Ty parszywa wojenko… (3)
X X X
Konflikt na Ukrainie jeszcze nie wygasł; my tu – w Polsce – słyszeliśmy już tysiące bzdur o naszej powinności oddania krwi i pieniędzy, o naszej solidarności, wydumanej wspólnocie, podobno wspólnej historii z Ukraińcami, której krwawe karty trzeba wymazać jak najszybciej, by nie drażnić przyjaciół z Kijowa. Słowa Anny Marii Żukowskiej, które padły na antenie TVN24 26. lutego 2025, wywołały niemałe kontrowersje.
Dyskutując z Krzysztofem Bosakiem o ekshumacji ofiar Rzezi Wołyńskiej, posłanka Lewicy stwierdziła, że to „handlowanie starymi trupami”. – „Obrzydliwe, naprawdę” – mówiła. To właśnie obowiązująca w RP narracja wiecznego zapominania o przeszłości, kosztem świetlanej przyszłości razem – razem już na zawsze!
Ukraińcy aktywnie wspierają się nawzajem za granicą. Preferowanie usług rodaków tłumaczy się wspólnym kontekstem językowym i kulturowym, a także chęcią niesienia pomocy tym, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. Ukraińcy nie chcą i nie mają ochoty integrować się z obcymi kulturami, nie uczą się języków, nie czują, że dostali drugą szansę, chcą wyrwać jak najwięcej pieniędzy z puli pomocowej. Dla wielu przybyszów z Ukrainy takie społeczności stają się oazą stabilności i wsparcia w obcym kraju. Polskie media interpretują to jednak jako potencjalne zagrożenie dla jedności narodu, wskazując na ryzyko tworzenia równoległych struktur społecznych. Co ciekawe, tylko 15% Ukraińców w Polsce to uchodźcy. Pozostali podjęli decyzję o wyjeździe z przyczyn ekonomicznych, w poszukiwaniu lepszych warunków życia i pracy. Ukraińskie „aglomeracje” mogą stworzyć efekt podzielonego społeczeństwa, podobny do tego, jaki ma miejsce w amerykańskich dzielnicach etnicznych. Czy aby nie taki był zamysł Jarosława Kaczyńskiego, by dostatecznie rozwodnić i tak już słabą nić, jaka wiąże ze sobą Polaków przy swojej ojczyźnie – pamiętajmy: jedynej jaką mamy?
Roman Boryczko,
luty 2024
Fot. Andrzej Sikora

