Kolejny globalny kryzys finansowy wybucha właśnie teraz, a rentowność obligacji gwałtownie rośnie na całym świecie – czy Francja będzie pierwszą, która upadnie?
Wszyscy wiedzieliśmy, że to w końcu nastąpi. Przez lata rządy na całym świecie uczestniczyły w największym w historii ludzkości szaleństwie zadłużania się. Obecnie toną one w długach, a inwestorzy nie chcą już pożyczać im gigantycznych kwot przy rekordowo niskim oprocentowaniu. Rentowność obligacji gwałtownie rośnie, co oznacza, iż ich ceny drastycznie spadają. To fatalna wiadomość dla amerykańskich banków, które posiadają łącznie papiery wartościowe skarbu państwa oraz agencji rządowych o wartości około 4,81 biliona dolarów. Ogromne ilości obligacji znajdują się również w portfelach banków japońskich i europejskich. Katastrofalny stan bilansów bankowych stanie się w najbliższych dniach głównym tematem doniesień, a wiele instytucji finansowych upadnie. Tymczasem konsumenci muszą liczyć się ze znacznie wyższym oprocentowaniem kredytów hipotecznych i innych form zadłużenia. Prawdopodobnie doprowadzi to do znacznego spowolnienia aktywności gospodarczej w nadchodzących miesiącach.
W środę rentowność amerykańskich obligacji skarbowych – zarówno 10-letnich, jak i 30-letnich – osiągnęła najwyższy poziom od 24 lat…
Rentowność referencyjnych obligacji 10-letnich wzrosła o ponad 3 punkty bazowe, do poziomu 5,307%, osiągając wcześniej najwyższy wynik od 2002 roku. Rentowność obligacji 30-letnich wzrosła o ponad 4 punkty bazowe, do 5,684%, również notując wcześniej szczytowy poziom z ostatnich 24 lat.
Ostatni raz z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w następstwie pęknięcia bańki internetowej (tzw. bańki dotcomów).
Dobra wiadomość jest taka, że po gwałtownym skoku, odnotowanym wcześniej w ciągu dnia, rentowności amerykańskich obligacji są spychane w dół.
Jestem całkowicie przekonany, iż wynika to z interwencji rządowych.
Przedstawiciele władz skupują obligacje skarbowe za miliardy dolarów stworzonych „z powietrza”, desperacko próbując utrzymać rentowność obligacji pod kontrolą.
W Europie poszczególne państwa nie mają takiej możliwości. To jeden z powodów, dla których obawiam się, że Francja może znajdować się na skraju finansowej katastrofy.
Oczywiście nie tylko Francja stoi w obliczu dramatycznej sytuacji. Jak trafnie zauważył serwis Bull Theory, jesteśmy świadkami – dosłownie w czasie rzeczywistym – implozji globalnego rynku obligacji…
Jeszcze dekady temu Francja była jednym z najbardziej stabilnych finansowo krajów w Europie.
Dziś jednak słyszymy o bardzo realnym ryzyku „kryzysu zadłużenia publicznego na pełną skalę w drugiej co do wielkości gospodarce UE”…
Koszty zaciągania zobowiązań przez Francję gwałtownie rosną, w miarę jak inwestorzy na całym świecie uświadamiają sobie ryzyko kryzysu zadłużenia publicznego na pełną skalę w drugiej co do wielkości gospodarce UE.
Napięcia na rynkach finansowych zaczynają wykraczać poza granice kraju, budząc obawy, iż paraliż polityczny we Francji może doprowadzić do szerszego problemu o zasięgu regionalnym.
Odżywają wspomnienia kryzysu zadłużenia państwowego, który 15 lat temu zagroził przetrwaniu wspólnej waluty. Czy jednak sytuacja rzeczywiście może znów stać się aż tak poważna?
Francuzi sądzili, iż mogą bez końca zaciągać kolejne długi i że nie poniesie to za sobą żadnych konsekwencji.
Mylili się.
W środowym wywiadzie dla CNBC szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego skierowała do francuskiego rządu bardzo dosadny komunikat: „Zróbcie porządek we własnym domu”. (Cdn.)
Michael Snyder,
Tłum. Andrzej Filus

