Echa Wielkiego Głodu w erze Covid-19
Wiosną 2020 roku rzekomo „cywilizowane” narody świata zmierzyły się z perspektywą najlepszego sposobu podporządkowania sobie swoich mieszkańców. W tym czasie uderzyły mnie pozornie oczywiste paralele z innym smutnym rozdziałem w historii ludzkiej nędzy: irlandzkim Wielkim Głodem. Istnieje wiele zasadniczych podobieństw między tymi dwoma nieszczęściami.
Oba wyewoluowały z rzeczywistych zagrożeń biologicznych, które rzeczywiście istniały (zaraza ziemniaczana w Irlandii i nowy koronawirus na całym świecie); jednak decyzje rządowe (zakorzenione bardziej w ideologii i kontroli) spotęgowały cierpienie znacznie bardziej niż cokolwiek, co zostało zadane naturalnie. Brytyjska polityka w czasie głodu stawiała eksport i zyski właścicieli ziemskich ponad ludzkie życie (irlandzcy właściciele ziemscy w tym czasie stanowili klasę szlachecką, zwaną „protestancką dominacją”, która sprawowała społeczną, polityczną i ekonomiczną dominację nad podległą ludnością). Podobnie nakazy lockdownu faworyzowały odgórne edykty nad osobistymi wyborami i odpornością społeczności, co faworyzowało jedynie elity społeczne, które mogły sobie pozwolić na sekwestrację. W obu epokach wolności zostały zdeptane: Irlandczycy stracili dostęp do własnej żywności i ziemi, a ograniczenia związane z Covidem uciszyły sprzeciw, zamknęły kościoły i zamknęły ludzi w domach – wszystko pod pretekstem bezpieczeństwa publicznego.
Przyczyny klęski głodu w Irlandii, spowodowane przez człowieka
Katastrofa w Irlandii w latach 1845–1852 pochłonęła ponad milion ofiar i zmusiła kolejny milion do emigracji, ale wynikała ona z czegoś więcej niż nieurodzaju. Brytyjskie rządy wprowadziły system, w którym irlandzcy dzierżawcy uprawiali rośliny towarowe na eksport, pozostawiając ziemniaki jako jedyne źródło pożywienia. Gdy uderzyła zaraza, statki z żywnością wypływały z irlandzkich portów załadowane zbożem i bydłem, zmierzając do Anglii, podczas gdy miejscowi głodowali. Pomoc nadeszła zbyt późno i była zbyt skąpa, obciążając nieobecnych właścicieli ziemskich, którzy eksmitowali rodziny, aby obniżyć koszty. Nie był to akt Boży, lecz polityka karna, powiązana z wiekami kolonialnej pogardy.
Echo Covid-19: Kontrola nad leczeniem
Przenieśmy się do roku 2020, a zobaczymy podobny scenariusz. Wirus rzeczywiście był śmiertelny dla osób narażonych na niebezpieczeństwo, ale reakcja (w postaci bezterminowych zamknięć, nakazów noszenia maseczek i zakazów podróżowania) wywołała lawinę szkód znacznie gorszych niż to, co próbowała złagodzić. Gospodarki stanęły w miejscu, kryzysy zdrowia psychicznego narastały, a dzieci traciły lata nauki, podczas gdy przywódcy głosili w swoich odizolowanych bańkach: „Podążajcie za nauką”. Wolność słowa załamała się pod presją cenzury lekarzy o odmiennych poglądach, zgromadzenia religijne były nawiedzane przez policję, a osobista autonomia ustąpiła miejsca aplikacjom śledzącym i paszportom szczepionkowym. Te toksyczne środki (sprzedawane jako tymczasowe) dawały o sobie znać, na zawsze podważając zaufanie do instytucji.
Lekcje wolności
W obu tragediach państwo kreowało się na zbawcę, tylko po to, by sprawować władzę, która przedłużała cierpienie. Głód w Irlandii mógłby się zmniejszyć dzięki wstrzymaniu eksportu i bardziej ukierunkowanej pomocy; liczba ofiar Covid-19 zostałaby zmniejszona dzięki ukierunkowanej ochronie, a nie bezwzględnemu przymusowi. Wspólny mianownik? Rządy, które postrzegają ludzi jako poddanych, a nie suwerenów.
Głód – Sinéad O’Connor trafia prosto w sedno: „Dobrze, chcę porozmawiać o Irlandii. A konkretnie o „głodzie”. O tym, że tak naprawdę nigdy go nie było. Nie było „głodu”.” Nie zaprzeczała horrorowi wychudzonych ciał, statków-trumien i miast widm, pozostawionych po sobie. O’Connor obnażała kłamstwo w jego sednie: to, co historia nazywa klęską żywiołową, było w rzeczywistości celowym głodem, zaaranżowanym przez odległą, elitarną klasę rządzącą. Jej słowa wiszą nad nami dziś, surowe przypomnienie, gdy przeszukujemy szczątki lat pandemii. Kolejna prawdziwa plaga, kolejna kaskada nieszczęść, kolejna fala urzędników, którzy przekształcili kryzys w katastrofę siłą błędnych (w najlepszym razie), nikczemnych i nielegalnych edyktów. (Cdn.)
Robert D. Billard Jr
Tłum. Andrzej Filus

