Trump – amerykański Stalin
Na wojnie istnieją dwa rodzaje dezinformacji: pierwszy to plotki, takie jak te, które widzimy na X i czasami na studiach magisterskich. Drugi to po prostu kłamstwa, które w USA zaczynają się od prezydenta i stamtąd spływają.
Kiedy Trump objął urząd, obiecał osuszyć bagno – stąd czystki Muska w NSA i agencjach wywiadowczych dla każdego, kto mógłby się różnić od linii Trumpa, która – ponieważ ciągle się zmienia – dotyczy każdego, kto nie powtarza po prostu, jaka jest aktualna „prawda”.
Trump osuszył bagno i zastąpił je szambem.
Oto amerykański stalinizm w pełnej krasie. To kultura „tak-mana”.
Oczywiście, takie kłamstwa bardzo utrudniają ustalenie, co tak naprawdę dzieje się obecnie w Azji Zachodniej.
Jednak Iran ewidentnie wygrywa.
Wojna, która miała się zakończyć za kilka dni, została przedłużona do dwóch tygodni. Potem do czterech. Teraz mówi się o miesiącach, mimo że USA wykorzystały większość swojego arsenału zaawansowanej broni i utraciły znaczną część możliwości elektronicznych, jakie zapewniały im zniszczone bazy. Wygląda na to, iż mają problemy nawet z zestrzeliwaniem dronów i starszych pocisków balistycznych.
A więc nagle Trump mówi o ogromnym zasobach „bomb grawitacyjnych” – czyli głupich bomb dla głupich ludzi.
Administracja bombarduje, ale nie w zwykłym sensie, jakim są bomby, wysadzające budynki przy użyciu samolotów.
Oczywiście, USI, Stany Zjednoczone Izraela, odniosły swoje sukcesy. Nie te, które deklarują, ale raczej ataki na infrastrukturę niemilitarną – szkoły, domy, biura i szpitale oraz irańską fregatę u wybrzeży Sri Lanki – bezpodstawna przemoc i terroryzm.
A co z Iranem?
Oto, co Will Schyriver mówi na X:
IRGC jeszcze nie skłamał
Podsumujmy kilka ważnych wydarzeń ostatnich dni:
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej wydał w ostatnich dniach serię komunikatów, w których oświadczył, że:
Zniszczył radar wykrywania pocisków balistycznych dalekiego zasięgu w Katarze (1,5 mld dolarów);
Zniszczył wart miliard dolarów sprzęt radarowy baterii THAAD w Zjednoczonych Emiratach Arabskich;
Wystrzelił niewielką salwę poddźwiękowych pocisków manewrujących przeciwokrętowych w kierunku USS Fraidy Abe, którego eskorta odparła ten ewidentnie pozorowany atak. Jednak Fraidy Abe natychmiast odpłynął znacznie dalej od irańskich wybrzeży.
Te twierdzenia IRGC zostały szeroko wyśmiane w mediach i na X — a nawet przez CENTCOM.
Ale, jak się okazuje, wszystkie trzy rzeczy są absolutnie prawdziwe.
Ale oto sedno sprawy:
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wydał niedawno kolejny komunikat. Twierdzi, że wystrzelił niewielką salwę przeciwokrętowych pocisków manewrujących w kierunku amerykańskiego niszczyciela, który tankował się obok tankowca floty.
Twierdzi, iż udało się trafić co najmniej jednym z pocisków.
Twierdzi, że na obu okrętach wybuchł pożar, a kłęby czarnego dymu wypełniły niebo, gdy okręty pospiesznie odpływały.
Cóż… może to tylko perska brawura, która się ujawnia.
Ale jeśli to prawda, to prawdopodobnie najbardziej szokujący rozwój wydarzeń w tej wojnie.
Nie sądzę, żeby uderzenie w amerykańskie okręty było „najbardziej szokującym wydarzeniem” – wręcz przeciwnie, nawet jeśli tym razem się nie wydarzy, coś takiego z pewnością w końcu się wydarzy. Teraz priorytetem Iranu musi być przede wszystkim zniszczenie amerykańskich baz i radarów, a także jak największej części Tel Avivu i Hajfy. Potem będą ludzie i sprzęt.
Oczywiście liczba ofiar po stronie USA jest wyższa niż 6. Mówię „oczywiście”, ponieważ Trump, Rubio i Hegseth próbowali przygotować opinię publiczną na kolejne – kiedy straty staną się zbyt duże, by je ukryć.
Irański atak trafia w sedno
Może Trump i jego pachołkowie mogą skorzystać z rady Ukraińców, którzy twierdzą, iż stracili 55 000, zamiast około 2 milionów, jak liczą wiarygodni analitycy.
Amerykanie twierdzą, że sparaliżowali zdolność Iranu do wystrzeliwania irańskich pocisków.
Fałszywe wyrzutnie i wszelkiego rodzaju wabiki. Tak, irańskie wyrzutnie są nadal w dużej mierze nienaruszone. Tak naprawdę Persowie dopiero zaczęli walczyć. Pamiętajcie, że Iran stracił prawie 200 000 poległych w wojnie z Irakiem, który był wówczas stroną pośredniczącą USA.
Oczywiście, można otrzymać wątpliwe doniesienia z Iranu, oparte na plotkach, doniesieniach regionalnych sojuszników, a może po prostu na pobożnych życzeniach.
Ogólnie rzecz biorąc, Irańczycy nauczyli się, podobnie jak Rosjanie, iż najlepszym sposobem na przeciwdziałanie politycznym kłamstwom i propagandzie, gdy wróg kontroluje przestrzeń informacyjną, jest po prostu mówienie prawdy, a nie wyolbrzymianie.
Czyny mówią najgłośniej
Zauważ, że Stany Zjednoczone twierdzą, iż zaatakowały szkołę, do której uczęszczały dziewczynki, ponieważ znajdowała się „blisko” bazy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, podczas gdy w rzeczywistości znajdowała się ona o kilometr dalej – co potwierdza to, co mówiłem w poprzednim poście, ale dodaje niuansu – Stany Zjednoczone i Izrael, nie mogąc trafić w cele militarne, atakują najsłabszych.
Jeśli chodzi o zachodnią przestrzeń informacyjną… po prostu spłucz – i umyj ręce.
Julian Macfarlane
Tłum. Andrzej Filus
Uwaga
W związku z wojną z Iranem nie byłem w stanie poświęcić zbyt wiele pracy nad kolejną częścią mojego cyklu artykułów specjalnych, który, jak wiecie, dotyczy upadku cywilizacji zachodniej, rozwoju innych i ewolucji nowych narzędzi, które na nowo definiują człowieczeństwo.
Wojna Trumpa ze światem daje mi wiele nowych pomysłów na te tematy. Trump twierdzi, że jedyną rzeczą, która może go powstrzymać, jest jego „własna moralność”. Twierdzi, iż jest ostatecznym arbitrem dobra i zła, kreując się na agresywnego Boga Starego Testamentu. To wiek fałszywych bogów. Ale to zaczęło się dawno temu.
Tak jak było, już nie będzie.

