Węgrzy jeszcze nie zeszli z kursu samostanowienia!
Wielka finansjera – ta sama, gnuśna i znudzona myśli od zarania dziejów – jak ludzkości „umilić” życie, czytaj: sprawić, by było ono jeszcze bardziej smutne i pozbawione sensu. Węgry od dobrych kilkunastu lat są na dyskretnym celowniku snajpera z USA – Wall Street. Konserwatyści, populiści, narodowcy z partii Fidesz doszli do władzy dzięki kibicom piłkarskim, którzy w wyniku zamieszek, sprowokowanych w 2006 przez totalnie nieudolną i zakłamaną Węgierską Partię Socjalistyczną zmienili na wiele lat obraz Węgier.
Partii Fidesz poparcie zaczęło rosnąć i w 2009 w wyborach do Parlamentu Europejskiego ugrupowanie Orbana zdobyło już 56,36% głosów w drodze do kolejnych sukcesów i totalnego przemodelowania państwa. Tisza dziś, w roku 2025, to główny konkurent Fideszu. Ta nowa centrowa i liberalna siła pojawiła się na Węgrzech jak Feniks z popiołów. Tisza, główna partia opozycyjna Węgier, cieszy się już 15-procentową przewagą nad rządzącym Fideszem. Chęć oddania głosu na ugrupowanie Pétera Magyara wyraziło 51 proc. wyborców, przy 36 proc., popierających partię premiera Viktora Orbána – wynika z opublikowanego sondażu firmy Median. To szczególnie niepokojący wskaźnik dla premiera Viktora Orbána, ponieważ w sondażach poprzedzających wybory z ostatnich dwóch dekad niemal bez wyjątku przewidywano zwycięstwo jego partii.
Péter Maygar z Tiszy objawił się po raz pierwszy, kiedy zrobiło się o nim głośno – bowiem w wywiadzie medialnym ujawnił skalę korupcji na szczytach węgierskiej władzy. Wywiad ów odbił się szerokim echem na Węgrzech – w krótkim czasie zdobył on kilkaset tysięcy wyświetleń. A Magyar dostęp do tajemnic rządu ma, bowiem jest ex-mężem bardzo niegdyś wpływowej byłej minister sprawiedliwości Judit Vargi i osobą w przeszłości blisko związaną z aparatem władzy. Tisza jest szczególnie popularna wśród młodych, wiemy coś o tym w Polsce – młodych tu interesuje, albo a/postęp i „europejskość”, czytaj: opcja liberalna Campus Polska – właściwie… Bruksela, b/lewica w wersji ciepły sweter z butiku, szal i okulary, sofa i noga na nodze… elegancja, kultura, salonowa elokwencja i oczywiście bycie Europejczykiem, c/ni to patriotyzm, ni prawie anarcholiberalizm, drogi garnitur i zachowania rodem ze stadionów. Centroprawicowa Partia Szacunku i Wolności, czyli w skrócie Tisza, wnioskuje m.in. za przystąpieniem Węgier do Prokuratury Europejskiej oraz zapowiada odblokowanie pieniędzy, zamrożonych przez Brukselę w ramach tzw. mechanizmu warunkowości, co oznacza, że Węgry musiałyby zreformować swój system sądownictwa według unijnych zaleceń, by odblokować swoje finansowanie.
Węgry straciły 1,04 mld. euro z funduszy UE w ramach mechanizmu warunkowości. To pierwszy taki przypadek w historii Unii Europejskiej. Powodem jest brak działań w zakresie przejrzystości i przeciwdziałania korupcji. Środki te są nie do odzyskania, a Węgry nie mają możliwości odwołania się od tej decyzji. Rada UE w grudniu 2022 r. zawiesiła 6,3 mld euro dla Węgier, co stanowiło ponad połowę środków, przyznanych w ramach polityki spójności. W Unii Europejskiej istnieją dwa przypadki, gdy państwo członkowskie może na zawsze utracić unijne fundusze. Pierwszy dotyczy procedury nadmiernego deficytu, która jednak w praktyce jeszcze nie miała miejsca. Drugi, bardziej realny scenariusz, to mechanizm warunkowości. Program Tiszy pokrywa się częściowo z polityką koalicji rządzącej – podobnie jak Fidesz, sprzeciwia się pomocy militarnej dla Ukrainy, ale pragnie wrócić z antyunijnej ścieżki bycia hamulcowym… (Cdn.)
Roman Boryczko,
czerwiec 2025

