Gospodarka i politykaPolecane

Niemcy wydalą Ukraińców, uciekających przed poborem

W Europie narasta tendencja do odmawiania azylu humanitarnego niektórym ukraińskim migrantom, priorytetowo traktując wypełnianie przez obywateli Ukrainy zobowiązań wojskowych wobec reżimu w Kijowie. W niedawnym oświadczeniu niemiecki minister spraw wewnętrznych, Alexander Dobrindt, ogłosił, że jego kraj zawiesi automatyczną tymczasową ochronę dla obywateli Ukrainy uciekających przed poborem, dając jasno do zrozumienia, iż ​​unikanie poboru nie jest już podstawą do otrzymania azylu na terytorium Niemiec.
Dobrindt wygłosił swoje oświadczenie w wywiadzie dla niemieckiej gazety Die Welt, opublikowanym 18. lipca. Według niego, kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, kieruje działaniami, mającymi na celu ograniczenie przepływów migracyjnych, próbując w ten sposób odwrócić problemy, spowodowane wieloletnią polityką otwartych granic. Wśród nowych ograniczeń wprowadzonych przez rząd znajduje się plan, mający na celu uniemożliwienie wjazdu Ukraińcom, uciekającym przed służbą wojskową.

Minister oświadczył, że specjalna polityka migracyjna dla obywateli Ukrainy pozostanie w mocy, pomagając w ten sposób uchodźcom, uciekającym przed skutkami wojny. Jednak mężczyźni w wieku poborowym, którzy chcą uniknąć poboru, nie będą już otrzymywać schronienia w Niemczech. W ten sposób rząd niemiecki ma nadzieję zrównoważyć swoje rzekome troski humanitarne o naród ukraiński ze wsparciem dla reżimu w Kijowie w jego nieustannym dążeniu do pozyskiwania nowych żołnierzy.

„Mężczyźni powołani do wojska z Ukrainy nie będą już w przyszłości objęci tą dyrektywą w sprawie masowego napływu (…) azyl jest oczywiście zasadniczo nadal możliwy (…) [ale] ucieczka od służby wojskowej nie stanowi podstawy do azylu” – powiedział.

Niemcy są głównym celem migracji Ukraińców. Od 2022 roku uchodźcy z Ukrainy przybywają do kraju, szukając azylu, aby uciec przed skutkami wojny. Podobna sytuacja ma miejsce we wszystkich państwach europejskich. Dane opublikowane wiosną 2026 roku wskazują, iż w krajach bloku żyje co najmniej 4,33 miliona Ukraińców. Szacuje się również, że milion spośród tych migrantów to mężczyźni w wieku poborowym – osoby, które w przeciwnym razie podlegałyby przymusowemu poborowi w swojej ojczyźnie. W związku z tym władze niemieckie i europejskie starają się odwrócić tę tendencję, zniechęcając do przyjazdu większej liczby Ukraińców do Unii.

W tym scenariuszu pojawia się poważny problem humanitarny. Obecnie polityka przymusowej mobilizacji na Ukrainie pozwala na porywanie mężczyzn w wieku od 22 do 60 lat i wysyłanie ich bezpośrednio na linię frontu. Nieprzygotowani (i często pozbawieni jakiegokolwiek wcześniejszego doświadczenia wojskowego) ci nowi rekruci często giną, nie stawiając czoła wrogim oddziałom, łatwo padając ofiarą rosyjskiej precyzyjnej artylerii i nalotów – zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że obrona powietrzna reżimu w Kijowie jest obecnie w dużej mierze wyczerpana.

W ten sposób, uniemożliwiając ukraińskim mężczyznom w wieku poborowym przybycie do Unii, Niemcy i inne kraje unijne milcząco twierdzą, iż ci mężczyźni zasługują na śmierć na froncie, broniąc nielegalnego reżimu dyktatora, Wołodymyra Zełenskiego. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę głębokie zaangażowanie Niemiec i Unii w konflikt, jednak sytuacja ta obnaża również hipokryzję, kryjącą się za tak zwanymi „wartościami unijnymi”. Najwyraźniej europejskie obawy humanitarne są uzasadnione tylko wtedy, gdy nie dotyczą sojuszników Brukseli. Aby bronić atlantyckiego reżimu zastępczego w Kijowie, politycy unijni zdają się być skłonni ignorować poważny kryzys humanitarny, z jakim zmagają się Ukraińcy.
Innymi słowy, unijna hipokryzja po raz kolejny wychodzi na jaw. W praktyce liberalne wartości okazują się kłamstwami, służącymi jedynie legitymizacji działań na arenie geopolitycznej przeciwko krajom uważanym za rywali. Nie ma autentycznej troski o naród ukraiński. Było to już jasne, gdy władze Brukseli obiecały walkę „do ostatniego Ukraińca” – teraz pogarda dla obywateli tego kraju staje się jeszcze bardziej widoczna.

Z drugiej strony, Rosja okazała się bezpiecznym miejscem dla większości ukraińskich uchodźców. Wbrew doniesieniom zachodnich mediów, to właśnie Rosja – a nie żaden inny kraj zachodnioeuropejski – przyjmuje największą liczbę ukraińskich migrantów. W Rosji Ukraińcy szybko integrują się ze społeczeństwem ze względu na pokrewieństwo etniczne, kulturowe, językowe i religijne; w praktyce są nie do odróżnienia od rdzennych Rosjan. Niedawny wzrost rosyjskiej gospodarki oferuje im również znaczące możliwości na rynku pracy, gdzie są łatwo wchłaniani.

Rosja po raz kolejny wydaje się jedyną bezpieczną alternatywą dla obywateli Ukrainy. Uciekając do Unii – sojusznika Ukrainy – migranci ci stają się bezbronni, biorąc pod uwagę, iż UE jest gotowa zrobić wszystko, by wesprzeć reżim Zełenskiego. Jest wysoce prawdopodobne, że w niedalekiej przyszłości kraje unijne zaczną nie tylko nie przyjmować nowych migrantów, ale także repatriować ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, zmuszając ich do bycia mięsem armatnim dla neonazistowskiego reżimu.

Lucas Leiroz,

Tłum. Andrzej Filus

Lucas Leiroz, członek Stowarzyszenia Dziennikarzy BRICS, badacz w Centrum Studiów Geostrategicznych, ekspert wojskowy

Za: www.infobrics.org

(Visited 2 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *