Gospodarka i politykaPolecane

Od oddolnej do żelaznej pięści: Jak populizm w Ameryce Trumpa zmienił swój bieg (2)

„Wielka Piękna Ustawa”: Nacjonalizm jako kontrola terytorialna

Tak zwana Wielka Piękna Ustawa/Big Beautiful (Bad) Bill, powiązana z ograniczeniami imigracyjnymi Trumpa, zwłaszcza represjami i decyzjami motywowanymi politycznie, forsuje szeroko zakrojoną władzę wykonawczą nad tym, kto powinien przebywać w Stanach Zjednoczonych. Kluczowe elementy to masowe deportacje, rozszerzenie aresztów, ograniczenie dostępu do azylu oraz próby redefinicji obywatelstwa z urodzenia na mocy 14. Poprawki.

Podobnie jak suwerenność osadników z lat 50. XIX wieku, ustawa koncentruje się na kontroli terytorialnej – ale na odwrót. Podczas gdy suwerenność osadników dawała osadnikom możliwość decydowania o losie terytoriów, program ten konsoliduje władzę w rękach władzy wykonawczej, odrzucając lokalną autonomię (np. miasta-sanktuaria) na rzecz upaństwowionej definicji przynależności.

Ta zmiana jest zbieżna z Projektem 2025, którego celem jest centralizacja władzy federalnej pod kontrolą prezydenta. Razem ujmują one władzę wykonawczą jako narzędzie woli ludu – podobnie jak kiedyś suwerenność osadników – ale teraz odgórnie. Głosy lokalne sprowadzają się do przeszkód prawnych lub rytuałów wyborczych, dodatkowo osłabianych przez systemy takie, jak Kolegium Elektorów.

Zarówno wtedy, jak i teraz, „lud” jest powoływany na uzasadnienie władzy. O ile jednak w XIX wieku suwerenność funkcjonowała poprzez chaotyczną, oddolną demokrację, o tyle dzisiejszy model wymusza jedność poprzez scentralizowane zarządzenia wykonawcze – deklarujące nie tylko to, czym jest Ameryka, ale także to, kto jest Amerykaninem.

 

Brzydka ustawa o równowadze

Jeśli chodzi o demokrację, populizm i kształt władzy, zarówno XIX-wieczna suwerenność osadników, jak i współczesne inicjatywy, takie jak Projekt 2025, odzwierciedlają trwającą amerykańską walkę o równowagę między wolą ludu, kontrolą terytorialną i władzą federalną. Jednakże, podczas gdy suwerenność osadników rozdziela uprawnienia decyzyjne między małe społeczności (z mieszanymi i często krwawymi skutkami), Projekt 2025 i Wielka Piękna Ustawa odzwierciedlają pragnienie skonsolidowania władzy w rękach jednej, silnej władzy wykonawczej.

Każdy ruch odzwierciedla inną formę populizmu – jeden lokalny i oddolny, drugi ogólnokrajowy i scentralizowany. Gdy Amerykanie rozważają na nowo przyszłość swojej republiki w czasach polaryzacji, historyczne echa między przeszłością a teraźniejszością ujawniają wciąż aktualne pytania, zwłaszcza: Kto przemawia w imieniu ludu?

 

Kto decyduje o losie miejsca lub narodu?

I jak daleko powinna sięgać suwerenność – aż do osadnika, czy aż do państwa? Te zmiany podkreślają utrzymujące się w Ameryce napięcia wokół suwerenności – kto ją sprawuje i czy „demokracja” oznacza wzmacnianie lokalnych głosów, czy też centralną figurę. Na te pytania nie mam prostej odpowiedzi i być może lepiej omówić historyczne korzenie i ewolucję faszyzmu, ponieważ często końcowy rezultat jest taki sam.

W dzisiejszych czasach jednak naszą misją jest stosowanie terminu „suwerenność nielegalna” w kontekście współczesnej sytuacji politycznej, jako porównania i kontrastu między XIX wiekiem a XXI wiekiem, a także wyjaśnienie wielu zjawisk w kontekście programów politycznych.

Niepokojące jest to, że oba te bieguny występowały już wcześniej, tuż przed wojną secesyjną w latach 60. XIX wieku. Czy jesteśmy świadkami powtórki w Stanach Zjednoczonych i wśród ich najbliższych sojuszników? Powiązanie tego, co lokalne, z tym, co globalne, nie powinno być trudne a także dostrzeżenie, iż niewiele z tego, co się dzieje, jest  dziełem przypadku.

 

Wnioski

Niestety, jak widać w wojnie zastępczej Zachodu z Rosją, zwłaszcza teraz, w obliczu niesprowokowanych ataków na Iran oraz gróźb i pobrzękiwania szabelką pod adresem Chin, Zachód jako taki – a Stany Zjednoczone w szczególności – nie są zdolne do żadnej znaczącej reformy własnych upadających gospodarek. Przypomina mi to znów cytat Tsun Zu, chińskiego dowódcy wojskowego i filozofa wojskowego, który powiedział: „Zły człowiek spali swój naród do gołej ziemi, by rządzić popiołami”. W późnym stadium imperializmu Stany Zjednoczone stały się naprawdę bardzo złe.

Henry Kamens

Tłum. Andrzej Filus

Henry Kamens, felietonista, ekspert ds. Azji Środkowej i Kaukazu

Źródło: New East Outland

(Visited 18 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *