Utworzył administrację syjonistyczną… a jego wysłannikiem na Bliski Wschód jest syjonista, który zastępuje Hochsteina (2)
Trump jest ten sam, wtedy jak i dziś, w swojej polityce: „Izrael przede wszystkim” pod względem bezpieczeństwa i istnienia. Wybrał do swojej administracji ludzi, którzy są zwolennikami Izraela i są pochodzenia żydowskiego. Ich uwaga kierowała się na konieczności rozszerzenia Izraela z małego obszaru geograficznego do „Wielkiego Izraela”, kładąc nacisk na to, iż Zachodni Brzeg jest częścią ziemi Izraela. Urzędnicy, których Trump mianował do swojej administracji, nie uznają istnienia Palestyny.
Nowa amerykańska administracja, którą zatrudnił Trump, jest całkowicie syjonistyczna w swojej przynależności i celach. Jego wysłannik na Bliski Wschód, Stephen Witkoff, jest żydowskim biznesmenem i zastąpi Amosa Hochsteina, wysłannika prezydenta Bidena. Ogłosił swoje żydowskie pochodzenie i że służył w izraelskiej armii okupacyjnej w Libanie. Powierzono mu zadanie wytyczenia granic morskich między Libanem a Izraelem, a jego następcą na tym stanowisku zostanie ktoś, kto będzie stawiał interesy i bezpieczeństwo Izraela ponad wszelkie interesy, nawet jeśli są amerykańskie.
Trump mianował na ambasadora USA w Izraelu byłego gubernatora Teksasu, Mike’a Huckabee, który jest zwolennikiem aneksji Zachodniego Brzegu. Mianowanie Marco Rubio na sekretarza stanu niczym nie różni się od podejścia urzędników Bidena w kwestii wspierania państwa syjonistycznego. Nie wróży to dobrze Trumpowi w powstrzymaniu wojny w Strefie Gazy i Libanie. Zażądał on, aby szef rządu Izraela, Benjamin Netanjahu, zakończył swoje operacje wojskowe i osiągnął swoje cele przed jego oficjalnym wejściem do Białego Domu, ponieważ rozpocznie swoją kadencję z wojną zakończoną oraz zwycięskim Izraelem, narzucającym swoje warunki pokoju Palestynie i Libanowi, zgodnie z tym, co źródła dyplomatyczne odczytują w nominacji nowej administracji USA. Będzie ona służyć Izraelowi, którego przywódcy, zwłaszcza Netanjahu, widzą prezydenta Trumpa jako tego, co spełni ich żądania, aby dokończyć to, co zaczął podczas swojej pierwszej prezydentury. Zawiesił wówczas porozumienie nuklearne z Iranem, które Ameryka wynegocjowała w erze byłego prezydenta Baracka Obamy wraz z pięcioma innymi krajami. Dokonał zamachu na szefa sił Al-Kuds – „irańskiej Gwardii Rewolucyjnej”, Kasema Soleimaniego w Iraku i jest gotowy iść z Netanjahu do wojny z Iranem, ponieważ postrzega go jako szefa „osi zła”, jak to napisał, stwierdzając, że najsłabsi z nich nie będą już mieli wpływu na region ani będą mieli broni. Jeśli islamski reżim nie zostanie obalony, nie powstanie „Nowy Bliski Wschód”.
W Libanie, gdzie Hezbollah jest zaangażowany w działania militarne z izraelskim wrogiem, które trwają już od ponad pięćdziesięciu dni, nowy wysłannik na Bliski Wschód wyznaczony przez Trumpa, nie będzie lepszy od Hochsteina, który przedstawił warunki Izraela dotyczące zakończenia wojny w Libanie. Jego następca będzie postępował tak samo, mówi źródło, uważające, iż Trump dokończy to, co zaczął, anektując Zachodni Brzeg, a brak państwa palestyńskiego, które urzędnicy nowej administracji uważają, że istnieje w krajach arabskich, sugeruje, że Jordania jest „alternatywną ojczyzną” dla Palestyńczyków, izraelskim projektem, sięgającym lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. A oprócz planu przesiedlenia Palestyńczyków z ich miejsc zamieszkania, chce otwarcia Palestyńczykom drzwi „transferu” (imigracji) do odległych krajów – z dala od granic Palestyny.
Era Trumpa, podobnie jak wszystkie poprzednie amerykańskie ery prezydenckie, wspierała uzurpację do zajęcia całej Palestyny i wojny Izraela z Libanem i Palestyną w szczególności, po tym, jak reżimy arabskie poddały się i znormalizowały swoje stosunki z Izraelem, którego premier widzi w tym okazję dla państwa hebrajskiego do wdrożenia swojego biblijnego projektu w jego drugiej kadencji w Białym Domu.
Nehme Hamie
Tłum. Andrzej Filus
Źródło: TheInteldrop

