Gospodarka i politykaPolecane

Kolejny globalny kryzys finansowy wybucha właśnie teraz, a rentowność obligacji gwałtownie rośnie na całym świecie – czy Francja będzie pierwszą, która upadnie? (2)

Wyjaśniła, iż obecny kryzys we Francji jest „skutkiem zaciągania długu po długu, kolejnych szoków zadłużeniowych” i że Francuzi wchodzą po „schodach, które nie prowadzą do nieba”…
Niestabilność polityczna we Francji wywiera presję na tamtejsze obligacje skarbowe, znane jako OAT. Inwestorzy żądają obecnie wyższej rentowności niż w przypadku obligacji emitowanych przez rząd Włoch, a rentowność francuskich obligacji 10-letnich wzrosła od początku roku o ponad 100 punktów bazowych.

„To, co obserwujemy we Francji, to złożona sytuacja, wynikająca z jednej strony z kolejnych szoków zadłużeniowych – wchodzenia po schodach, które nie prowadzą do nieba – a z drugiej strony z dynamiki politycznej, jaka utrudnia ministerstwu finansów wyznaczenie jasnej ścieżki zacieśniania polityki fiskalnej” – powiedziała dyrektor zarządzająca MFW, Kristalina Georgiewa w rozmowie z Lisą Kim z CNBC, przy okazji wydarzenia w Singapurze.

Ma rację.

Sytuacja finansowa Francji jest fatalna, co zagraża stabilności finansowej całej Unii Europejskiej.

Tymczasem francuski rząd przyznał, iż poziom przemocy ulicznej osiągnął najwyższy odnotowany dotąd pułap…

Francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych stwierdza, że przemoc uliczna osiągnęła rekordowy poziom, napędzana częściowo przez gwałtowne wystąpienia studentów i uczniów, do których w ostatnich tygodniach dochodziło w wielokulturowych ośrodkach w całym kraju.

Po kolejnym dniu masowej mobilizacji młodzieży, działającej w porozumieniu ze skrajnie lewicowymi partiami politycznymi i radykalnymi związkami zawodowymi – najwyraźniej dążącymi do wywołania jeszcze większego chaosu – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych opublikowało statystyki, ukazujące bezprecedensowy poziom przemocy w przestrzeni publicznej.
Jak podaje dziennik Le Figaro, według danych rządowych liczba incydentów z użyciem przemocy poza domem osiągnęła we wrześniu rekordowy poziom 20 tysięcy miesięcznie, co przekłada się na blisko 700 przypadków dziennie.

Nie widać końca tej sytuacji.

Początkowo mówiono nam, iż „studenci” protestują, ponieważ domagają się mniej licznych klas i lepszych podręczników.

Wszyscy widzimy, że na tym etapie nie jest to już prawdą.

Ubrani na czarno przestępcy wywołują zamieszki, plądrują sklepy i dopuszczają się aktów przemocy w największych miastach całego kraju…

Francuscy rewolucjoniści podpalają szkoły oraz autobusy komunikacji miejskiej i wozy strażackie. Plądrują sklepy, a także śledzą i atakują samotnie spacerujące kobiety. Atakują przypadkowych ludzi, używając fajerwerków, wyrzutni pirotechnicznych i kwasu solnego. Pobili wielu nauczycieli; niektórych oblali benzyną, a część z nich podpalili. Zranili setki funkcjonariuszy służb porządkowych i strażaków, a także uczniów i studentów, którzy nie chcą mieć nic wspólnego z tym chaosem. Jeden ze świadków tych zniszczeń określił sytuację mianem „totalnej anarchii” i „wojny totalnej”.

Owszem, w zamieszki zaangażowana jest duża liczba nastolatków.

Jednak w wielu przypadkach „protestujący” – to mężczyźni w wieku dwudziestu, trzydziestu czy czterdziestu lat.

Ci dorośli mężczyźni dumnie wymachują flagami Palestyny, Algierii i Maroka, nawołując do przemocy w imię swojego boga…

Paryż i inne miasta są teraz zalane obcymi flagami, a tłumy niezasymilowanej młodzieży wykrzykują nienawiść do samej Francji.

„W imię Allaha możemy ich wszystkich pozabijać” – wrzeszczał zamaskowany bandyta przy szaleńczej radości tłumu. Jesteśmy świadkami czegoś niezwykłego: intifady w samym sercu Europy.

Łatwo jest szydzić z Francuzów w związku z tym, co się dzieje, ponieważ jest to skutek dziesięcioleci błędnej polityki imigracyjnej.

Oczywiście – dokładnie to samo mogłoby z łatwością wydarzyć się w Stanach Zjednoczonych.
Z najnowszych sondaży wynika, iż 43 procent amerykańskich wyborców poniżej 25. roku życia postrzega obecnie prawo szariatu pozytywnie…

Badania, przeprowadzone przez Our Republic oraz Rasmussen wykazały, że „jedna czwarta ankietowanych wyborców w wieku 18–35 lat poparłaby społeczność wprowadzającą prawo szariatu jako system prawny dla całego miasteczka, miasta lub stanu, gdyby większość tamtejszych mieszkańców wyraziła taką wolę”.

Z sondażu wynikało, iż „ogółem 21% prawdopodobnych wyborców wyraziło zdecydowanie lub częściowo pozytywną opinię o szariacie, podczas gdy 57% miało o nim zdanie negatywne. Odsetek opinii pozytywnych był znacznie wyższy wśród młodszych Amerykanów – szariat popierało 43% wyborców w wieku 18–24 lata oraz 39% osób w wieku 25–29 lat”.

Badanie wskazało na „podział pokoleniowy” w kwestii szariatu, jako że osoby starsze znacznie częściej wyrażały sprzeciw wobec tego prawa.

Lektura tych danych powinna mrozić krew w żyłach.

Podążamy tą samą drogą, którą wcześniej obrała Francja.

Jednak tylko niewielka część społeczeństwa USA wydaje się tym zaniepokojona.

Uważam, iż Francja jest już skończona.

To samo dotyczy Hiszpanii i Niemiec.

UE zmierza ku załamaniu finansowemu.

Oczywiście to samo można powiedzieć o Japonii i Stanach Zjednoczonych.

Minie jeszcze trochę czasu, zanim globalny kryzys na rynku obligacji w pełni się rozwinie, ale bez wątpienia czekają nas ogromne trudności.

Michael Snyder,

Tłum. Andrzej Filus

(Visited 1 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *