Rzeczypospolita

Chcemy lasu krzyży, czy lasu pięknych, naszych biało czerwonych flag?

Podczas dzisiejszego dnia, dnia, który powinien być szczególny dla każdego Polaka i każdej Polki, bo przecież mamy swój dom-swoje jedyne miejsce na ziemi natchnęła mnie myśl. Decydenci, administracja zawiadująca wydarzeniami miejskimi, politycy z pierwszych stron gazet, różne nurty i dotowane organizacje, w których ktoś tam się odnajduje i się zrzesza, ludzie, zwykli obywatele przystroili się i razem ramię w ramię maszerują. Krok za krokiem, okrzyk bojowy, pieśń i dziwne- oznaka buntu i niezadowolenia…Który to już raz, który to już rok wołania na puszczy?. Raz w roku przychodzi ta odwaga, raz w roku władza się ugina pod naporem tej masy ludzkiej i oceanu biało czerwonych flag. Decydenci (a przynajmniej ci z podobno konserwatywnego i patriotycznego nurtu z partii władzy Prawa i Sprawiedliwości) zrozumieli, że przy tym ogniu ludzkich serc warto się ustawić i przy jego blasku się ogrzać. Nie, żeby ta polityczna i zdeprawowana zgraja podzielała jakieś tożsame wartości niosących sztandary-nic z tych rzeczy. Liczy się klucz do osiągania sukcesu, do otworzenia zamka, a potem do wrzucenia magicznej zaznaczonej kartki do urny-kiedyś tam, za kilka lat nawet. Warto czekać!…Sukces-sukces wyboczy, synekury, rodziny rządzącej opcji znów są ustawione na lata!. Może wtedy jak niegdyś na tym jedynym marszu gdzie nikt nie wstydzi się biało-czerwonej znów pojawią się prowokatorzy?. Będą płonęły budki przy ambasadach i wozy transmisyjne zagranicznych stacji?. Z ostatniego i jedynego zrobią ci dziś uświęceni dumą- przemarsz dzikusów, troglodytów, naćpanych dilerów i marginesu gdzieś na Antypodach politycznych marzeń. Zrozumiałem dziś i wiedziałem to zawsze, że w tym kraju i w tym narodzie niewiele może się zmienić. Idziemy w desperacji, z tą histeryczną pieśnią porażek narodowych zawsze, wtedy gdy inni, ci, którzy są daleko, ci, którzy szepczą na ucho, że przecież już czas… Zawsze ten sam schemat upadłych powstań, płaczących matek, grobów i lasów krzyży. Potem pisze się poematy i pieśni a wielu „liderów”, powie, że było warto!. Żyjemy dziś w bardzo niespokojnych czasach i widzę, że jako wspólnota, której powinien przyświecać ten sam cel-znów, ponieśliśmy porażkę, znów nie popisaliśmy się, znów rozgrywają nas jakieś obce kapitały i zboczeńcy, którzy od wieków grają na szachownicy życiem milionów, przesuwaniem granic i unicestrwianiem ludzkiej masy pięknych istnień a w konsekwencji wiecznym zniewoleniem. Dolewają oliwy do ognia. Zubażają nas, zadłużają już nasze dzieci, militaryzują, licząc, że jeszcze ten ostatni raz pójdziemy w bój. Bój ten będzie jednak ostatnim!. Wszelkie marzenia będzie już można po tej katastrofalnej decyzji odłożyć na półkę. Dobrobyt, spokój, życie na godnym poziomie wśród swoich, w swoim domu!. Gdy wepchną nas w maszynkę do utylizacji nas tubylców-to drodzy rodacy znikną wasi chłopcy, jedyni synowie, znikną wasze córki, piękne i mądre, z których byliście dumni. Czy zniknie nasz piękny kraj? Może innym, mądrzejszym będzie rodził i dawał piękne plony! Nie wam, skłóceni, podzieleni, pełni żółci, moi drodzy Bracia i Siostry!. Was już nie będzie-może gdzieś na emigracji spłyną łzy żalu i bólu…

Przemyślmy to wspólnie kochani!.

Roman Boryczko 11.11.2025

(Visited 18 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *