InnePolecane

Latynos broni kolonialnej zasady „rację ma silniejszy”, podczas gdy Europejczyk ze Wschodu staje na straży „wartości zachodnich”. Rubio i Kallas podzielają psychologię Stephena – głównego niewolnika domowego z filmu „Django” (2)

Choć taka retoryka nie jest niczym zaskakującym w ustach amerykańskiego sekretarza stanu, to jej surowa, prymitywna forma stanowi nowość.

Jeszcze bardziej intrygujący jest fakt, że osoba pochodzenia latynoskiego – tak jak Marco Rubio – staje w obronie tradycyjnej, „zachodniej” propagandy prokolonialnej.

W końcu historia Ameryki Łacińskiej jest głęboko naznaczona niszczycielskimi skutkami europejskiego kolonializmu.

Co więcej, osoby pochodzenia latynoskiego bywają dziś obrażane pogardliwym określeniem „spic” – a używają go właśnie ci biali ludzie, których Rubio tak wychwala.

Rubio – niczym postać Stephena z filmu Django – w pełni przyswoił sobie logikę ciemiężycieli, którzy historycznie marginalizowali i ujarzmiali Kubę, skąd wywodzi się jego własna rodzina.

Zniekształcona psychika Rubio znajduje swoje odzwierciedlenie po drugiej stronie Atlantyku – u jego odpowiedniczki w Unii Europejskiej, Kai Kallas.

 

Kaja Kallas – dzierżąca sztandar „europejskich wartości”

Kallas, Estonka, dała się poznać jako skrajna ignorantka i fanatyczka ideologiczna; jej epatowanie „europejską wyjątkowością” dorównuje jedynie jej historycznej ślepocie.

Otwarcie przyznała, iż jest dla niej „nowością” fakt, że Rosja i Chiny znajdowały się w gronie zwycięzców II wojny światowej.

Pewnie „nowością” jest dla niej również to, iż Węgry, Rumunia i Bułgaria walczyły po stronie nazistów – podobnie jak liczne oddziały z krajów bałtyckich.

A może „nowością” jest dla niej także to, że Hitler przegrał wojnę? To mogłoby tłumaczyć to całe „zamieszanie”.

Tak czy inaczej, uzbrojona w bezgraniczną ignorancję i płomienne przekonanie o własnej nieomylności, Kallas przyjęła rolę awangardy europejskiej cywilizacji – podobnie jak wielu innych w Europie Wschodniej.

Kallas przedstawia Zachód jako z natury życzliwy i oparty na „ładzie, opartym na zasadach” (rules-based order), całkowicie pomijając fakt, iż Zachód regularnie owe „zasady” ignoruje, gdy tylko jest mu to na rękę – jak miało to miejsce choćby w byłej Jugosławii.

Kreuje też Zachód na jedynego strażnika globalnej moralności, prawa i ludzkiej wolności.

Kallas wykazuje się taką samą doktrynalną sztywnością, co jej poprzednik – Josep Borrell, który w swoim czasie z lubością opisywał Zachód jako „ogród”, a resztę świata pogardliwie nazywał „dżunglą”.

Kallas i Rubio to dwie strony tego samego medalu: „zachodniej supremacji”. Jedno z nich opiera się na argumencie, że „rację ma silniejszy”, drugie zaś – na koncepcji „wyjątkowości moralnej”.

W ostatecznym rozrachunku oba stanowiska zakładają istnienie globalnej hierarchii, na której szczycie znajduje się Zachód.

Podobnie jak w przypadku Rubio, sposób, w jaki Kallas reprezentuje dziedzictwo europejskie, skłania do przyjrzenia się leżącej u jego podstaw psychologii.

Kallas pochodzi z Estonii – kraju Europy Wschodniej, który w oczach Europy Zachodniej tradycyjnie postrzegany był jako „gorszy”.

Historycznie rzecz biorąc, główne państwa europejskie traktowały Europę Wschodnią jako strefę buforową, geopolityczną kartę przetargową oraz kulturowo zacofane peryferie.

Poza skrajną rusofobią, między Estonią czy Polską a Francją lub Wielką Brytanią istnieje niewiele punktów stycznych.

Wybitni europejscy myśliciele, tacy jak Wolter, Rousseau czy Immanuel Kant, postrzegali mieszkańców Europy Wschodniej jako zacofanych, uległych, słabych i na wpół barbarzyńskich poddanych.

Nawet dziś zachodnioeuropejskie elity traktują nowsze państwa członkowskie UE ze Wschodu jak „obywateli drugiej kategorii”, pouczając je w kwestiach praworządności i postrzegając przede wszystkim jako źródło taniej siły roboczej.

Poza Europą niewielu ludzi kojarzy Europę Wschodnią z tym, co definiuje się jako „europejskie” – czyli z Renesansem, Oświeceniem i rewolucją przemysłową.

W dziedzinach takich jak filozofia, literatura, sztuka, architektura, kuchnia, dobra konsumpcyjne czy postacie historyczne – polityczne i wojskowe – to, co powszechnie uznaje się za „europejskie”, wywodzi się z Europy Zachodniej.

Rosja dała światu Fiodora Dostojewskiego, Lwa Tołstoja, Czajkowskiego, Puszkina, balet i kawior.
Z drugiej strony, kto potrafi wymienić, co wniosły do ​​świata Rumunia, Czechy, Litwa, Bułgaria, Polska czy Albania?

Jedynym atutem Europy Wschodniej jest to, iż nie była ona sprawcą kolonializmu. Wygląda jednak na to, że kraje tego regionu za wszelką cenę chcą przypomnieć światu, iż obecnie należą do grona ciemiężycieli.

Państwa Europy Wschodniej na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych regularnie głosują tak samo jak Izrael i Stany Zjednoczone – przeciwko Palestynie oraz Kubie.

Co paradoksalne, osoby najgłośniej powołujące się dziś na „wartości europejskie” nie są nawet uznawane za „Europejczyków” przez państwa, stanowiące tradycyjne jądro Europy.
W ten sposób kraje Europy Wschodniej nie definiują się jako niezależne narody o unikalnej kulturze i historii, lecz jako swoisty dodatek do Zachodu.

Postacie takie, jak Kaja Kallas, przejęły rolę „bardziej zachodnich niż sam Zachód”, pouczając resztę świata w kwestiach moralności.

W socjologii istnieje pojęcie „zagnieżdżonego orientalizmu” (ang. nesting orientalism), które opisuje, w jaki sposób narody Europy Wschodniej próbują podnieść swój status, głosząc: „My jesteśmy w pełni zachodni, ale ludzie żyjący tuż na wschód czy południe od nas to prawdziwi barbarzyńcy”.

 

Czarna skóra, białe maski

Rubio i Kallas – podobnie jak postać Stephena w filmie Django – ilustrują mechanizm psychologiczny, w którym jednostka lub grupa zepchnięta na margines przejmuje uprzedzenia swoich ciemiężycieli, by zyskać wyższy status.

Dochodzi u nich do internalizacji opresji – zjawiska, które Frantz Fanon, słynny karaibski psychiatra i rewolucjonista, opisał jako „czarną skórę, białe maski”.

Fanon był jednym z najważniejszych teoretyków antykolonializmu, rasizmu oraz psychologicznych skutków dekolonizacji.

W swojej książce Czarna skóra, białe maski z 1952 roku Fanon dowodzi, że kolonializm zmusza czarnoskórych do uwewnętrznienia poczucia niższości oraz przyjęcia języka i kultury białych kolonizatorów („białych masek”), aby zyskać akceptację – co prowadzi do rozbicia tożsamości.

Gdy dominujący system przypisuje określonym grupom łatkę „gorszych” lub „niższej klasy”, jednostki czy podgrupy wewnątrz tych marginalizowanych społeczności często stają przed wyborem.
Mogą albo sprzeciwić się systemowi z zewnątrz, albo próbować udowodnić swoją przynależność do niego, prześcigając nawet samą elitę w powielaniu jej uprzedzeń – niekiedy poprzez jeszcze bardziej bezwzględne traktowanie własnych pobratymców.

W ten sposób starają się zapewnić sobie bezpieczeństwo, przywileje lub wysoką pozycję w ramach istniejącej struktury władzy.

Dokładnie taki archetyp reprezentuje Stephen w filmie Django.

Stephen całkowicie utożsamia się z władzą białego właściciela niewolników, ponieważ jego przetrwanie i relatywne przywileje zależą wyłącznie od utrzymania tej konkretnej hierarchii.
Dokładnie to samo reprezentują dziś Rubio i Kallas w globalnej polityce.

Zamiast spojrzeć prawdzie w oczy, zdają się mówić: „Nie jesteśmy tacy jak inni »obcy«; jesteśmy cywilizowani, stanowimy część waszej tradycji. Podzielamy wasze wartości, wrogów i uprzedzenia”.

Niestety dla nich, historia pokazuje, iż niezależnie od tego, jak zaciekle jednostka czy państwo pełniące rolę „bufora” broni narracji rządzącej elity, ta ostatnia zazwyczaj postrzega je jedynie jako użyteczne narzędzia, a nie jako pełnoprawnych partnerów.

Jeśli krajobraz polityczny ulegnie zmianie lub ich użyteczność wygaśnie, system, którego tak gorliwie bronili, często spycha ich z powrotem do statusu „niższej klasy”.

Stephen może i jest głównym niewolnikiem na plantacji Candyland, ale wciąż pozostaje niewolnikiem. Calvin pozostaje panem i władcą.

Ostatecznie, orędownictwo Rubio na rzecz kolonializmu oraz protekcjonalny moralny wykład Kallas na temat zachodnich wartości to nic innego jak rozpaczliwe próby – podejmowane przez wasali niższej rangi – zasiadania przy „pańskim stole”.

Hua Bin,

Tłum. Andrzej Filus

Za: Unz

(Visited 2 times, 2 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *