InnePolecane

Uruchamiają nowy COINTELPRO na XXI wiek

Administracja Trumpa ogłosiła nową krucjatę przeciwko „skrajnie lewicowemu terroryzmowi”, co brzmi dobrze, jeśli nie wiesz, że słowo „terroryzm” oznacza wyłącznie „zachowanie sprzeczne z planami zachodniego imperium”.

Stany Zjednoczone nałożyły na przykład sankcje na specjalną sprawozdawczynię ONZ, Francescę Albanese za zwrócenie uwagi na izraelskie okrucieństwa w Strefie Gazy, uzasadniając to twierdzeniem, iż ekspertka ds. praw człowieka „wyraziła poparcie dla terroryzmu”. W Wielkiej Brytanii policja aresztowała osoby pod zarzutem terroryzmu tylko za trzymanie transparentów z napisem „Sprzeciwiam się ludobójstwu, popieram Palestine Action”.
To określenie nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi aktami terroryzmu w rozumieniu przeciętnego mieszkańca Zachodu. W 2024 roku rząd USA cofnął nagrodę w wysokości 10 milionów dolarów, wyznaczoną za byłego przywódcę Al-Khaidy, Ahmeda al-Sharaa (znanego również jako Abu Mohammad al-Dżolani), ponieważ wspierał on plany Washingtonu, zmierzające do zmiany reżimu w Syrii, gdzie obecnie jest urzędującym prezydentem. Można dosłownie być liderem najbardziej znanej sieci terrorystycznej na świecie i patrzeć, jak to określenie rozpływa się w powietrzu, gdy tylko zacznie się wspierać geostrategiczne ambicje imperium.

Stany Zjednoczone zasygnalizowały, że skoncentrują swoje tak zwane działania antyterrorystyczne na represjonowaniu grup lewicowych.

W czwartkowym przemówieniu do urzędników z ponad 60 krajów sekretarz stanu, Marco Rubio powiedział, iż „skrajnie lewicowy terroryzm” był zbyt długo ignorowany.

Wydarzenie to ma miejsce w czasie, gdy administracja Donalda Trumpa zaostrza represje wobec aktywistów, sprzeciwiających się domniemanym naruszeniom praw człowieka przez federalnych agentów imigracyjnych, a także wobec przeciwników ludobójstwa Izraela w Strefie Gazy i rozprzestrzeniania się centrów danych, opartych na sztucznej inteligencji.

Biały Dom ogłosił w czwartek rozpoczęcie „bezprecedensowej globalnej ofensywy przeciwko transnarodowemu zagrożeniu ze strony radykalnego terroryzmu lewicowego”, w ramach której „skrajnie lewicowy ekstremizm będzie traktowany z taką samą powagą i zaciekłością, z jaką świat od dawna traktuje terroryzm dżihadystyczny”.

Dziennikarz Ken Klippenstein, donosi, że według ujawnionych dokumentów z Departamentu Stanu Marco Rubio, grupy, jakie zostaną objęte nowymi rozkazami, obejmą „brutalne sieci skrajnie lewicowe i anarchistyczne oraz innych brutalnych ekstremistów”, a także „brutalne sieci proirańskie i antysemickie” oraz „bojowe ruchy antytechnologiczne i ekoterrorystyczne”.
Posunięcie to opiera się na notatce Białego Domu, znanej jako NSPM-7, dyrektywie, przed którą krytycy ostrzegali od miesięcy ze względu na jej niebezpiecznie autorytarne implikacje i brak akceptacji Kongresu. Jak powiedział doradca Trumpa, Stephen Miller, NSPM-7 „po raz pierwszy w historii Ameryki nakazuje wszystkim organom ścigania i agencjom wywiadowczym współpracę w celu zwalczania, identyfikowania, pozbawiania funduszy, pozbawiania kont bankowych, aresztowania i ścigania tych terrorystów politycznych, działających w naszym kraju”.

Ten fragment silnie nawiązuje do sformułowania, zawartego w notatce FBI z 1967 roku, opisującej cele programu COINTELPRO J. Edgara Hoovera, którego celem jest „ujawnianie, zakłócanie, dezinformowanie, dyskredytowanie lub w inny sposób neutralizowanie działalności organizacji i ugrupowań, szerzących nienawiść czarnych nacjonalistów”.

Sekretarz Rubio był gospodarzem konferencji ministerialnej na temat odrodzenia się terroryzmu politycznego. Pod przewodnictwem prezydenta Trumpa @FBI z dumą wspierało tę ważną pracę, opierając się na Memorandum Prezydenckim w Sprawie Bezpieczeństwa Narodowego (NSPM) nr 7, skupiając działania federalnych organów ścigania na badaniu i zwalczaniu organizacji, zaangażowanych w przemoc polityczną i terroryzm. FBI agresywnie i skutecznie atakuje sieci finansowe, dotujące ich działalność i pociąga je do odpowiedzialności wraz z naszymi agencjami partnerskimi – po prostu podążamy za pieniędzmi. @SecRubio @SecScottBessent @StephenM @EDSecMcMahon @ChrisLandauUSA @DepDNILukas

W latach 1956–1971 FBI prowadziło tajne operacje w ramach programu COINTELPRO, infiltrując i podważając wpływy czarnoskórych organizacji, walczących o prawa obywatelskie, Komunistycznej Partii USA, organizacji protestujących przeciwko wojnie w Wietnamie oraz grup feministycznych, dążąc do zdławienia wszelkich znaczących ruchów politycznych o orientacji lewicowej w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście, władze federalne nigdy całkowicie nie zaprzestały takich programów – wiadomo, iż grupy takie jak Occupy Wall Street i Black Lives Matter były celem policyjnej inwigilacji i infiltracji. Jednak prawicowcy w Białym Domu wyraźnie dążą do czegoś znacznie bardziej agresywnego, a dyrektor FBI, Kash Patel wydaje się być niezwykle podekscytowany szansą na zostanie J. Edgarem Hooverem XXI wieku.

„Sekretarz Rubio był gospodarzem konferencji ministerialnej na temat odrodzenia się terroryzmu politycznego – pod przewodnictwem prezydenta Trumpa FBI z dumą wspierało tę ważną pracę poprzez Memorandum Prezydenckie w sprawie Bezpieczeństwa Narodowego (NSPM) nr 7, skupiając federalne organy ścigania na badaniu i zwalczaniu organizacji, zaangażowanych w przemoc polityczną i terroryzm” – napisał Patel na Twitterze, odnosząc się do najnowszej eskalacji.

Wygląda więc na to, że Stany Zjednoczone rozważają zmodernizowany program COINTELPRO na lata 20. XXI wieku, tym razem z wykorzystaniem dronów policyjnych i masowego nadzoru, wspomaganego sztuczną inteligencją. W miarę jak Amerykanie stają się coraz bardziej wrogo nastawieni do podżegania wojennego USA, coraz bardziej zirytowani państwem Izrael, coraz bardziej przekonani, że ich rząd się nimi nie przejmuje i coraz bardziej niezadowoleni z tego, co nieokiełznany kapitalizm robi ich kontom bankowym, społeczeństwu i światu, ich władcy odpowiadają żelazną pięścią tyranii.

A to wszystko jest szczególnie groźne, ponieważ wiadomo, iż niezależnie od tego, jakie środki zostaną wdrożone za rządów Republikanów, będą one obowiązywać również za rządów Demokratów, ponieważ, jak już wielokrotnie omawialiśmy, zadaniem Partii Demokratycznej jest zapobieganie ruchom lewicowym w Stanach Zjednoczonych. To będzie jeden z tych wielu, wielu przypadków, gdy Republikanie zrobili coś złego, a Demokraci po prostu po cichu to utrzymywali w tle, aby chronić interesy kapitalistycznego imperium. Bo to jest ich zadanie.

Jednak sam fakt, że to się dzieje, powinien budzić nadzieję, a nie rozpacz. Zarządcy imperium nie nasilają autorytaryzmu, bo to łatwe i przyjemne; robią to, bo muszą. Wiedzą, iż tracą kontrolę i że jest ich znacznie mniej niż zwykłych ludzi, którzy po prostu chcą lepszego świata dla swoich dzieci.

Boją się. Boją się, bo przegrywają.

Naciskaj dalej.

Caitlin Johnstone,

Tłum. Andrzej Filus

Za: www.Unz Review.org

(Visited 6 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *