Gospodarka i politykaPolecane

Czy Izrael planuje zamach na prezydenta Trumpa? (2)

We wtorek Trump potwierdził, że rzeczywiście został przemycony z Air Force One w Ankarze, ponieważ Secret Service i wojsko USA nakazały mu zmianę samolotu. Izraelski wywiad wskazał, że Iran planował użycie pocisków rakietowych typu „ramię-powietrze” w celu zestrzelenia samolotu Trumpa, jak donosił Wall Street Journal. Wysoko postawieni współpracownicy Trumpa, w tym sekretarz stanu Marco Rubio, pozostali na pokładzie samolotu pomimo groźby, powiedział urzędnik. Wall Street Journal doniósł w zeszłym miesiącu, iż izraelski wywiad poinformował o nowym spisku, mającym na celu zamordowanie prezydenta USA, ale nie podał szczegółów…

Trump poleciał na szczyt NATO w Ankarze na pokładzie niedawno odnowionego samolotu, podarowanego przez Katar. Podróż ta była pierwszą międzynarodową podróżą nowym samolotem. Wywołało to pytania o koszty i bezpieczeństwo, a miało miejsce w czasie eskalacji działań wojennych z Iranem, który graniczy z Turcją.

Przed wylotem ze stolicy Turcji Trump powiedział, że zamiast tego skorzysta ze starszego, jasnoniebieskiego samolotu Air Force One „dla pamięci o dawnych czasach” i poleci do bazy RAF Mildenhall w Wielkiej Brytanii, podczas gdy nowy samolot, podarowany przez Katar, zatrzymał się w tej samej bazie, aby stacjonujący tam żołnierze amerykańscy mogli go obejrzeć. Jednak po tym, jak Trump wsiadł na pokład starego Air Force One na oczach kamer w Ankarze, został potajemnie przetransportowany ciężarówką cateringową na lotnisko, do mniejszego samolotu, C-32A, należącego do Sił Powietrznych USA, jak ujawnił w poniedziałek Washington Post.

Prawdopodobnie nieprzypadkowo, wszystko to wydarzyło się zaledwie dzień po tym, jak Trump i prezydent Turcji Recep Erdoğan odbyli prywatne spotkanie dwustronne, podczas którego Trump omawiał możliwość ponownego włączenia Turcji do programu F-35 Lightning II, a także ogłosił swoje zobowiązanie do zniesienia sankcji CAATSA, nałożonych na Turcję przez rząd USA siedem lat temu. Turcja, pierwotnie współproducent i nabywca w programie myśliwców, została z niego usunięta w 2020 roku po nabyciu rosyjskiego systemu obrony przeciwrakietowej S-400. Trump zauważył, że jego administracja „z pewnością” rozważa sprzedaż F-35 Turcji i otwarcie chwalił Erdoğana jako „wielkiego przyjaciela”, mówiąc reporterom na szczycie NATO: „Turcja była o wiele bardziej lojalna niż inne kraje, które naszym zdaniem byłyby lojalne”.

Biorąc pod uwagę fakt, iż Turcja szybko staje się jednym z największych strategicznych przeciwników Izraela, wydarzenia te prawdopodobnie wywołały falę uderzeniową w Tel-Avivie. Artykuł z 10. sierpnia na stronie internetowej Instytutu Quincy’ego, pt. Responsible Statecraft wskazuje, że:

„W ciągu 72 godzin od szczytu w Ankarze Netanjahu przedstawił swoje zastrzeżenia trzem amerykańskim sieciom medialnym, argumentując, że Erdoğan „nie jest przyjacielem” i nie można mu ufać… Przywódcy Izraela, pragnąc wbić klin w relacje Ankary z Washingtonem, wydają się zdeterminowani, by przedstawić Turcję jako kolejnego sojusznika Iranu”.

Możliwe, iż przynajmniej częściowo powodem flirtu Trumpa z Erdoğanem jest chęć antagonizowania Izraela w czasie, gdy państwo syjonistyczne robi niemal wszystko, co w jego mocy, aby zniweczyć porozumienia pokojowe USA z Iranem. Równie możliwe jest, że Izrael, w ramach odwetu, podsyca narrację, iż Iran usiłuje pomóc próżnemu, 47. prezydentowi zejść z tego padołu śmierci, aby zastraszyć Trumpa i zmusić go do powrotu do szeregu. Należy zauważyć, że bezpośrednio po wielkiej wymianie samolotów w Ankarze, wojsko amerykańskie przeprowadziło falę nalotów, uderzając w 90 celów w całym Iranie. Dwa dni później USA rozpoczęły kampanię bombardowań, która trwała 13 kolejnych nocy. Jeśli celem „irańskiego zagrożenia” było ponowne sprowadzenie Trumpa pod władzę Netanjahu, to najwyraźniej zrozumiał on przesłanie.

