Getto pozorny azyl Żydów(5)
Głód, zimno, liczne choroby zakaźne i brutalne warunki życia stopniowo dziesiątkowały ludność getta. Uciążliwy smród wydobywający się z cmentarza zmuszał przechodniów do zakrywania nosa w upalne dni. Zwłoki przewożono wozami konnymi, ręcznymi, rowerami i noszono na noszach. Mieszkania były straszliwie przeludnione: średnio na pokój przypadało 13 osób, a na kilometr kwadratowy 110 800, trzy razy więcej niż w pozostałej części Warszawy. Mieszkańcy getta zapomnieli, jak wyglądają zielone drzewa, trawa i kwiaty, wszystko było szare i bure. Tylko w kilku miejscach na podwórkach zrywali część kamiennej kostki brukowej i sadzili warzywa. Władze niemieckie zakazały importu żywności poza ustaloną normą do getta, odciętego od reszty świata – średnio dwa kilogramy chleba, ciężkiego jak glina, z dużą ilością celulozy i obierków ziemniaczanych oraz ćwierć kilograma cukru na osobę miesięcznie. Te skromne zapasy musiały być wygórowane, a specjalna niemiecka agencja, „transferstelle”, co miesiąc usuwała z getta warszawskiego różne przedmioty warte miliony złotych – wspominał radziecki historyk Walentin Aleksiejew w swojej książce „Getto warszawskie już nie istnieje”.
Xxx
Zawsze w każdym narodzie w obliczu tragedii, sytuacji, w której trzeba reagować niczym zaszczute zwierzęta, zrodzą się kanalie. Istoty ludzkie bez zasad, liczące na zysk… Zysk choćby chwilowy, zysk, który ratuje następne kilka godzin plugawego życia. By utrzymać porządek, w gettcie utworzono żydowską policję (niem. „Judischer Ordnungsdienst” lub „żydowska służba porządkowa”), która miała wspomagać Judenrat. Policja – „służba porządkowa” – w getcie warszawskim została zorganizowana z oficerów rezerwy i podoficerów, prawników i przestępców przez Józefa Szeryńskiego, konwertytę (jego dawne nazwisko brzmiało Szynkman) z Lublina, który przed wojną pełnił funkcję inspektora w polskiej policji. Kiedy po raz pierwszy ogłoszono nabór do Służby Porządkowej w 1940 roku, chętnych było znacznie więcej niż miejsc, ponieważ prawie nikt nie miał stałej pracy, więc ludzie pomagali sobie nawzajem, jak tylko mogli. Wśród kandydatów byli nawet absolwenci seminariów duchownych. Nikt nie mógł przewidzieć konsekwencji powstania Służby Ścigania. Nie sposób, było sobie wyobrazić, co wydarzy się w ciągu zaledwie półtora roku. W Służbie Porządkowej służyli nawet ci, którzy przeszli na chrześcijaństwo. Każdy żydowski policjant miał odznakę i opaskę z numerem. Nosili też pałki – noszenie broni palnej było zabronione. Zwykli policjanci często mieli opóźnienia w wypłatach i cierpieli głód, podobnie jak mieszkańcy getta. Jednocześnie mieli dostęp do pewnych przywilejów, takich jak bezpłatne stołówki i opieka medyczna. Mogli wykorzystywać swoją pozycję, aby kupować towary od sklepikarzy. W największym getcie warszawskim policja żydowska liczyła około 2500 osób (na około 0,5 miliona osób); w Łodzi do 1200; We Lwowie było ich do 500, w Wilnie 210, w Krakowie 150, a w Kownie 200. Poza Polską policja żydowska istniała jedynie w Berlinie, obozie koncentracyjnym Drancy we Francji i obozie koncentracyjnym Westerbrook w Holandii. Kolaboranci służący w Judenracie i policji mieli teoretycznie możliwość sabotażu, ukrywania członków ruchu oporu, ratowania współwyznawców, prowadzenia szpiegostwa i walki z Niemcami na wszelkie możliwe sposoby. Jednak, jak pokazały realia życia, tylko nieliczni o tak ograniczonej władzy próbowali złagodzić los skazanych na zagładę… Nic więc dziwnego, że Żyd Chaim A. Kaplan na początku 1941 roku powiedział o
samorządzie żydowskim w Warszawie: „Rada Społeczna – „Judenrat” w języku władz okupacyjnych – jest obrzydliwością w oczach społeczeństwa Warszawy…”. Dlaczego Żyd wstąpił do policji? Po pierwsze, byli karmieni i ubrani, a w warunkach getta nie było to błahostką. Po drugie, policjanci otrzymywali pałki i praktycznie nieograniczoną władzę w getcie. Wielu z nich z tego korzystało i po pewnym czasie wielu policjantów, niegdyś porządnych ludzi, uległo całkowitej korupcji, stając się łapówkarzami, skorumpowanymi urzędnikami i sadystami. W wielu przypadkach policja była nawet surowsza niż Niemcy. Nie wahała się nawet rozkopywać grobów i wyrywać zmarłym złote zęby. Łapówkarstwo i wymuszenia w getcie warszawskim osiągnęły astronomiczne rozmiary. Członkowie Judenratu i policji żydowskiej czerpali z tego ogromne zyski. Na przykład Niemcy zezwolili na działalność w getcie jedynie 70 piekarni, podczas gdy kolejnych 800 działało pod ziemią. Korzystały one z surowców przemycanych do getta. Teoretycznie żydowska policja i pracownicy administracji powinni byli je ukryć przed Niemcami i cieszyć się – więcej żydowskich rodaków miało przeżyć dzięki dodatkowemu chlebowi. W rzeczywistości właściciele tych podziemnych piekarni musieli płacić wysokie łapówki od własnej policji i Judenratu – odmowa zapłaty skutkowałaby ujawnieniem się przed nazistami. Żydowska policja przyjmowała również łapówki od przemytników, którzy wwozili do getta żywność i inne towary. Nawiasem mówiąc, sami żydowscy policjanci również byli zaangażowani w przemyt towarów. Początkowo żydowscy policjanci mogli opuszczać getto. Wykorzystywali to, codziennie przemycając żywność i sprzedając ją po wygórowanych cenach. Po kilku miesiącach niemieckie władze zaczęły aresztować żydowskich policjantów poza gettem. Policja i żydowscy agenci służący Niemcom wydawali żydowskich bojowników podziemia Niemcom. Wiosną i latem 1942 roku w getcie warszawskim rozpoczęły się pierwsze aresztowania i mordy na podstawie list przez nich przygotowanych. Sytuacja osiągnęła punkt absurdu. Judenrat rozdawał żywność w getcie, co stanowiło poważne źródło wzbogacenia — w 1941 roku dochody ze sprzedaży bonów chlebowych stanowiły ponad dwie trzecie dochodów Judenratu. Według naocznych świadków Judenratowi udało się nawet wymusić łapówki od ulicznych żebraków. Początkowo policja żydowska miała jedynie kontrolować ruch uliczny w getcie i podejmować niezbędne środki w celu zapobiegania rozprzestrzenianiu się chorób zakaźnych, takich jak tyfus i gruźlica. Problem jednak przybrał poważny obrót, gdy nakazano jej zbierać współwyznawców i deportować ich do obozów pracy (lub „obozów śmierci”, jak nazywano obozy koncentracyjne). Sytuacja pogorszyła się, gdy wiosną 1942 roku utworzono obozy koncentracyjne w Treblince. Policja żydowska miała obowiązek wypełniać dzienne normy dotyczące liczby osób tam
kierowanych. Policja stanęła przed wyborem: wypełnić normę, wysyłając ludzi na śmierć i ratując życie własne i swoich rodzin, albo zginąć. Niektórzy twierdzą, że masowe deportacje do obozów koncentracyjnych nie miałyby miejsca, gdyby Służba Porządkowa odmówiła wykonania rozkazów nazistów. Likwidacja getta warszawskiego rozpoczęła się w 1943 roku, wkrótce po wybuchu zbrojnego powstania. W styczniu tego roku zaobserwowano jedynie niewielkie wybuchy niepokojów, ale w kwietniu powstanie wybuchło z pełną siłą. Do tego czasu żydowskie podziemie atakowało żydowskich policjantów już od roku, zyskując na sile. Niektórzy policjanci przeżyli likwidację getta, ale ostatecznie zostali deportowani do obozów koncentracyjnych, pomimo zajmowanych wysokich stanowisk. Niektórym udało się uciec z getta. Po wojnie nie mogli jednak uciec przed współwyznawcami, którzy zeznawali przeciwko nim i organizowali „sądy honorowe”. Pierwsze takie procesy odbyły się w Polsce, a następnie zjawisko to rozprzestrzeniło się na Austrię, Niemcy, a nawet na nowo niepodległe Państwo Izrael w latach 50. XX wieku. Procesy takie toczyły się nie tylko przeciwko byłym żydowskim policjantom, ale także przeciwko członkom Judenratu.
Xxx
Abraham Ganzweich w pierwszych miesiącach okupacji miał się zajmować szpiegostwem na rzecz III Rzeszy w Wilnie, Lwowie i Białym-stoku, a następnie zostać oddelegowany przez Niemców do pracy agenturalnej w getcie warszawskim. Rywalem Judenratu była grupa łotrów pod wodzą Abrahama Ganzweicha, byłego agenta nazistowskiego i zagorzałego syjonisty. Podczas gdy Judenrat podlegał niemieckiemu komisarzowi getta, Auerswaldowi, Ganzweich współpracował bezpośrednio z Gestapo. Za ich zgodą powołał tam agenturę gestapo, znaną pod nazwą „Trzynastki” od jej siedziby znajdującej się przy ul. Leszno 13, która działała od kwietnia 1940 r. do maja-czerwca 1943 r. Podlegały mu powiązane z nią liczne instytucje, urzędy, biura i organizacje, m.in. Urząd do Walki z Lichwą i Spekulacją, Komisaryczny Zarząd Nieruchomości w dzielnicy Leszno, Żydowskie Pogotowie Ratunkowe, Biuro Kontroli Plakatów, Urząd Kontroli Miar i Wag, Związek Żydowskich Inwalidów wojny w 1939 r., Wzajemna Samopomoc Gospodarcza, Sektor Młodzieżowy, Sektor Religijnych Żydów, Koła Hebraistów, Sekcja Ochrony Pracy, Oddział Pracy Przymusowej, Oddział Rzemiosła i Handlu, Oddział Zwalczania Przestępczości i Żebractwa wśród młodocianych, Patronat nad pisarzami i artystami, Liga Antyradziecka. „Trzynastka” deklarowała zamiar wykorzenienia przemytu, ale w prak-tyce oznaczało to nałożenie kolejnego podatku na przemytników. Ganzweich ostro potępiał Judenrat jako skorumpowaną instytucję, zgromadzenie kapitalistycznych rekinów obojętnych na los mas. Wielu uczciwych ludzi, w tym wybitny pedagog i pisarz Janusz Korczak, początkowo przyjmowało demagogię Ganzweicha za dobrą monetę i z nim współpracowało. (Sporadycznie „Trzynastka” faktycznie udzielała pomocy materialnej potrzebującym, rozdając chleb i kawę głodnym. Sam Ganzweich wielokrotnie doprowadzał do uwolnienia osób aresztowanych przez Niemców, wykorzystując swoje powiązania z Gestapo, a następnie hojnie nagłaśniając swoje dobre uczynki. Udało mu się doprowadzić do aresztowania kilku Polaków i Volksdeutschów, którzy dopuszczali się rabunków w getcie). Mistrzowski mówca, posługujący się językiem jidysz, hebrajskim, niemieckim i polskim, Ganzweich przemawiał na publicznych zgromadzeniach, że zwycięstwo hitlerowskiego „Nowego Porządku” w Europie było dokonanym faktem historycznym, z którym należy się liczyć. Twierdził, że po zakończeniu wojny Żydzi zostaną usunięci z Europy i otrzymają szeroką autonomię. Ganzweich podkreślał pozytywne aspekty getta dla Żydów: zostali oni w końcu uwolnieni od groźby wchłonięcia przez inne narody, uzyskali samorządność i możliwość rozwoju kultury żydowskiej bez obcych wpływów. Ganzweich cieszył się z faktu, że w getcie Żydzi mogli zajmować stanowiska, które wcześniej były dla nich niedostępne – w policji, na poczcie i w transporcie publicznym. (Podobne poglądy miał syjonista Indelman. On również uważał plany Hitlera dotyczące rozwiązania „kwestii żydowskiej” za jedyne słuszne, a Hitlera za narzędzie opatrzności, bicz Boży, powołany do ukarania narodu żydowskiego za jego
upartą odmowę opuszczenia obcego środowiska). Z czasem powiązania Trzynastki z Gestapo oraz raporty i donosy Ganzweicha stały się powszechnie znane w getcie. Wszyscy wiedzieli na przykład, że w kwietniu 1942 roku, na podstawie donosu Ganzweicha, Niemcy zatrzymali Adama Czerniakowa, przewodniczącego Judenratu, który później wrócił do domu pobity i zakrwawiony. Osoby publiczne zaczęły unikać Ganzweicha; niektóre odpowiadały na jego zaproszenia, przedstawiając fałszywe zaświadczenia lekarskie. Środowiska lewicowe w getcie potępiły Ganzweicha i Trzynastkę jako agentów nazistowskich. Grupa agentów Gestapo, dowodzona przez Konomiego Gellera, zdołała doprowadzić do rozwiązania Trzynastki przez niemieckie władze. Około dwustu członków Trzynastki przeszło następnie do policji żydowskiej. W nocy 24 maja 1942 roku Niemcy rozstrzelali wszystkich, których udało im się znaleźć z grupy Ganzweicha. Jego nazwisko, a także jego zastępcy i wspólnika, Sternfelda, znalazło się na liście osób przeznaczonych do egzekucji 18 kwietnia 1942 roku. Uprzedzony o grożącej mu śmierci Gancwajch uniknął egzekucji i przez dłuższy czas ukrywał się po aryjskiej stronie. Abraham Ganzwe-ich był na celowniku podziemia żydowskiej walki zbrojnej,jak i polskiego państwa podziemnego, które jednak nie zdołały go zgładzić. Mężczyzna najprawdopodobniej został zgładzony przez nazistów, los jego jest jednak nieznany.
xxx
Członkowie Judenratu, policjanci, oszuści i spekulanci, czerpiąc zyski ze śmierci innych Żydów, mogli chodzić do teatrów (w getcie warszawskim było sześć teatrów), restauracji i kawiarni, kupować gazety i korzystać z innych przywilejów. Organizowali wystawne wesela, ubierali kobiety w futra i obdarowywali je diamentami!. Górną warstwę głodującego getta tworzyli zamożni kupcy, przemytnicy, właściciele i współwłaściciele sklepów, wysocy rangą urzędnicy Judenratu i agenci Gestapo. „Wstrętne pasożyty zyskały na znaczeniu w naszym brudnym małym świecie” – napisał nauczyciel Abram Lewin w swoim dzienniku. „Pojawiły się restauracje i sale taneczne” – wspominała Noemi Schatz-Weinkrantz. „Szare mury getta, głód, śmierć na każdym kroku – i luksusowe lokale rozrywkowe w piwnicach”. Żyrandole i marmur, srebro i kryształ lśnią i mienią się wspaniale. Niesiono tace z ciastami i kawą lub pysznym różowym kremem z kandyzowanymi orzechami. W lutym 1941 roku w Melody Palace odbył się konkurs na najpiękniejsze kobiece nogi; pięćdziesiąt par brało udział w konkursie na najlepszy taniec w Merrill Café. Policja wypędzała żebraków spod drzwi restauracji. Niemcy filmowali sceny z życia elity getta, aby później pokazać na ekranach luksus, w jakim żyła ludność żydowska okupowanej Europy. Ulica Sienna, Chłodna „arystokratyczne” ulice getta. Przypomnijmy znakomity przykład Żydówki z elity, którą „dotknął koszmar okupacji”. Mary Wattenberg miała wysoką przedwojenną pozycję społeczną, wykształcenie i bardzo zamożnych krewnych. Obracała się w getto tylko wśród elity, wśród swoich z pozycją dzięki Judenratowi, część czerpała profity ze służby w policji żydowskiej. Ojciec Mary był właścicielem galerii sztuki, matka urodziła się w Nowym Jorku. Mieli więc to, co zapewniało ocalenie w getcie-pieniądze i obywatelstwo państwa neutralnego. W jej pamiętniku przeczytać możemy, że przybita na drzwiach wizytówka matki z informacją o jej amerykańskim obywatelstwie stała się cudownym talizmanem przeciwko niemieckim bandytom, bez przeszkód odwiedzającym wszystkie żydowskie mieszkania. Z getto w Łodzi, wraz z rodzicami i siostrą, uciekła przed Niemcami do Warszawy, gdzie czekało na nich przestronne i luksusowe mieszkanie na enklawie bogactwa na ulicy Siennej. Rodzice dziewczyny zachowali pieniądze i kosztowności, otrzymywali również pocztę i paczki od krewnych w USA. Na początku kwietnia 1940 roku młoda żydowską kobietę spotkało niebywałe upokorzenie ze strony niemieckich żołdaków. Jakiś patrol żandarmów dla zabawy zmusił Mary do szorowania podłogi drogim, futrzanym płaszczem. Ta, Amerykanka żydowskiego pochodzenia i jej rodzice, poskarżyli się w konsulacie amerykańskim w
Warszawie. Konsulat zażądał odszkodowania od samego gubernatora Hansa Franka; niezwłocznie je przyznano, okrągłe 3000 marek. Rodzina Mary Wattenberg nie musiała nosić opasek ani wykonywać pracy niewolniczej. Dzięki obywatelstwu mogli poruszać się swobodnie po mieście, a nawet wyjeżdżać na wieś i kupować tam żywność. Kiedy matka Mary swobodnie przekraczała bramy getta, strażnicy salutowali, widząc jej paszport. Nie miała również problemu z wysyłaniem listów z niemieckiej placówki pocztowej. „Złota młodzież” żydowska, by nie popadać w przesadną nudę organizowała się m.in. grupach artystycznych. Jedną z nich, do której uczęszczała Mary, był Łódzki Zespół Artystyczny. Ta trupa teatralna występowała w kawiarniach, potem regularnie dawała przedstawienia we własnej sali. Dzięki kolejnej łapówce Mary dostała się na kurs grafiki użytkowej; ot, na wszelki wypadek-uczestnikom tych kursów nie groziło wysłanie do obozu pracy. Z tego względu były one bardzo popularne i jedynie koneksje lub odpowiednie „umotywowanie” prośby o wciągnięcia na listę zapewniały przywilej uczestnictwa. „Na razie nadal nie marznę i nie głoduję, lecz wszędzie wokół
mnie jest tyle nieszczęścia i głodu, że zaczynam się czuć bardzo nieszczęśliwą”- Mary Wattenberg. Kobiety z żydowskich wysokich sfer paradowały ulicami warszawskiego getto w eleganckich płaszczach i sukniach od najlepszych krawców. Getto miało nawet własne style mody – większość pań ubierała się w długie marynarki bez kołnierzy i klap oraz szerokie spódnice. Na głowach nosiły małe, okrągłe kapelusze, stopy zaś zdobiły bury na wysokim obcasie. Przy ładnej pogodzie, na Siennej i Lesznie widywało się suknie z francuskiego jedwabiu z wielkimi, kwiecistymi wzorami; istna rewia mody. Ulicę dalej ludzkie zwłoki jej współziomków w wierze leżały pokotem na ulicy-tysiącami. Umarli z głodu, niedożywienia, chorób i braku opieki medycznej. Kawiarnia Sztuka przy Lesznie. Pod adresem Leszno 2 przed wojną mieściła się znana
warszawska restauracja Izaaka Gertnera, zaś w podwórku tego budynku przez jakiś czas działało też niewielkie kino „Era”. Po utworzeniu getta znalazła się tam jedna z najbardziej znanych gettowych kawiarni – „Sztuka” – która swoim klientom oferowała zarówno wybór dań, jak i ambitny program artystyczny. ‘’Rej wodzą mechesi, wykształcona burżuazja, getta, dumni, że i przed wojną byli bogaci. Pani Czarnecka, współwłaścicielka (wychrzczona, mąż pracuje w Gminie) chodzi dumnie wokół stolików, bada, czy wszystko w porządku, dogląda swoich owieczek. Spotkać można było wybitne sławy żydowskiej sceny, między innymi Polę Braunównę, Dianę Blumenfeld, Leonida Fokszańskiego, Marysię Ajzensztadt, zwaną słowikiem getta, pianistów Adolfa Goldfedera i Władysława Szpilmana, czy poetę Władysława Szlengla oraz bardzo znaną już przed wojną artystkę Dwojrę Grynberg, występującą jako Wiera Gran”. -„Kawiarnie” w: „Archiwum Ringelbluma”. U Hirschfeldta na rogu Siennej i Sosnowej można za to było dostać najdroższe likiery, koniak, kaczkę i gęś. Rachunek zazwyczaj wynosił od 100 do 200 zł. Tutaj szmuglerzy spotykali się z metresami, a kobiety sprzedawały się za suty posiłek. To u Hirschfeldta odbywały się też szemrane transakcje, podczas których właścicieli zmieniały kamienie szlachetne, złoto, platyna i podrabiane dokumenty. Latem Mary wolny czas spędzała na opalaniu się na dachu budynku przy Chłodnej (wstęp – 1,5 zł), sącząc chłodną
lemoniadę. To na tej ulicy, w eleganckich mieszkaniach kręcono zresztą niemieckie filmy propagandowe o życiu w getcie”Asien in Mitteleuropa” i wyreżyserował go Willi Wist. Kręcono go między majem a czerwcem 1942 roku. : „Ludność żydowska bawi się znakomicie”. 15 lipca 1942 roku nazistowska tajna policja Gestapo wydało rozkaz, na mocy którego wszyscy obywatele obcych państw żydowskiego pochodzenia mają się stawić na Pawiaku. Mary Wattenberg wraz ze swoją rodziną została wówczas internowana z terenu warszawskiego getto. 17 stycznia 1943 roku dostali zezwolenie na wyjazd z Pawiaka. Trafili do obozu w Vettel, gdzie dostali oddzielny pokój w eleganckim hotelu. Jak się okazało, stanowili pierwszy transport Amerykanów spoza Francji. O likwidacji żydowskiej populacji Warszawy bogaci Żydzi i sama dziewczyna dowiedziała się w Vettel. „My, którzy uratowaliśmy się z getta, wstydzimy się spojrzeć na siebie. Czy mieliśmy prawo, by się ratować? Dlaczego w tej części świata jest tak pięknie? Wstydzę się”. Na początku marca 1944 roku wymieniono ich za internowanych z Ameryki Niemców. Dwa tygodnie później, S/s „Gripsholm”, statek z rodziną Mary Berg, dotarł do Nowego Yorku.
Xxx
22 lipca 1942 roku mieszkańcy getta otrzymali nakaz opuszczenia domów i stawienia się do przesiedlenia do obozów pracy jak im zakomunikowali niemieccy zbrodniarze. Kolumny wysiedlonych prowadzone były na Umschlagplatz-kolejowy plac przeładunkowy położony w okolicach dzisiejszej ulicy Stawki. Do daty 21 września 1942 roku usunięto siłą z Warszawy 300 tysięcy mieszkańców getta. Kolejną akcję likwidacyjną przeprowadzono w dniach 18-22 stycznia 1943 na rozkaz Himmlera, który 9 stycznia 1943 dokonał osobistej inspekcji terenów getta. W getcie istniała Żydowska Organizacja Bojowa (ŻOB) i Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW). ŻOB grupował młodych działaczy lewicowych ugrupowań, do których przyłączyli się też członkowie Bundu. Sztabem ŻOB dowodzili: Mordechaj Anielewicz, Icchak Cukierman, Berek Szajndmil, zastąpiony później przez Marka Edelmana, Hersz Berliński, Johanan Morgenstern oraz Michał Rozenfeld. Pod koniec 1942 ŻOB liczyła około 600 żołnierzy. ŻZW grupował prawicowych działaczy partii Syjonistów-Rewizjonistów i jej młodzieżówki. Dowództwo ŻZW stanowili Dawid Wdowiński, Michał Strykowski, Leon Rodal, dowódcą wojskowym był natomiast Paweł Frenkel. ŻZW liczyła około 250 żołnierzy. Wiosną 19 kwietnia 1943, w momencie, gdy w getcie znajduje się tylko około 50-70 tysięcy Żydów wybucha powstanie w Getto Warszawa. Powstanie nie miało celów militarnych. Biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek szans na powodzenie, było aktem wyboru godnej śmierci z bronią w ręku, jak również odwetem na prześladowcach podjętym przez kilkuset bojowników ŻOB oraz ŻZW.
Xxx
W powyższym tekście przedstawiłem wiele faktów, które być może nie są znane w Polsce masowemu odbiorcy, ale zaświadczam, że dotarcie do nich wcale nie jest trudne. To samo życie i zwyczajna logika każdego konfliktu zbrojnego, wojny, okupacji i traumy pozostaje ta sama prawda-bogate elity zawsze, starają się wywinąć od odpowiedzialności za los ogółu, który cierpi i ginie. Czyje świadectwo potem jest oficjalną martyrologią narodu cierpiącego, tych maluczkich?. Zmarli milczą często w bezimiennych mogiłach. Czy elity i „intelektualiści”, którzy przeżyli hekatombę dziś nie,piszą dla potomnych pieśni i peanów o bohaterstwie?. Rok 2025. Polacy są zamknięci w propagandowym szaleństwie kłamliwych mediów, najczęściej o obcym kapitale, sprzedajnych polityków najczęściej o obcobrzmiących nazwiskach służącym interesom wszystkich byle nie Polaka. Nakazano temu bezwolnemu narodowi kochać Ukraińców, kochać i pomagać i teraz ci „biedni”, poszkodowani wojną zasiedlili Warszawę. Swe biznesy otwierają za gotówkę, swe mieszkania i domy kupują za gotówkę-polskie organy podatkowe, policja skarbowa milczy, wiedząc, jaki to gigantyczny przekręt. Nowe standardy w biznesie, nowa rzeczywistość w polskich szkołach, w placówkach służby zdrowia, właściwie wszędzie gdzie nie spojrzysz. Bohema ze wschodnim akcentem spędza czas w pięciogwiazdkowych hotelach, jeździ luksusowymi autami i bawią się w ekskluzywnych klubach. Najnowsze modele BMW, Mercedesa i Porsche na ukraińskich tablicach rejestracyjnych. Ci, którzy powinni walczyć o swój kraj, cieszą się życiem na koszt międzynarodowej pomocy. Bogaci Ukraińcy nie zamierzają walczyć, w przeciwieństwie do tych, którzy nie mają środków na ucieczkę. Ci, którzy powinni bronić swojego kraju, uciekają do Polski, Niemiec czy Hiszpanii, wszędzie gdzie dalej od wojny a ich miejsce na froncie zajmują biedniejsi i mniej wpływowi obywatele-pariasi, biedota na zmielenie. Ukraińskie elity oskarżają USA i UE o zdradę. Oligarchowie, mafia z Ukrainy i urzędnicy wykorzystują chaos do własnych interesów. Ukraińskie elity oczekują, że Amerykanie i ich sojusznicy będą walczyć za Ukrainę. Kijów twierdzi, że USA, UE i szczególnie Polska mają moralny obowiązek wysyłać miliardy dolarów i kolejne transporty broni. Gdy Kongres USA informuje o cięciach w pomocy, ukraińska propaganda przedstawia to jako zdradę i brak lojalności sojuszników. Tymczasem wielu Amerykanów zaczyna zadawać pytanie: dlaczego Ukraińcy w Europie bawią się w klubach, a amerykańscy żołnierze mieliby ginąć za ich kraj?. Niestety, gdy USA ma wątpliwość prowojenne kraje UE, prą do militaryzacji. Ukraiński klub Kaif w Warszawie na Woli przy ulicy Kolejowej- jak państwo w państwie. Goście, żeby dostać się do środka, muszą najpierw zapłacić ukraińskim gangsterom, zwanym ochroniarzami-i to wcale niemało, a dopiero potem w kasie lokalu kupują za gotówkę bilet wstępu. Ten klub i jego ochroniarze co weekend w godzinach wieczornych i nocnych blokują całą drogę dla pieszych przylegającą do wejścia do klubu. „Nikt nie daje mi paragonu. Tutaj-jak i w środku-obowiązuje płatność tylko gotówką lub blikiem.”. Ukraińscy bogacze wprowadzają swoje standardy, urządzają sobie u nas państwo w państwie, ich gangsterski świat działa na pełnych obrotach, a polscy urzędnicy rozkładają ręce…
Historia kołem się toczy…
Roman Boryczko listopad 2025


