Ku implozji NATO?
Pomiędzy klęską militarną na Ukrainie a niedawnymi wypowiedziami Donalda Trumpa w sprawie Grenlandii, fundamenty Sojuszu Atlantyckiego chwieją się. Spojrzenie wstecz na cztery kluczowe daty, które ukształtowały jego losy.
Początki NATO (1949)
NATO to sojusz polityczno-wojskowy, utworzony w 1949 roku, po II wojnie światowej, z inicjatywy Amerykanów. Dążył do trzech głównych celów: powstrzymania Związku Radzieckiego poprzez stacjonowanie sił amerykańskich w Europie, ograniczenia potęgi Niemiec po dwóch wyniszczających wojnach światowych oraz wspierania politycznej i gospodarczej integracji Europy Zachodniej w ramach ścisłych więzi z USA.
Lord Ismay, pierwszy Sekretarz Generalny NATO, podsumował to w słynny sposób:
„Trzymać Rosjan na dystans, Amerykanów blisko, a Niemców pod kontrolą” – Halford Mackinder.
Ten światopogląd w dużej mierze czerpał z geopolitycznych idei brytyjskiego geografa, Halforda Mackindera (1861–1947), które ukształtowały strategię mocarstw morskich – najpierw Wielkiej Brytanii, a potem Ameryki – od początku XX wieku.
Zgodnie z jego Teorią Heartlandu klucz do dominacji nad światem leży w Eurazjatyckim Heartlandzie: rozległym obszarze kontynentalnym, którego centrum stanowią europejska część Rosji, zachodnia Syberia i Azja Środkowa.
Ten obszar geograficzny jest chroniony przed mocarstwami morskimi dzięki swojej strategicznej głębi i bogactwu zasobów. Mackinder postrzegał Europę Wschodnią – Polskę, państwa nadbałtyckie, Ukrainę, Białoruś i Bałkany – nie jako peryferie Europy, lecz jako „bramę” do tego Heartlandu.
Jego słynne motto: „Kto rządzi Europą Wschodnią, rządzi Heartlandem; kto rządzi Heartlandem, rządzi Wyspą-Światem; kto rządzi Wyspą-Światem, rządzi światem”.
Anglosasi zawsze obawiali się sojuszu niemiecko-rosyjskiego, który połączyłby niemiecką potęgę przemysłową i technologiczną z ogromnymi zasobami i strategiczną głębią Rosji, bezpośrednio zagrażając ich supremacji opartej na kontroli nad morzami.
Za pośrednictwem NATO Stany Zjednoczone dążyły do zbliżenia Niemiec Zachodnich do swojej strefy wpływów, jednocześnie ograniczając ekspansję Związku Radzieckiego.
Istotna zmiana dla USA
Dla Stanów Zjednoczonych zawarcie stałego sojuszu wojskowego z Europą w 1949 roku oznaczało drastyczne zerwanie z tradycją. Do tego czasu Ameryka ograniczała się do sporadycznych interwencji i unikała długoterminowych zobowiązań zagranicznych.
To podejście było zgodne z izolacjonistyczną tradycją Stanów Zjednoczonych, odziedziczoną po doktrynie Monroe. Inspiracją były ostrzeżenia Washingtona i Jeffersona przed „stałymi sojuszami”, które groziły wciągnięciem kraju w wojny zagraniczne, dalekie od jego żywotnych interesów.
Od tego czasu Artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego zobowiązywał Washington do traktowania każdego ataku na jednego ze swoich sojuszników jako ataku na niego samego. To zobowiązanie doprowadziło do trwałej obecności wojskowej USA w Europie: baz, wysuniętych wojsk, broni jądrowej i w pełni zintegrowanego dowództwa.
Owocny sojusz
Sojusz transatlantycki ugruntował pozycję Stanów Zjednoczonych jako globalnego mocarstwa, odpowiedzialnego za obronę „wolnego świata” przed Związkiem Radzieckim. W tamtym czasie ich gospodarka odpowiadała za prawie 50% światowego PKB i połowę produkcji przemysłowej. Posiadali również dwie trzecie światowych rezerw złota, a dzięki porozumieniom z Bretton Woods (1944) dolar stał się międzynarodową walutą rezerwową.
W okresie zimnej wojny sojusz ten odniósł niezaprzeczalny sukces. Zapewnił względną stabilność w Europie, położył podwaliny pod francusko-niemieckie zbliżenie i umożliwił powstanie Unii Europejskiej, generując jednocześnie bezprecedensowy dobrobyt.
Brak jasnego celu i amerykańska pycha (1991)
Po upadku Związku Radzieckiego w 1991 roku i rozwiązaniu Układu Warszawskiego, NATO straciło swojego pierwotnego przeciwnika – i zasadniczą rację bytu. Nieliczni obserwatorzy i dyplomaci, wówczas w mniejszości, uważali, że Sojusz powinien zostać rozwiązany. W rzeczywistości debata koncentrowała się nie tyle na jego zniknięciu, co na jego transformacji i ewentualnym rozszerzeniu na wschód.
Debata na temat transformacji i rozszerzenia NATO
George F. Kennan, architekt powstrzymywania, nazwał rozszerzenie NATO „fatalnym błędem”. Jego zdaniem taka polityka ożywiłaby rosyjski nacjonalizm, utrudniłaby demokratyzację kraju i przywróciła klimat zimnej wojny. Argumentował, że każde rozszerzenie jest motywowane ideologicznym optymizmem. Ostrzegał, iż takie podejście pomija geopolityczne, historyczne i psychologiczne realia przestrzeni postsowieckiej.
Bill Clinton, który sprawował urząd prezydenta w latach 1993–2001, zajmował przeciwne stanowisko, naciskając na rozszerzenie, aby NATO mogło objąć „całą i wolną Europę”. Wypełniłoby to próżnię bezpieczeństwa powstałą po upadku ZSRR i ustabilizowało młode demokracje Europy Środkowej i Wschodniej. Sojusz przestałby być strukturą obronną, a zamiast tego promowałby wartości zachodnie. (Cdn.)
Auguste Maxime
Tłum. Andrzej Filus
Za: Forum Geopolitica

