InnePolecane

Diego Garcia pachnie wojną

Znaczna część amerykańskiej siły militarnej była w ruchu w ciągu ostatniego tygodnia, w tym kilka bombowców strategicznych B-2, które wylądowały na amerykańskiej bazie wojskowej w Diego Garcia na Oceanie Indyjskim, nieco ponad 2000 mil na południowy wschód od Iranu. Według doniesień prasowych jest to największa obecność B-2 na wyspie od prawie pół dekady. Ponadto urządzenia śledzące loty pokazują zwiększoną aktywność co najmniej dziewięciu samolotów tankujących KC-135R w regionie. Kilka samolotów transportowych C-17 zostało również zauważonych przez satelity na wyspie.

Prezydent USA rozkazał amerykańskiej grupie uderzeniowej lotniskowców Carl Vinson i Nimitz udać się na Bliski Wschód.

Podczas gdy administracja nadal nasila swoją nielegalną kampanię bombardowań Jemenu – niektórzy zgłaszają ponad 60 ataków tylko dzisiaj, a prezydent Trump obiecuje, że będą one kontynuowane „przez długi czas” – narastają spekulacje, iż rozbudowa Diego Garcii jest początkiem długiego procesu pozycjonowania amerykańskich sił militarnych do ataku na Iran.

Prezydent Trump ostrzegł dziś, że chociaż „największą jego preferencją jest to, abyśmy rozwiązali to z Iranem… jeśli tego nie zrobimy, z Iranem wydarzy się wiele złych rzeczy”.

Czy prezydent USA, wybrany z obietnicą zakończenia wojen, a nie ich rozpoczęcia, jest gotowy rozpocząć wojnę z nowoczesnym, zaawansowanym technologicznie krajem liczącym 90 milionów ludzi, z niezwykle skomplikowanym terenem, zaawansowanymi możliwościami wojskowymi i niedawno podpisanym traktatem o strategicznym partnerstwie z Rosją?

Nikt nie wie.

Kongres wydaje się niezainteresowany swoim konstytucyjnym obowiązkiem służenia jako czerwone lub zielone światło dla wojny – nie było ani słowa o bombardowaniu Jemenu przez Trumpa, aby, jak przyłapano jego najważniejszych współpracowników, „wysłać wiadomość”. Czy ktokolwiek wierzy, iż wyjdą ze snu, gdy Hegseth, Waltz, Rubio i reszta gangu, którzy nie potrafili strzelać prosto (lub przynajmniej zaplanować wojny na Signal) ustawią USA do ataku na Iran?

Trump kontynuował – a może nawet przyspieszył – w swojej drugiej kadencji schemat skrajnej eskalacji retorycznej, po której nastąpiła redukcja, być może jako sposób na zwrócenie uwagi partii, do której przemawia. Na przykład ostrzegł Rosję na początku tego miesiąca, że zwiększy sankcje i zniszczy jej gospodarkę, zanim wycofał się do serii długich rozmów telefonicznych i ostatnio skapitulował pod wszystkimi żądaniami Rosji.

Czy to więc wielki blef, aby skłonić Teheran do powrotu do negocjacji umowy, którą sam Trump unieważnił, gdy po raz pierwszy objął urząd? (A jeśli tak, to dlaczego Iran miałby tym razem zaufać Washingtonowi)? Czy Trump (ponownie) posłucha wezwania Netanjahu z Izraela i wyda amerykańską krew i pieniądze, aby pokonać wrogów Izraela?

Już najlepsi kandydaci Trumpa, w tym jego ambasador w Tel-Avivie, Mike Huckabee, kto najlepiej naśladuje Colina Powella – twierdząc, iż jak tylko Iran pokona Tel-Aviv, zwróci wzrok na Tennessee – wzywają do podjęcia działań przeciwko „głowie węża”, jak Bibi zwykł nazywać Iran. Elementy puzzli zaczynają się układać: cały gabinet Trumpa jest pełen osób, dla których wojna z Iranem jest najważniejszym punktem programu polityki zagranicznej.

Jak wskazuje analityk William Schryver, Iran z pewnością nie jest Jemenem, Afganistanem, Irakiem Saddama, Libią Kadafiego ani Panamą Noriegi. Stany Zjednoczone, pod czteroletnim złym zarządzaniem przez osobę, która działała jako mózg Bidena, już rzuciły wszystko, co miały do dyspozycji, aby zapewnić strategiczną porażkę Rosji i przegrały. Neokonserwatyści z DC przechodzą od porażki do porażki, nie tracąc ani chwili, nawet gdy gospodarka USA jest wykrwawiona przez machinę wojenną.

Ta wojna oznaczałaby koniec prezydentury Trumpa i mogłaby oznaczać koniec samej gospodarki USA. Wszystko to z powodu skandalicznej teorii domina, przedstawionej przez (w dużym stopniu) amerykańskich ekstremistów religijnych, podobnych do ekstremistów religijnych w Iranie, który rzekomo się sprzeciwiają – mówiąc,  że Teheran chce „przejąć” Stany Zjednoczone. To szaleństwo… jednak dla tych z nas, którzy spędzają dekady na oglądaniu szaleństwa amerykańskiej polityki zagranicznej, zwykle wygrywa dzień. Zapnijcie pasy…

Daniel McAdams

28. marca 2025

Tłum. Andrzej Filus

 

Źródło: ronpaulinstitute.org

Autor jest dyrektorem wykonawczym Ron Paul Institute for Peace and Prosperity oraz współproducentem/współprowadzącym Ron Paul Liberty Report. Daniel pełnił funkcję doradcy ds. zagranicznych, swobód obywatelskich i polityki obronnej/wywiadowczej kongresmena USA, Rona Paula, MD (R-Texas) od 2001 roku do przejścia dr. Paula na emeryturę pod koniec 2012 roku. W latach 1993–1999 pracował jako dziennikarz w stolicy Węgier, Budapeszcie oraz podróżował po krajach byłego bloku komunistycznego jako obserwator praw człowieka i obserwator wyborów.

 

(Visited 16 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *