Komercyjni wydawcy są wściekli-darmowy podręcznik dla pierwszoklasistów poszedł do druku
Jeszcze w piątek miał się rozpocząć druk pierwszej części przygotowywanego na zlecenie MEN podręcznika dla klas pierwszych szkół podstawowych „Nasz Elementarz”.
W piątek minister Joanna Kluzik-Rostkowska podpisała decyzję o dopuszczeniu „Naszego Elementarza”. Po konsultacjach zmieniona została część podręcznika, którą MEN zaprezentował w kwietniu. Pojawiły się na przykład nowe zdjęcia i polecenia, bo Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne zarzuciły autorce skopiowanie materiałów z już istniejących podręczników.
Niewiele jest spraw ,które ten rząd nie spieprzył. Rzeczy dobre i pozytywne wychodzą zazwyczaj przy kolejnej tragedii czy tak jak w przypadku Kompanii Węglowej nieopłacalności wydobycia węgla wobec sprowadzania milionów ton węgla po znacznie zaniżonych cenach co zrujnowało rodzimą branżę górniczą. W przypadku węgla wszystkie frakcje polityczne są zgodne-trzeba pomóc!Może się boją górniczej złości? Tego nie wiem. Wiem na pewno że znacznie więcej kontrowersji wśród opozycji wprowadził pomysł darmowego podręcznika sygnowany przez minister Joannę Kluzik-Rostkowską. Jako że czasu było niewiele nad tworzeniem książeczki dla pierwszoklasistów narosło wiele kontrowersji. Wiele zmian ,korekty sugerowane przez nauczycieli i ok 80 poprawek oraz oskarżeń o plagiat wystosowanych do ministerstwa edukacji przez prywatnych wydawców. Nagle u opozycji (PiS ) pojawiło się wiele obaw ,że podręcznik jest niedoskonały i pisany na kolanie! To fakt! Nie będzie on doskonały tak jak doskonałe były podręczniki kosztujące co roku ok 500zł za komplet nie powtarzające się co uniemożliwiało rodzinom wielodzietnym przekazywanie ich kolejnym pokoleniom. Czysty biznes na polskiej biedocie!.Byc może w kręgach pisowskich jest wielu lobbystów z tej branży stąd wściekłe ataki tej frakcji na pomysł zastąpienia komercyjnych podręczników ,podręcznikiem darmowym i przechodnim drukowanym przez MEN?. Dla mnie rodzica jakakolwiek pomoc państwa w dziedzinie odciążania domowego budżetu jest cenna.! Poziom edukacji jest i tak bardzo niski więc czy to będzie darmowy podręcznik czy równie kiepski komercyjny i tak na rodzicach spada rola aktywizowania dziecka do aktywności wykraczającej poza podręcznik.
PiS strzelił sobie w stopę i pokazał że tylko z deklaracji jest partią prospołeczną. Gdy idzie o pieniądze kończy się cackanie z rodzicami -niech płacą,to jest najważniejsze!
MAJ 2014 ROMAN BORYCZKO
