Polska pod pistoletem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy
Jest rok 2004. Ukraińskim służbom specjalnym, w przeciwieństwie do służb specjalnych wielu krajów postkomunistycznych, oszczędzono losu zasadniczej restrukturyzacji, procesów lustracyjnych, które miały miejsce m.in. w Czechach, na Węgrzech, w Polsce i krajach bałtyckich, co było warunkiem przyszłych kroków, służących do integracji z systemami bloku, który do niedawna był blokiem wrogim, przewodzonym przez Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.
Rada Najwyższa Ukrainy przymierza się dopiero do przyjęcia projektu ustawy o cywilnej kontroli nad organami ścigania, w tym nad służbami specjalnymi. Projekt został tak skonstruowany, iż nie ma mechanizmu jego działania. Marzeniem polityków na Ukrainie było to, aby służba specjalna była rzeczywiście służbą specjalną, aby zajmowała się tylko tymi funkcjami, które są jej przypisane, czyli: wywiadem, kontrwywiadem, jednostkami technicznymi (mam na myśli ZAS), w tym podsłuchami i być może walką z korupcją na najwyższych szczeblach władzy (powinna to być jednostka bardzo elitarna) i terroryzmem.
Wszystko inne należało służbom specjalnym zabrać. W 2004 na Ukrainie służby specjalne zajmowały się przestępstwami gospodarczymi, zarządzaniem KA (to jest przestępczość zorganizowana i przemyt) i wieloma innymi sprawami. Uczony specjalista od spraw ukraińskich, dr Anders Aslonda z Fundacji Carnegie z USA, odwiedzając Kijów w roku 2004 był zatroskany co do zmian, jakie powinny zachodzić w młodziutkiej demokracji. „Nie możemy wykluczyć nawet puczu zbrojnego we współczesnej Ukrainie”. I podkreślił, że zagrożenie to można upatrywać we wzmocnieniu roli organów ścigania na Ukrainie, w tym oczywiście służb specjalnych; „Przecież wrócimy do służb specjalnych. Chciałem tylko zwrócić uwagę na fakt, iż w ostatnim czasie SBU w swoich komunikatach i wypowiedziach prasowych wielokrotnie podkreślała, że ścisła współpraca rosyjskich i ukraińskich służb specjalnych trwa. Do czego zmierzam? Do tego stopnia, iż dziś na Zachodzie, zwłaszcza w dwóch gazetach amerykańskich, ukazały się tak obszerne artykuły analityczne na temat Ukrainy, które mówią o zagrożeniu całkowitego podporządkowania gospodarki i polityki Ukrainy interesom Rosji. Chodzi o służby specjalne”.
Drodzy Czytelnicy, zważmy, że to o czym piszę tyczy się roku 2004 i zaledwie początków przygody z własną państwowością tworu, który obrał nazwę Ukrainy i już pojawiało się wiele symptomów, iż „państwo” to będzie funkcjonowało na swoich bandyckich zasadach.
X X X
Grzegorz Janusz Małecki – polski funkcjonariusz cywilnych służb specjalnych, w tym Urzędu Ochrony Państwa, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu, pułkownik, w latach 2015–2016 szef Agencji Wywiadu, udzielił cztery lata temu ciekawego wywiadu dla Wiadomości Onetu. Małecki wie, iż czasy miłości do Rosji i ścisłej współpracy z tym krajem minęły (aczkolwiek nikt nie wie, czy służby na Ukrainie – biorąc pod uwagę korupcję – nie działają na dwa fronty). The Washington Post podał informację, że SBU ściśle współpracuje z CIA. Operacje dywersyjne za linią frontu, a nawet zabójstwa, o które podejrzewa się ukraińskie służby specjalne, są rezultatem ich wieloletniej współpracy z amerykańską CIA. (Cdn.)
Roman Boryczko,
grudzień 2023

