Bez drogowskazu?
Drodzy Czytelnicy,
pomaleńku wchodzimy w rok 2025. Mijający, 2024, do najsłodszych nie należał. Wojny: na Ukrainie, Bliskim Wschodzie czy Jemenie to tylko najistotniejsze z dramatycznych konfliktów, dręczących społeczeństwa planety Ziemia.
Gotuje się w Afryce, której rządy mają dość „opieki” byłych kolonizatorów, Azji Pd.-Wsch., gdzie wojskowe soldateski budują krajobraz społeczny pod lufami karabinów, czy Ameryce Środkowej i Południowej. Tam życie ludności destabilizują wciąż Stany Zjednoczone.
Taki świat właśnie symbolicznie żegnamy. Symbolicznie, bo niewiele (lub zgoła nic) nie wskazuje na podjęcie w roku 2025 rokowań pokojowych, które odbiorą monstrualne źródła zysków koncernom zbrojeniowym i powiązanym z nimi politykom.
Liczenie na to, iż ponowna prezydentura Donalda Trumpa w USA będzie zaczynem pozytywnych przemian, to myślenie stricte życzeniowe. Czeka nas więc trudny czas i gra idzie już głównie o to, by – mówiąc językiem Antoine Marie de Saint-Exupéry’ego – Ziemia wciąż była planetą LUDZI, nie zaś CZŁEKOKSZTAŁTNYCH, wspieranych przez udoskonalane wersje SI.
Czego Państwu i sobie życzy
Redakcja SięMyśli

