Gospodarka i politykaPolecane

Nowa zimna wojna uzbraja religijne diaspory w Azji Południowej i regionie Oceanu Indyjskiego (3)

Szef Węża Islamskiego Terroru i amerykańskiego kompleksu militarno-biznesowo-przemysłowego

Szefem węża islamskiego terroru na całym świecie była Arabia Saudyjska, która podczas zimnej wojny szerzyła fundamentalistyczny islam wahhabicko-salaficki we współpracy z CIA i Mossadem, a także atakowała perski/irański islam szyicki, który miał bardziej duchową orientację. Ajatollahowie w Tehranie wyrzucili przecież wspieranego przez USA szacha Iranu i znacjonalizowali jego szyby naftowe.

Pozycja Arabii Saudyjskiej w islamie jako hrabstwa świętego miejsca Makki, miejsca urodzenia Proroka i jej petrodolary umożliwiły rozprzestrzenianie się fundamentalistycznego islamu wahhabicko-salafickiego w całym świecie muzułmańskim. Stało się to w zamian za ochronę reżimu domu Saudów. USA mają ogromne bazy w Królestwie.

Oczywiście, NATO-wska Turcja i inni sąsiedzi Palestyny, którzy są współwinni trwającego tam ludobójstwa, pomogli w tej robocie wraz z ZEA, Katarem, Egiptem itd. Niektórzy byli narażeni na negatywną reakcję ze strony Bractwa Muzułmańskiego.

Gdy Związek Radziecki, Czerwone Niebezpieczeństwo i Zimna Wojna zakończyły się w 1991 r., islamistyczny terror stał się oficjalnym nowym wrogiem Ameryki. „Globalna wojna z terroryzmem” po atakach na World Trade Center, rzekomo zorganizowana przez Al-Khaidę Osamy bin Ladena, umożliwiła przetrwanie amerykańskiego kompleksu przemysłowo-wojskowego w walce z nowym, islamistycznym wrogiem.

Warto tutaj przypomnieć, że prezydent Dwight Eisenhower, ostrzegał Amerykanów przed zagrożeniem, jakie stanowi amerykański kompleks przemysłowo-wojskowy w swoim przemówieniu pożegnalnym do narodu. I rzeczywiście, prezydent John F. Kennedy, który chciał ograniczyć amerykańską machinę wojenną w Wietnamie, został zamordowany kilka lat później, w 1963 r., podobno w ramach tajnej operacji wewnętrznej.

Tajne powiązania między chrześcijaństwem syjonistyczno-ewangelicznym a islamistycznymi grupami wahhabickimi, sięgające czasów zimnej wojny, kiedy islam był wykorzystywany jako broń do walki z Rosją w Afganistanie, mogą częściowo wyjaśniać, dlaczego zdominowany przez muzułmanów Bliski Wschód i Afryka Północna (region MENA) jest obecnie najbardziej brutalną częścią świata. Społeczności i sieci muzułmańskie na całym świecie były wykorzystywane jako broń i terror, podczas gdy inni przymykali oczy na trwającą radykalizację, szczególnie za pośrednictwem Internetu, mediów społecznościowych i religijności online. Jak szczegółowo opisał Yasha Levine w swojej książce, Internet był wynalazkiem wojskowym do nadzoru i kontroli, a nie do promowania demokracji.

 

Inscenizacja „zderzenia cywilizacji” między buddyzmem a islamem w celu zniszczenia Azji?

Jak na ironię, premier Modi przebywał w Arabii Saudyjskiej, gdy doszło do ataku w Pahalagam w Kaszmirze i przerwał swoją wizytę w Królestwie, aby powrócić do Delhi.

W następstwie ataków atlantycka korporacyjna tuba medialna wydawała się być zajęta perspektywą wojny między uzbrojonymi w broń jądrową Indiami a Pakistanem. Chociaż Pakistan od dawna był „państwem garnizonowym” ze swoją potężną agencją wywiadowczą ISI, dobrze naoliwioną przez CIA i finansowaną przez Arabię Saudyjską, w atlantyckich mediach przedstawiany był jako pełnomocnik Chin.

Niedługo po brytyjskim podziale Indii w 1948 r. w ramach strategii wyjścia, aby nadal dominować w regionie Azji Południowej, Pakistan został przekształcony w państwo garnizonowe CIA, podczas gdy Indie sprzymierzyły się ze Związkiem Radzieckim/Rosją. Od tego czasu region ten jest utrzymywany w stanie zamętu – jako zastępcze miejsce wojny w czasie zimnej wojny. To również wyjaśnia brak postępów w SAARC w porównaniu z ASEAN w Azji Południowo-Wschodniej.

Coraz bardziej oczywiste jest, że pod rządami Trumpa USA skupiają się teraz na Chinach i próbują odizolować je od Rosji (umowa pokojowa z Ukrainą), by naprawić błąd, który popełnił Biden, popychając Rosję w ramiona Chin, jednocześnie próbując rozbić BRICS, zabiegając o względy Indii. Po atakach na Pahalgam w mediach społecznościowych pojawiły się inspirowane Hollywood marzenia o Akand Barath z Indii, rozbiciu Pakistanu i podziale Beludżystanu, biorąc pod uwagę nowy chiński port Gwadar, który CIA uznała za jedną z „pereł w sznurze” na Oceanie Indyjskim.

Jeśli USA i ich pełnomocnicy odniosą sukces dzięki strategii hybrydowych ataków morskich i sfingowanych ataków terrorystycznych, wciągających Indie do swojej architektury bezpieczeństwa, będzie to wyzwaniem dla rozwoju współpracy BRICS i Globalnego Południa, która zagraża hegemonii dolara amerykańskiego. Położy to również kres rozwojowi Azji i Azjatyckiemu Wiekowi.

W tej chwili trwają próby zorganizowania nowego „Zderzenia Cywilizacji” między dwiema wielkimi wspólnotami religijnymi w Azji, buddyzmem i islamem, w celu zniszczenia Azjatyckiego Wieku. Zostało to zasygnalizowane w 2001 r., kiedy talibowie wysadzili w powietrze starożytne posągi Buddów z Bamiyan z VI wieku na Szlaku Jedwabnym w Afganistanie – przed atakami na WTC z 11. września, aby zainaugurować i zalegalizować amerykańską „Globalną Wojnę z Islamistycznym Terrorem”, co jest również widoczne w Mjanmie w związku z uchodźcami Rohingya i problemem handlu ludźmi.

 

Dokąd zmierza polityka Indii „Najpierw sąsiedztwo”?

W ciągu ostatnich trzech lat w Bangladeszu, Pakistanie i Sri Lance miały miejsce wspierane przez USA operacje zmiany reżimu. W 2022 r., gdy popularny, demokratycznie wybrany premier Imran Khan został odsunięty od władzy i uwięziony, a Pakistan zdestabilizowany, Indie, południowoazjatycki hegemon regionalny, przyglądały się. Khan oskarżył Donalda Lu, ówczesnego sekretarza Azji Południowej, o przewodzenie zmianie reżimu w zmowie z elementami pakistańskiego establishmentu.

W tym samym roku Indie wykorzystały finansowaną przez amerykańską Narodową Fundację na rzecz Demokracji i Fundację Sorosa skoordynowaną w mediach społecznościowych operację chaosu protestacyjnego Aragalaya, aby przeprowadzić zmianę reżimu i niewypłacalność gospodarczą na Sri Lance. Wtedy najbogatszy kraj Azji Południowej został ku zdumieniu wszystkich ogłoszony „bankrutem” z dnia na dzień, z powodu rzekomego braku dolarów amerykańskich, które umożliwiłyby MFW podważenie jego suwerenności gospodarczej, a Indie odegrały rolę dobrego sąsiada, przychodzącego na ratunek.

Jednak w sierpniu ubiegłego roku Indie straciły bliskiego sojusznika, który właśnie wygrał wybory krajowe, premiera Sheik Hasinę w Bangladeszu, na rzecz kandydatury, popieranej przez USA celem zmiany reżimu w Azji Południowej.

Rzeczywiście, polityka rządu Modiego, polegająca na dbaniu o własny interes bez zasad polityki zagranicznej, wydaje się przeczyć proklamacjom „najpierw sąsiedztwo” i przynosi coraz mniejsze korzyści w obliczu operacji i aspiracji Ameryki do pełnej dominacji imperialnej w Azji Południowej.

 

Czy Indiom jest coraz trudniej „uganiać się za zającem i polować z psami”?

Destabilizacja, którą protesty OTH zainicjowały za pośrednictwem zdalnych platform mediów społecznościowych w celu zmiany reżimu i zainscenizowanych kryzysów gospodarczych, sprawiły, iż Azja Południowa, w tym Indie, stała się biedniejsza. Przypadek ASEAN jasno pokazuje, że kraje rozwijają się tylko wtedy, gdy ich sąsiedzi są stabilni i również się rozwijają.

Coraz częściej szum wokół historii wzrostu Indii jest zaprzeczany rzeczywistością ubóstwa, spowodowanego zewnętrzną destabilizacją i wyreżyserowanymi kryzysami OTH w całej Azji Południowej. Być może nadszedł czas, aby w pełni objąć BRICS i Globalne Południe w Azji XXI wieku. W przeciwnym razie Indie mogą pomóc w normalizacji Porozumień Abrahama i etnicznych czystek Gazy, które legitymizowałyby brutalny „nowy porządek świata” w całym Oceanie Indyjskim, co jest całkowicie sprzeczne z hindusko-buddyjsko-dżinijskimi tradycjami Ahimsy i pokojowego współistnienia.

Wreszcie nadszedł najwyższy czas na globalny ruch, mający na celu zamknięcie 750 zanieczyszczających środowisko baz wojskowych USA na całym świecie, szczególnie tych na Oceanie Indyjskim, które powinny zostać ponownie ogłoszone „Strefą Pokoju”, zgodnie z Zasadami Niezaangażowania.

 

Darini Rajasingham-Senanayake

Tłum. Andrzej Filus

Autorka, dr Darini Rajasingham-Senanayake, jest antropologiem społecznym i medycznym, mieszkającym w Colombo na Sri Lance.

 Źródło: Gospa News

(Visited 10 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *