PolecaneRzeczypospolita

ODKŁAMAĆ HASŁA, ŻE UKRAIŃCY WALCZĄ ZA NAS!

Po 24. lutego 2022 r. nasza debata publiczna na temat relacji z Kijowem, ale też z Moskwą, obrosła licznymi mitami i stereotypami. Media o jednej tylko narracji, tworzonej przez współczesną V Kolumnę, ukraińską forpocztę zmian demograficznych i społecznych w naszym kraju, zainteresowaną podbiciem, wykorzystaniem i stłamszeniem naiwnych i głupich Polaków – cały czas podają nam mantrę kłamstw. Nie chcę wnikać, kto kogo najechał 24. lutego 2022 roku, kto jest agresorem a kto ofiarą i po której stronie stoi moralna racja. Ukraińcy bronią się dziś i przegrywają, bo dali się namówić przez wielkich tego świata i dali pretekst do sprowokowanej, brutalnej napaści Rosji, co nie oznacza, że są święci, ani nawet – iż interesy Kijowa i Warszawy są stuprocentowo zbieżne. Marco Rubio rozmawiał z dziennikarzem Fox News w środę, ze śladem uczestnictwa w nabożeństwie popielcowym. Rozmowa dotyczyła relacji amerykańsko-ukraińskich i wojny na Ukrainie.
W środowym wywiadzie telewizyjnym szef amerykańskiej dyplomacji przyznał, że wojna na Ukrainie toczy się jako wojna przez pośrednika (proxy war) jaką jego państwo (Stany Zjednoczone Ameryki Północnej i koalicjanci) toczy z Rosją. A jednak po trzech latach dowiedzieliśmy się prawdy, iż wyrzeczenia Polski pod kątem pomocy militarnej, rzeczowej i humanitarnej a również administracyjnej leżały w interesie USA i wielkiego kapitału, leżały również w interesie ukraińskich pro-natowskich elit.

Polska dziś jest sponsorem zabawy w zabijanie, które uskutecznia Ukraina. Jest  jeden podstawowy mit, który szkodzi szczególnie Polakom i ich zdrowiu psychicznemu. Niestety, mit ów jest niezwykle żywotny. Trudny do wykorzenienia. Mitem tym jest wpajane polskiej – ale też zachodniej – opinii publicznej przekonanie, że Ukraina walczy za nas. Za nas, czyli, zależnie od tego, w czyją stronę jest kierowana ta narracja (a jej nadawcą jest Kijów) – czy to w stronę samej Polski, czy to w stronę całego „kolektywnego Zachodu”. Ukraińcy nie tylko przekonują nas, iż to również nasza wojna, ale też próbują nam uzmysłowić, że w tej wojnie to oni nas bronią przed inwazją Moskwy.  „(…) Rosjanie planują osiągnięcie gotowości bojowej do roku 2026 lub 2027 poprzez wcześniejszą rozbudowę armii i ogłoszenie powszechnej mobilizacji. Następnie, krótko po zamierzonym zdobyciu Ukrainy, mają rozpocząć swoisty Drang nach Westen w celu wprowadzenia ruskiego miru najpierw w Warszawie, a potem w Berlinie.”

Opisując potencjalny przebieg walk toczonych na terytorium Polski, Fiszer spodziewa się scenariusza, podobnego do tego z Ukrainy: Rosja będzie falami wysyłać żołnierzy (w wywiadzie podano liczbę 800 tys.), by pod ich naciskiem Polacy cofnęli się do linii Wisły, gdzie w konsekwencji ma dojść do wyniszczającej obie armie „mielonki” – stronnictwo wojny, major rezerwy Michał Fiszer.

Prezydent Zełenski podaje z kolei datę potencjalnej agresji Rosji, zbliżoną do tej, podanej przez majora Fiszera: Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej mają zaatakować terytorium NATO w okolicach 2028 r., zaczynając od państw bałtyckich i Polski. Instytut Studiów nad Wojną (ISW) to think tank, który również wróży złowieszcze scenariusze. „Rosyjska armia kontynuuje reformy strukturalne, by wspierać wojnę na Ukrainie przy jednoczesnym rozwijaniu zdolności konwencjonalnych w długim terminie w ramach przygotowań do potencjalnego konfliktu z NATO na dużą skalę”(Cdn.)

 

Roman Boryczko,

 marzec 2025

(Visited 18 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *