Trump nakazuje „bezwarunkową kapitulację” Iranu. Kto go słucha?
Izraelska błyskawiczna wojna przeciwko Iranowi sprzed pięciu dni kończy się spektakularną porażką. Rosyjskie media podały, że: 1) izraelski kompleks uzbrojenia Rafael został zniszczony; 2) rafineria ropy naftowej w Hajfie stoi w płomieniach; 3) Żelazna Kopuła została naruszona; 4) dominacja powietrzna Izraela jest wytworem wyobraźni.
We wtorek Iran po raz pierwszy wystrzelił pociski manewrujące przeciwko Izraelowi. Kolejna fala irańskich ataków rakietowych i dronów była skierowana na bazę lotniczą Nevatim w południowym Izraelu, gdzie stacjonują myśliwce stealth, samoloty transportowe, samoloty tankujące i maszyny do elektronicznego rozpoznania i nadzoru itp.
Niektóre irańskie raporty twierdzą, iż „z obszarów w pobliżu obiektu nuklearnego Dimona unosiły się kłęby dymu”, gdzie przechowywanych jest około 90 izraelskich głowic nuklearnych. Jeśli to prawda, musi to być bardzo żenujące dla Izraela, który prowadzi politykę celowej niejednoznaczności w odniesieniu do swoich możliwości nuklearnych, a także dla prezydenta Donalda Trumpa, który nieustannie poucza Iran, jednocześnie przymykając oko na tajne zapasy broni nuklearnej Izraela tuż pod jego nosem – poza ujawnieniem MAEA.
Według niezależnego Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem, izraelskie głowice nuklearne mogą być przenoszone w dowolne miejsce w promieniu maksymalnie 4500 km przez samoloty F-15, F-161 i F-35I „Adir”, 50 rakiet Jericho II i III, wystrzeliwanych z lądu oraz około 20 pocisków manewrujących Popeye Turbo, wystrzeliwanych z okrętów podwodnych.
Wystarczy powiedzieć, że racjonalne umysły izraelskiej elity czują się zaniepokojone. Zwykle cytowano Danny’ego Yatoma, byłego szefa Mossadu, mówiącego: „Irańczycy nie uklękną; nie podniosą flagi kapitulacji i nie ustąpią!”.
Amerykańska stacja telewizyjna NBC poinformowała, iż Izrael poprosił Iran, za pośrednictwem zachodnich mediatorów, o zaprzestanie ataków odwetowych i powrót do negocjacji nuklearnych. To prawdopodobnie wyjaśnia bombastyczny wpis Trumpa w niedzielę w Truth Social, że Izrael i Iran zakończą swój gwałtowny konflikt, „zawierając umowę” za pośrednictwem jego mediacji. Trump napisał: „Wkrótce będziemy mieć pokój między Izraelem a Iranem. Obecnie odbywa się wiele rozmów i spotkań”. Przytoczył nawet analogię do swojego sukcesu w niedawnym pośredniczeniu w pokoju między Indiami a Pakistanem.
Jednak Trump mógł już zdać sobie sprawę, iż Irańczycy nie zapomną ani nie wybaczą zabójstw swoich dowódców wojskowych ani zniszczeń i utraty życia przez dziesiątki cywilów w izraelskim Blitzkriegu, który miał na celu irańskie obiekty nuklearne, infrastrukturę wojskową i budynki mieszkalne w Tehranie i innych miastach.
Trump musi podjąć ważną decyzję w nadchodzących dniach w odniesieniu do następnego ruchu – konkretnie, jak uratować Izrael przed nadchodzącą wojną na wyniszczenie. Presja na interwencję militarną USA rośnie. Trump jest zobowiązany w taki czy inny sposób wobec wszystkich trzech segmentów lobby izraelskiego – syjonistów, ewangelicznych chrześcijan i bogatych elit żydowskich, którzy są królami w amerykańskiej polityce.
Wahadło gwałtownie się kołysze w kapryśnym umyśle Trumpa. Był w drażliwym nastroju na szczycie G-7 w Kanadzie w poniedziałek, przerwał swój pobyt i wdał się paskudną publiczną kłótnię z prezydentem Francji, Emmanuelem Macronem za samo skomentowanie, że Trump spieszył się, aby zakończyć zawieszenie broni.
Trump napisał ze złością: „Prezydent Francji, Emmanuel Macron, szukający rozgłosu, błędnie powiedział, iż opuściłem szczyt G7 w Kanadzie, aby wrócić do Washingtonu i pracować nad „zawieszeniem broni” między Izraelem a Iranem. Błąd! Nie ma pojęcia, dlaczego teraz jadę do Washingtonu, ale z pewnością nie ma to niczego wspólnego z zawieszeniem broni. Znacznie poważniejsze. Niezależnie od tego, czy celowo, czy nie, Emmanuel zawsze się myli. Bądźcie czujni!”.
Cztery godziny później wyjaśnił: „Nie kontaktowałem się z Iranem w sprawie „rozmów pokojowych” w żaden sposób, kształcie czy formie. To po prostu kolejne WYSOKO WYMYŚLONE, FAŁSZYWE WIADOMOŚCI! Jeśli chcą rozmawiać, wiedzą, jak się ze mną skontaktować. Powinni byli przyjąć ofertę, która była na stole – uratowałoby to wiele istnień!!!”.
Siedem godzin później Trump oświadczył: „Mamy teraz całkowitą i całkowitą kontrolę nad niebem Iranu. Iran miał dobre urządzenia śledzące niebo i inny sprzęt obronny i to w dużych ilościach, ale nie można tego porównać do wyprodukowanych, wymyślonych i wyprodukowanych przez Amerykanów „rzeczy”. Nikt nie robi tego lepiej niż stare, dobre USA”.
Ale kilka minut później Trump zagroził Najwyższemu Przywódcy Iranu, ajatollahowi Alemu Chamenei: „Wiemy dokładnie, gdzie ukrywa się tak zwany „Najwyższy Przywódca”. Jest łatwym celem, ale jest tam bezpieczny – nie zamierzamy go wyeliminować (zabić!), przynajmniej na razie. Ale nie chcemy, aby pociski były wystrzeliwane w cywilów ani amerykańskich żołnierzy. Nasza cierpliwość się kończy. Dziękujemy za uwagę poświęconą tej sprawie!”.
Siedem minut później pojawił się kolejny paskudny post, pisany wielkimi literami: „BEZWARUNKOWA KAPITULACJA!”
To było 9 godzin temu. Przypuszczalnie Trump zakończył wtorek rozkazem, aby Iran czołgał się na kolanach. Szanse na to, iż Iran go usłucha, są zerowe. W rzeczywistości przewodniczący sztabu sił zbrojnych Iranu, generał dywizji Abdolrahim Musawi, powiedział we wtorek, że przeprowadzone dotychczas operacje służyły jako odstraszające ostrzeżenie, a rzeczywiste „operacje karne” mają się wkrótce dopiero rozpocząć. Generał poprosił mieszkańców Tel Avivu i Hajfy, „aby opuścili te obszary dla swojego dobra – życia”.
W rzeczywistości wczorajszy komentator irański podkreślił, iż „izraelskie ataki na infrastrukturę energetyczną Iranu i południowe porty w pobliżu Zatoki Perskiej mogą radykalnie zmienić charakter konfliktu… To jest dokładnie to, co Iran identyfikuje jako swoją strategiczną czerwoną linię”.
Irański komentator kontynuuje: „Jesteśmy świadkami wielopoziomowego konfliktu hybrydowego, złożonej układanki obejmującej bezpośrednią wojnę, zaangażowanie zastępcze, naciski dyplomatyczne i tlący się „zimny pokój” – wszystko rozwijające się jednocześnie… Ale taki scenariusz jest nie do utrzymania, ponieważ Izrael… wie, że nie może znieść przedłużającego się konfliktu o wysokiej intensywności.
Co więcej, irański komentator zdaje sobie sprawę, iż zawieszenie broni „byłoby prawdopodobnie napiętym spokojem lub „zimnym pokojem”, a nie prawdziwą stabilizacją”. Ponieważ „To, co teraz się wyłania, to płynna i brutalna nowa równowaga sił… Zatoka Perska, Izrael, Oś Oporu i globalny rynek energetyczny nie są już oddzielnymi arenami, lecz połączonymi elementami w jednoczesnej grze o wysoką stawkę”.
Wielkim dylematem Trumpa jest to, że nie widać szybkiego rozwiązania. Wczoraj wieczorem, wracając do USA, Trump powiedział, iż chce „prawdziwego zakończenia” konfliktu i że „nie jest w nastroju do negocjacji”. Kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, również zauważył, iż Trump rzeczywiście rozważa taką opcję. USA szybko zwiększają swoje siły w regionie Zatoki Perskiej.
Jednak interwencja USA może wywołać wojnę kontynentalną, która będzie trwać w okresie prezydentury Trumpa i zniszczy ją, tak jak inwazja Busha na Irak w 2003 r. zniszczyła jego prezydenturę. A Trump może równie dobrze może zapomnieć o America First, MAGA, Ukrainie, Tajwanie, wojnach taryfowych, imigracji, inflacji, Chinach itp.
Nawet europejscy sojusznicy nie będą stać za Trumpem. Macron powiedział reporterom na marginesie szczytu G7 po odejściu Trumpa: „Największym błędem dzisiaj byłoby próbowanie dokonania zmiany reżimu w Iranie środkami militarnymi, ponieważ doprowadziłoby to do chaosu”. Macron ostrzegł, iż „nikt nie może powiedzieć, co będzie dalej… Nigdy nie popieramy działań destabilizacji regionalnej”.
Nie zapominajmy, że wśród sceptyków jest również wiceprezydent, J. D. Vance, którego podejrzliwość co do zagranicznych ekspedycji ma swoje korzenie w okresie, kiedy był żołnierzem piechoty morskiej USA w Iraku, gdzie rozczarował się amerykańskimi projektami interwencjonistycznej zmiany reżimu i nieszczęsnymi „wiecznymi wojnami” w regionie.
Ambasador Melkulangar Bhadrakumar
Ron Paul Institute
Tłum. Andrzej Filus
M. K. Bhadrakumar jako dyplomata pracował w ZSRR, Pakistanie, Iranie i Afganistanie. Następnie w Korei Pd., Sri Lance, Niemczech i Turcji. W Indiach odpowiada za politykę wobec Bliskiego Wschodu, Eurazji, Azji Centralnej, Południowej i wysp Pacyfiku.
Na zdjęciu: M. K. Bhadrakumar

