Słowa w służbie nienawiści
Jak blisko jesteśmy nienawiści Niemców lat trzydziestych do „obcych”? W ostatnią sobotę zorganizowano manifestacje, skierowane przeciwko uchodźcom z krajów objętych wojną. Przy okrzykach „Wy macie meczety, my na was maczety”, „Będziecie wisieć na drzewach zamiast liści”, „Ciapate ścierwo” – niesiono również głowy świń z napisami „Islamskie świnie”. Po demonstracjach dostało się też arabskim i wietnamskich barom, do których wrzucano gaz łzawiący. Niewiele te wydarzenia jednak zainteresowały media, polityków, kościół. Wygląda na to, że nie widzą problemu, a nawet dają przyzwolenie na tego typu zachowania. Wszak zbliża się kampania wyborcza i nikt nie chce uchodzić za człowieka, wprowadzającego konia trojańskiego do naszego katolickiego świata.
Nienawiść wynika prawie zawsze z niewiedzy i fałszywych przesłanek. Tych drugich mamy coraz więcej – fabrykowane codziennie pobicia i gwałty kobiet już nie tylko w krajach Unii, ale i w Polsce, napady uchodźców na polski autokar z pielgrzymami, czy zatrzymywanie na Węgrzech islamistów, zmierzających do Polski, pragnących zabijać naszych rodaków, by wprowadzić szariat. Co z tego, że bardzo szybko okazuje się to fałszywkami, informacja idzie w świat i jest ciągle powielana, prowadząc do zbiorowej histerii.
Za obecny stan rzeczy odpowiedzialnych jest wielu. Znikoma ilość aktorów, pisarzy ludzi kultury staje po stronie uchodźców, uciekających przed Państwem Islamskim i religijnym fundamentalizmem. W głównych mediach próżno szukać reportaży o wojnie w Syrii (bombach kasetowych, broni chemicznej). Nie ma niczego o prześladowaniu Kurdów, reżimie islamistów na zajętych terenach. Karmi się nas jedynie zagrożeniem, które ma nastąpić po przyjęciu kilku tysięcy uciekinierów. To polskie media są w dużej mierze odpowiedzialne za nienawiść ulicy. Podobną postawę przyjmuje również kościół i szkolnictwo. W tym drugim daremnie szukać lekcji filozofii czy kulturoznawstwa, mamy natomiast jedynie słuszną historię z monoteistycznym i mesjanistycznym przesłaniem. Również kościół katolicki z wyjątkiem papieża Franciszka nie zabiera jednoznacznego stanowiska. Niestety, większość duchownych oficjalnie przyznaje się do niechęci wobec emigrantów i czyni to publicznie.
Zostaje więc pytanie: Co może się wydarzyć, jeżeli ta fala nienawiści nie zostaje zatrzymana? Czy czeka nas nowa „noc kryształowa” z uchodźcami w roli głównej?
Krzysztof Bednarski
