Sztuczna inteligencja, ludzkość i wieża Babel (3)
Jeśli wydaje Ci się to znajome, nie zdziw się. Lewis z zadziwiającą dokładnością przewidział sposób myślenia dzisiejszych, zafascynowanych eugeniką i żądnych kontroli miliarderów, globalistycznych technokratów, jak otwarcie ujawniły wypowiedzi obecnego lidera Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) Larry’ego Finka na szczycie w Arabii Saudyjskiej w 2024 roku.
Podczas szczytu Światowego Forum Ekonomicznego w Rijadzie Fink zapewnił uczestników, iż załamanie się populacji w krajach na całym świecie nie będzie problemem dla globalnych elit.
Fink wręcz chełpił się, że upadek cywilizacji będzie korzystny dla tych „wielkich zwycięzców”, którzy „zastępują ludzi” „maszynami”.
Fink kontynuuje, wprost deklarując, iż celem globalistów jest maksymalne zniszczenie populacji planety.
„Mogę argumentować, że w krajach rozwiniętych skorzystają na tym kraje o malejącej populacji” – powiedział Fink podczas panelu dyskusyjnego WEF.
„Wielkimi zwycięzcami są te, których populacja maleje”.
„To coś, o czym większość ludzi nigdy nie mówiła” – przyznał, wypowiadając na głos tę cichą część.
Wracając do powyższej obserwacji Frosta, że „…jednostka ma stać się w pełni głową…”, ten ostatni termin zajmuje centralne miejsce w narracji Lewisa, a konkretnie jako „Głowa”, czyli głowa ściętego przestępcy, François Alcasana, która dzięki ciągłej konserwacji technologicznej przez naukowców N.I.C.E. stała się głową. Łatwo dostrzec w „Głowie” prekursora współczesnej sztucznej inteligencji (AI), pomimo faktu, iż nie jest ona dosłownie maszyną. Dlaczego? Ponieważ, jak wskazuje narracja, funkcjonuje ona bardzo podobnie do dzisiejszej AI; mianowicie jako bezcielesna inteligencja, która oprócz dostarczania informacji, odgrywa kluczową rolę kontrolną w odniesieniu do wydarzeń i globalnego planowania.
Integracja Głowy z N.I.C.E. i jej zdolność do wpływania na ludzkie zachowania, planowania globalnych podbojów i kontrolowania infrastruktury, prawdopodobnie – w ujęciu Lewisa – zapowiadały obawy, dotyczące przejęcia kontroli nad społeczeństwem ludzkim przez autonomiczne systemy sztucznej inteligencji. Nie jest zatem przesadą stwierdzenie, że Głowa stanowi potężny filozoficzny i literacki prekursor sztucznej inteligencji, ucieleśniając zagrożenia związane z odczłowieczoną, scentralizowaną (lub, w przypadku wielu takich bytów, zdecentralizowaną, ale ostatecznie skoordynowaną) inteligencją, działającą bez żadnych moralnych ani duchowych ograniczeń.
W powieści Głowa jest opisana jako „Macrobe” – nieludzka, jeśli nie nieludzka, nadprzyrodzona inteligencja, sugerująca świadomość będącą połączeniem technologii (mimo że pierwotnie była częścią organicznego ciała) i nadprzyrodzonego zła. Odnośnie tego niesamowitego bytu (na wpół organicznego, na wpół technicznego), w recenzji powieści Phillip E. Johnson pisze (cytuję obszernie):
„NICE okazuje się być demoniczną inspiracją i zamierza narzucić Anglii reżim bezwzględnej inżynierii społecznej, który podziwiałby Józef Stalin. Pozorna „Głowa” w rezydencji NICE w Belbury to głowa zgilotynowanego mordercy, utrzymywanego przy życiu za pomocą zaawansowanych systemów podtrzymywania życia, ale ten makabryczny obiekt jest jedynie kanałem przekazu rozkazów mrocznych mocy. Przywódcy Belbury rekrutują i schlebiają Markowi, ale tak naprawdę zależy im na Jane. Jest ona jasnowidzką, której wizje obejmują powrót do życia maga Merlina, dawno pogrzebanego pod lasem Bracton. Jeśli Belbury zdoła połączyć swoją materialistyczną magię ze staromodną magią Merlina, będzie mogło spełnić swoje marzenie o uwolnieniu umysłu od chaotycznego życia organicznego. „W nas życie organiczne zrodziło Umysł. Wykonało swoje zadanie. Potem nie będziemy go już chcieć.””.
Czy to brzmi naciąganie? Wizjonerzy sztucznej inteligencji pragną, aby stało się to rzeczywistością. Podczas gdy biolodzy planują przeprogramowanie ludzkiego genomu, cyborgi marzą o wgraniu ludzkiego umysłu do zaawansowanych komputerów. Uwolnione od ograniczeń biologii i obdarzone nadludzką inteligencją, te „duchowe maszyny” mogłyby eksplorować i podbijać kosmos. Albo mogłyby sobie na to nie zawracać głowy, ponieważ mogłyby stworzyć dla siebie wirtualną rzeczywistość, lepszą od realnej. Wtedy „my” naprawdę bylibyśmy jak Bóg. Ale kim właściwie jest „my”? W prawdziwym życiu, tak jak w fikcji C. S. Lewisa, ciemna strona technologicznej utopii polega na tym, że implikuje ona ogromną różnicę sił między nielicznymi, którzy programują, a wieloma, którzy są programowani. Główny naukowiec Belbury’ego rozumie, iż „to nie Człowiek będzie wszechmocny, to jakiś jeden człowiek, jakiś nieśmiertelny człowiek”. Ci, którzy rozumieją, o co toczy się gra, toczą morderczą rywalizację o kontrolę nad mocą programowania.
To, do czego nawiązuje Johnson, jest nam dziś dobrze znane. To ten sam transhumanistyczny ideał, który C. S. Lewis z wielką przenikliwością przewidział 80 lat temu – gdzie świadomość jest oderwana od biologii i wykorzystywana do dominacji – i który, jak wiemy, globalistyczni technokraci promują od jakiegoś czasu. W swojej powieści Lewis miał literacką swobodę łączenia zjawisk nadprzyrodzonych z magią, aby podkopać, a ostatecznie zniszczyć technokratów z N.I.C.E. – „Klątwa Babel” Merlina doskonale sprawdza się w wywoływaniu wzajemnego niezrozumienia językowego, a co za tym idzie, pandemonium, na ich bankiecie, wspomaganym przez istoty magicznie, przywołane, by zniszczyć tych transhumanistycznych złoczyńców.
Ale co robimy dzisiaj, aby raz na zawsze uwolnić ludzkość od jej równie pozbawionych skrupułów współczesnych odpowiedników, a przynajmniej ostatecznie pozbawić ich władzy? Brakuje nam Merlina i Ransoma (przywódcy grupy św. Anny, walczącej z technokratami). Niemniej jednak, można argumentować, że dzisiejsi technokraci – podobnie jak ich poprzednicy w powieści Lewisa – są językowo skonfundowani faktem, iż my, ich przeciwnicy, biegle posługujemy się językiem odpowiedzialności moralnej i niezachwianego przywiązania do wartości cywilizacji, a nie destrukcji, która jest ich mocną stroną. Podsumowując, mamy etyczną determinację, odwagę i determinację, by nigdy się nie poddawać w walce z tym bezlitosnym wrogiem.
Bert Olivier,
20. marca 2026 r.
Tłum. Andrzej Filus
Za: Brownstone Institute
Bert Olivier pracuje na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Wolnego Państwa. Prowadzi badania w zakresie psychoanalizy, poststrukturalizmu, filozofii ekologicznej i filozofii technologii, literatury, kina, architektury i estetyki. Jego aktualnym projektem jest „Zrozumienie podmiotu w kontekście hegemonii neoliberalizmu”.

