zupę grzybową, niż lekturą mediów, które przypominają niekończącą się kronikę kryminalną. Jak nie szaleniec z Magdeburga, to masakra Gazy i Syrii czy tragedia Donbassu. Turcy, Izraelczycy, Arabowie – obłędny kontredans śmierci, rozciągający się poprzez kontynenty i czas, który tylko rozognia spory, miast je kończyć…
Walki nie ustają nawet teraz, w okresie Bożego Narodzenia, choć wielu ich uczestników to chrześcijanie. Czy naprawdę politycy obecnych mocarstw widzą dokoła jedynie mamonę, a nie dostrzegają ludzkiego cierpienia? Które powoduje chęć wzbogacenia się za wszelką cenę. Nowe rakiety, nowe karabiny, nowe drony… Nowe sumy na kontach…
Postarajmy się, Drodzy Czytelnicy, by chociaż w miejscach i przestrzeni od nas wciąż zależnych (rodzinnych, przyjacielskich etc.) na kilka świątecznych dni zapanowała radość, a jeśli nie ona, to chociaż spokój i cisza serc (bo nie sumień). Gdzieś w trwającym już tysiąclecia czasie kulturowym, każdego grudnia rodzi się Bóg. Czy za każdym razem oglądać ma morze krwi i ludzką niegodziwość?
Jak najdalej od wojen, zwłaszcza cudzych. Jak najbliżej ludzi. Nawet tych „obcych”.
Pokoju i spokoju w Boże Narodzenie roku 2024 życzy redakcja SięMyśli.