Chociaż CIA uważa irańskie zagrożenie dla Air Force One za wątpliwe, zestrzelenie samolotu z niewinnymi ludźmi na pokładzie, by zabić tylko jednego człowieka, nie jest w Izraelu niczym nowym. Na stronach 272–273 swojego bestsellera izraelski dziennikarz, Ronen Bergman opisuje, jak minister obrony Izraela, Ariel Rzeźnik Bejrutu Szaron, uknuł plan zestrzelenia samolotu pasażerskiego, na pokładzie którego znajdował się przywódca OWP, Jaser Arafat:

„Kiedy Mossad doniósł, iż Arafat latał więcej samolotami komercyjnymi, Szaron uznał, że jeden z nich będzie uzasadnionym celem. Rozkazał Eitanowi, siłom powietrznym i oddziałowi operacyjnemu opracowanie planu zestrzelenia cywilnego odrzutowca.
Szaron nakreślił ogólne parametry. Samolot miał zostać zestrzelony nad otwartym morzem, daleko od wybrzeża, co zajęłoby śledczym dużo czasu, zanim odnalezienie wraku i ustalenie, czy został trafiony pociskiem, czy też rozbił się z powodu awarii silnika, zajęłoby dużo czasu. Lepsza byłaby głęboka woda, co jeszcze bardziej utrudniłoby wydobycie… Siły powietrzne opracowały szczegółowy plan zestrzelenia samolotu pasażerskiego. Ich przedstawiciele na forum Goldfish wyjaśnili, że wybrali precyzyjne miejsce na komercyjnym szlaku lotniczym nad Morzem Śródziemnym, takie, gdzie żaden kraj nie miał stałego zasięgu radarowego, a morze pod nimi miało zniechęcającą głębokość trzech mil. Operacja ratunkowa w tym miejscu byłaby niezwykle trudna, a być może wręcz niemożliwa, biorąc pod uwagę ówczesną technologię. Ten złożony plan określał ścisłe parametry miejsca, w którym izraelski samolot mógłby zestrzelić samolot Arafata. Generał Gilboa wielokrotnie wyrażał swój ostry sprzeciw wobec tych operacji. „Było dla mnie jasne, że siły powietrzne wykonają je najlepiej, jak potrafią, a samolot zniknie na zawsze. Robią, co im się każe, a jeśli wyda się im rozkaz budowy rurociągu do transportu krwi z Hajfy na Negew, zrobią to doskonale i ani przez chwilę nie zapytają, czyja to krew…”.

Czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie, Trump, były potentat kasynowy, igra ze śmiercią, grając na rękę potencjalnym izraelskim zabójcom, wielokrotnie twierdząc, iż Stany Zjednoczone „całkowicie zdziesiątkowałyby i zniszczyły” Iran, gdyby kiedykolwiek udało im się go pokonać. Zupełnie nierozsądnie Trump powiedział dziennikarzom, że „pozostawił instrukcje”, aby „dosłownie zbombardowali ich na niespotykaną dotąd skalę”, gdyby doszło do takiego zdarzenia. Można sobie tylko wyobrazić szaleńcze pocieranie rąk w stylu Szczęśliwego Kupca, jakie ma miejsce wśród członków gabinetu Netanjahu, gdy słyszą takie uwagi.

Jestem pewien, że wielu Irańczyków chciałoby, żeby Trump gryzł ziemię. W końcu jest on odpowiedzialny za zamordowanie irańskiego bohatera wojennego, generała Kasema Sulejmaniego i Najwyższego Przywódcy, Alego Chameneiego, których rodziny również zginęły i zostały okaleczone podczas wspólnych amerykańsko-izraelskich nalotów na jego osiedle w lutym. Trump podjął te decyzje wyłącznie w imieniu Izraela i pozostaje nam pytanie, czy z perspektywy czasu zdaje sobie sprawę, iż wpadł w starannie zastawioną pułapkę. Zwycięstwo Iranu w wojnie jest praktycznie pewne, o ile nie dojdzie do użycia broni jądrowej lub inwazji lądowej sił USA, a Izrael desperacko pragnie zwiększyć amerykańską obecność militarną w regionie. Czy posunęliby się tak daleko, by zamordować urzędującego prezydenta USA, przynajmniej po raz drugi w historii? Nie wiem, ale jak mawiał Andrew Adler:

„Pomyślcie o tym. Skoro ja wymyśliłem ten scenariusz w stylu Toma Clancy, to czy nie sądzicie, że ten wariant nie był domawiany w najbardziej zamkniętych kręgach Izraela..? Musicie uwierzyć, tak jak ja, że ​​wszystkie opcje są możliwe”.

Wyatt Peterson,

Tłum. Andrzej Filus

Za: Unz

(Visited 2 times, 2 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *