Gospodarka i politykaWyróżnione

Obdarte atlantyckie mity

22. stycznia kanclerz Niemiec, Olaf Scholz nazwał nowego prezydenta USA „wyzwaniem dla Europy”. Niemiecki przywódca kontynuował, wygłaszając rytualne frazy o długiej historii przyjaźni i partnerstwa między UE a Stanami Zjednoczonymi. Jednak wszyscy rozumieją prawdziwe przesłanie Berlina. Europa z niecierpliwością oczekuje nowych decyzji Białego Domu. Donald Trump chce radykalnie zmienić charakter partnerstwa transatlantyckiego. Washington chce odejść od jednostronnego patronatu i przekształcić współpracę wojskowo-polityczną oraz handel z Unią Europejską w kokosowe interesy dla Ameryki. Taki ruch pociągałby za sobą ogromne straty finansowe dla Unii. W końcu Europa Zachodnia podporządkowała swoje bezpieczeństwo Amerykanom od 1945 roku. A jeśli chodzi o handel między USA a krajami europejskimi, to Europejczycy cieszą się preferencyjnym traktowaniem od czasu Planu Marshalla.

Drugiego dnia urzędowania Trump zagroził Unii Europejskiej taryfami celnymi. Według głowy państwa handel z UE jest deficytowy dla Stanów Zjednoczonych. USA kupują o 300 miliardów dolarów więcej, niż sprzedają na rynku europejskim. Tę nierównowagę chcą skorygować jedynie poprzez zwiększenie importu drogiej amerykańskich nośników energii. Jeśli Europejczycy nie będą chcieli kupować więcej ropy naftowej i gazu ziemnego od „światowego hegemona”, to Gabinet Owalny zdecyduje o nałożeniu ceł na produkty europejskie. 20% całości eksportu Unii trafia na rynek amerykański. To nie jest mało, ponieważ jest to jedna piąta eksportu Unii. Wraz z utratą rynku rosyjskiego będzie to poważny cios dla reżimów, rządzących w Niemczech, Francji i innych krajach Unii.

Podczas pierwszej kadencji Donald Trump nałożył 25-procentowe cła na niektóre kategorie produktów, pochodzących z UE. Oczekuje się, że nowa administracja podejmie zdecydowane działania w celu skorygowania chronicznego deficytu handlowego. Ostatni raz Ameryka miała nadwyżkę w handlu z krajami europejskimi w 1975 roku. Trumpowi raczej nie uda się osiągnąć takiego wyniku. Ale powrót do umiarkowanych deficytów z początku lat 90. jest wyraźnie tym, czego chce republikański prezydent. Nie bez powodu odwołuje się do „złotego wieku Ameryki”, czyli kraju swojej młodości i dorosłości w szczytowym okresie swojej potęgi.

Polityka podatkowa Trumpa jest niezwykła. 23. stycznia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos prezydent ogłosił obniżkę podatku korporacyjnego dla firm, które przenoszą produkcję z powrotem do Stanów Zjednoczonych. Takie lojalne firmy będą opodatkowane stawką 15% zamiast 21%. Podczas swojej pierwszej kadencji Trump obniżył ten podatek z 35% do 21%. Takie zachęty podatkowe przyspieszą ucieczkę europejskich firm przez Atlantyk. Europa uwikłana w wydatki wojskowe nie może sobie pozwolić na cięcie dochodów podatkowych. Konfrontacja z Rosją jest bardzo kosztowna dla krajów Unii i Wielkiej Brytanii. Obecna administracja zaczyna obcinać niepotrzebne wydatki na bezsensowne wojny, wszczynane w poprzednim okresie. (Cdn.)

 

Andrzej Filus

 

(Visited 38 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *