Upadające imperium: RIP Royal Navy (3)
Potęgowane błędy
Jeszcze poważniejszym problemem, rzadko omawianym poważnie przez brytyjskie media, jest to, że oba lotniskowce są nękane niekończącymi się problemami technicznymi i mechanicznymi, odkąd weszły do eksploatacji. Zalewanie, awarie w trakcie operacji, pożary na pokładzie i wycieki z silników są na porządku dziennym. Oba okręty spędziły znacznie więcej czasu w dokach i naprawie niż na morzu w ciągu swojego krótkiego życia. W 2020 r. cały blok mieszkalny załogi HMS Prince of Wales zawalił się z niejasnych przyczyn.
Jak przyznał elitarny amerykański dziennik polityki zagranicznej National Interest w marcu 2024 r., „Królewska Marynarka Wojenna nadal nie jest w stanie odpowiednio bronić ani obsługiwać” swoich dwóch lotniskowców „niezależnie” – co oznacza, iż Imperium jest stale zmuszone do rozmieszczania własnych zasobów morskich i powietrznych w celu wsparcia tej pary. To dość poważna porażka, biorąc pod uwagę, że brytyjscy urzędnicy pierwotnie zamierzali, aby okręty nie tylko prowadziły ćwiczenia i rozmieszczenia w ramach NATO, ale także „wpasowywały się” w operacje marynarki wojennej USA, gdziekolwiek i kiedykolwiek będzie to konieczne.
Niemożność Imperium do przekazania swoich hegemonicznych obowiązków Wielkiej Brytanii spowodowała krytyczną „lukę lotniskowców”. Pomimo utrzymywania lotniskowców w swojej flocie, Washington nie może rozmieścić ich dowolnie w każdym punkcie zapalnym na całym globie naraz, co poważnie podważa władzę i wpływy Imperium USA w czasach ogromnych wstrząsów na całym świecie. W gorzkiej ironii, zachęcając i ułatwiając Londynowi naśladowanie jego własnego wadliwego i przestarzałego polegania na lotniskowcach, USA nieumyślnie zrodziły kolejny kraj zależny, który potrzebuje pomocy Imperium, co jeszcze bardziej wyczerpuje USA i tak mające już śmiertelnie przeciążone możliwości wojskowe.
Kilka niszczycieli Royal Navy pierwotnie było częścią nieudanej operacji Prosperity Guardian prowadzonej przez USA, rozpoczętej pod koniec 2023 r. w celu zniszczenia sprawiedliwej, antyludobójczej blokady Morza Czerwonego AnsarAllah. Prawie od razu stało się jasne, iż Brytyjczycy nie mają żadnej zdolności prowadzenia ognia do celów lądowych, co czyni ich udział w zbrojnej eskapadzie całkowicie bezużytecznym. Następnie pojawiły się zdjęcia fragmentów brytyjskich okrętów, gdzie powinny być umieszczone pociski manewrujące do ataku lądowego. Zamiast tego w tych miejscach stały skromne bieżnie, służące jako pokładowe siłownie.
Okazało się, że odpowiednia broń nie została zakupiona z powodu braku funduszy – pieniądze te zostały oczywiście wydane na budowę ledwo operacyjnych lotniskowców, które teraz stoją w obliczu natychmiastowej kasacji. Inwestując niezliczony czas, energię i pieniądze w dążenie do mitycznej wielkości, związanej z możliwościami lotniskowców, Wielka Brytania – podobnie jak Imperium USA – nie jest teraz w stanie sprostać najbardziej podstawowym wyzwaniom współczesnej wojny. Tymczasem jej przeciwnicy blisko i daleko bezlitośnie wprowadzali innowacje, przygotowując się na bitwę XXI wieku.
Kilka dni po tym, jak The Times zapowiadał rychłą śmierć londyńskich lotniskowców, główne media zostały zalane doniesieniami o drastycznych cięciach w brytyjskich siłach zbrojnych przed nową analizą możliwości strategicznej obrony. Pięć okrętów wojennych Royal Navy, z których wszystkie od jakiegoś czasu pozostają nieużywane z powodu problemów kadrowych i wadliwości konstrukcji, znalazło się wśród pierwszych ogłoszonych „ofiar”. Nie jest pewne, czy cokolwiek zastąpi te straty, chociaż prawdopodobnie nie będą to lotniskowce.
Kit Klarenberg
Tłum. Andrzej Filus
Od redakcji: Poglądy Autora nie zawsze odzwierciedlają poglądy ekipy SięMyśli.
Za: Global Delinquents

