KulturaPolecane

Wielość w jedności, jedność w wielości

Po złożeniu do grobu przez konceptualizm malarstwa w latach 70. ubiegłego wieku, z wielu tradycyjnych mediów na placu zmagań́ artystycznych została właściwie tylko fotografia. Rzeźba przeistoczyła się w instalację lub obiekt. Dołączył performance, powstają sztuki komputerowe, dla których recenzji potrzeba jest już nie tylko znajomość historii wypowiedzi w sztuce, ale również technologii wykonania, pojawiają się eksperymenty w obszarze bio-artu, łączącego nauki biologiczne ze sztuką.

Wiek XXI przyniósł cyfrowy zapis obrazu. Można zauważyć, że łatwość uzyskania obrazu na tej drodze nie idzie często w parze z sensem użycia tego medium. Wszystko powoli zostaje zamieniane w obraz. Powstaje nowy typ antropologiczny – człowiek wizualny, a nie werbalny. Obraz, poprzez założoną z góry wiarygodność, poprzez łatwość uzyskania, staje się miernikiem ocen i wyznaczania kierunków. Przed laty wieszczyła o tym Susan Sontag, pisząc o kanibalizmie fotografii. Można by dojść do wniosku, iż życie w wirtualnym świecie pełne jest właśnie fotografii. Czy wobec tego fotografia nie podzieli losu malarstwa? Wobec natłoku przedstawień, nie stanie się zbyt banalna, brutalnie nachalna, w konsekwencji – zbędna?

Jakie zatem jest miejsce fotografii obecnie, jaka jest jej społeczna funkcja? Czy jej waga jest związana jedynie z funkcją dokumentacyjną, informując nas o tym co? gdzie? i kiedy? Czy jest jedynie poręcznym medium kreacyjnym, zwłaszcza w rękach młodych artystów przejętych paradygmatem postmodernizmu? Czy ma przyjąć – jak tego chcą neomarksiści – formę zaciśniętej pięści w walce o dokonanie rewolucji kulturowej i stać się ściśle polityczną? Czy wreszcie pozostać sztuką dekoracji, zaspakajając gusta i potrzeby posiadania czegoś na ścianie tak, jak to było w przypadku oleodruków? Wszystkie odpowiedzi na te pytania zawierają się w pojęciu fotografii. Po części odpowiedzią na nie jest obecna wystawa.

Świat współczesny jest światem ustawicznej zmiany. To, co było pewne jeszcze wczoraj nie obowiązuje dziś. Reakcja artysty na tak dynamiczny świat może być albo spóźniona i wtedy jest on epigonem, albo wyprzedzająca i wtedy staje się on częścią awangard. Najgorszym jednak wyjściem jest stagnacja i bezideowe tkwienie w miejscu. W takiej bowiem sytuacji aktywność artystyczna nosi znamiona bezsensu. Chociaż zdarzało się w historii sztuki, że bezsens stawał się sensem. (Cdn.)

 

Henryk Kuś

(Na marginesie wystawy członków Oddziału Lubelskiego ZPAF. FotoGRAFIKA Pawła D. Znamierowskiego)

(Visited 32 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *