NaukaPolecane

Marksizm umarł na Wschodzie, bo zrealizował się na Zachodzie (2)

Społeczeństwo dobrobytu, jak nazwał je Galbraith, zdołało wyeliminować dialektyczne napięcie rewolucji, a jednocześnie doprowadzić alienację do najwyższego poziomu. Alienacja zbiega się z dehumanizacją, a jednocześnie z utratą wszelkich wspólnych (nie tylko religijnych) ram wartości; a te dwa procesy, ściśle ze sobą powiązane, prowadzą do sprowadzenia osoby do roli rzeczy, którą Veneziani opisuje w swojej książce. W ten sposób rodzi się gigantyczny proces alienacji, który Veneziani trafnie szkicuje: „alienacja jako utrata tożsamości, alienacja jako wyobcowanie ze środowiska, w którym żyjemy, alienacja jako wspólnotowy rozpad i dezorientacja w heideggerowskim rozumieniu tego słowa, alienacja jako wyzysk, a tym samym wywłaszczenie własnej pracy, alienacja jako komodyfikacja człowieka”. Zatem społeczeństwo zachodnie zdaje się nie tylko unikać marksistowskiego potępienia alienacji, ale wręcz całkowicie je ignorować, do tego stopnia, że ​​alienacja realizuje się najmocniej.

Uważajmy zatem, aby nie powiedzieć, iż Oświecenie zwyciężyło nad marksizmem i że dziś marksizm, oczyszczony z azjatyckiego despotyzmu, powraca do myśli oświeceniowej. Dzisiejszy okcydentalizm zmiótł nawet swój własny oświeceniowy fundament i to, co kiedyś było jego najwyższym wyrazem – kantowską moralność. W tym kontekście Veneziani zauważa, iż ​​pierwotna legitymizacja „projektu zachodniego” leży w kantowskim imperatywie praktycznym, który głosi: „traktuj ludzkość zawsze jako cel, a nigdy jako środek”. Jednakże, kontynuuje Veneziani, jeśli dwa wieki później zweryfikujemy ten projekt założycielski w świetle jego rezultatów, „musimy się zgodzić, że Zachód charakteryzuje się całkowitą instrumentalizacją życia, sprowadzeniem człowieka do roli środka”. To uprzedmiotowienie człowieka oznacza odwrócenie założeń okcydentalizmu i jest najbardziej oczywistym przejawem heterogeniczności celów.

Prawdę mówiąc, można powiedzieć, iż cechy dzisiejszego Zachodu potwierdzają to, co przewidziała już literatura kryzysowa lat trzydziestych. Kryzysowy sposób myślenia jest jednak skazany jedynie na podsycanie „kultury żalu”, która jest z gruntu nostalgiczna i osiąga swój szczyt w tradycjonalizmie. Tradycjonalizm wyraża ideę nieodwracalnego upadku Zachodu, ale jego krytyka, właśnie ze względu na całkowity sprzeciw wobec nowoczesnego i burżuazyjnego świata, uniemożliwia sobie skuteczne oddziaływanie, jest odcięta, zdaje się nie mieć wpływu na świat, który zamierza krytykować – i szuka pocieszenia w paplaninie archaicznych i dekadenckich salonów. Rodzi się nowy świat i musimy się do niego dostosować, aby pchnąć go w lepszym kierunku. Dlatego myślę, że musimy zgodzić się ze stwierdzeniem Venezianiego, iż ograniczeniem tradycjonalistycznej krytyki Zachodu jest osądzanie samego Zachodu w świetle przesłanek, które nie są jego własnymi, poprzez dokonywanie niemożliwego porównania między światem zamkniętym w jego doskonałości, światem tradycji, a światem równie zamkniętym w jego potępieniu, światem stawania się. I odwrotnie, „najskuteczniejszym i najsłuszniejszym oskarżeniem Zachodu jest porównanie jego obietnic z ich realizacją”. Przeciwstawianie cywilizacji bytu triumfującemu światu stawania się, oznacza raczej alienację niż walkę; w obliczu tej ostrej opozycji krytyka progresywistyczna łatwo likwiduje racjonalizm, podkreślając, że przeciwstawia on teraźniejszości przeszłość, która bezpowrotnie przeminęła. Autentyczna krytyka tradycjonalistyczna musi podążać inną linią, badając przyczyny, dla których ostateczny rezultat myśli u źródeł okcydentalizmu nie tylko różni się od zamierzeń jego twórców, ale jest wręcz ich radykalnym przeciwieństwem.

Mówiąc o postawie nostalgicznej, w rozdziale poświęconym namiętności pokonanych, znajdujemy trafną obserwację, dotyczącą odwrócenia perspektyw między faszyzmem a neofaszyzmem: ten pierwszy podtrzymywany był przez witalistyczny optymizm i ideologię, opartą zasadniczo na kulcie zwycięstwa; drugi natomiast wyraża pesymistyczną i zmierzchową namiętność do pokonanych, co odwraca zatem pierwotnego ducha faszyzmu. Taka namiętność do pokonanych wydaje się dziś bardziej powszechna, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. W istocie nie zawsze jest prawdą, iż dziś pęd do zarabiania pieniędzy i sukcesu jest całkowicie dominujący. Wręcz przeciwnie, fascynacja przegranymi sprawami rozpowszechniła się jako reakcja na dominującą mentalność. Mówi się, że historię piszą zwycięzcy, a nie pokonani. Stąd rodzi się solidarność z pokonanymi w historii, jako reakcja.

W swoim przeglądzie tendencji krytycznych wobec okcydentalizmu, zakres badań Venezianiego rozszerza się na inne, nienostalgiczne ruchy opozycyjne, które istnieją współcześnie. Po pierwsze, socjalizm, który dziś stoi przed nieuniknioną alternatywą między wejściem, a powrotem do burżuazyjnego „wspólnego domu” – w duchu liberalnego i świeckiego socjalizmu – a próbą ponownego odkrycia tego, co najwspanialsze i najbardziej „religijne” u jego źródeł, co stawia go w krytycznym świetle wobec okcydentalizmu i neokapitalizmu. Po drugie, ekologia, która, pomimo przeciwnych jej wysiłków, odzyskuje autentyczność, odwołując się do przeszłości, a tym samym krytykując nowoczesność i jej wytwory, poczynając od kapitalizmu. Veneziani identyfikuje kolejny ruch opozycyjny w nurcie „rewolucji konserwatywnej”, której wielkimi inicjatorami są przede wszystkim Martin Heidegger, Ernst Jünger i Carl Schmitt, a epigoni – myśliciele Nouvelle Droite. Veneziani podkreśla zalety tych ostatnich, jego zdaniem, ale także ograniczenia i niedoskonałości, które niekiedy skłaniają ich do podporządkowywania się tym samym świeckim i immanentystycznym perspektywom społeczeństwa zachodniego, przeciwko którym wciąż z zapałem protestują. (Cdn.)

Augusto Del Noce

Tłum. na ang. Carlo Lancelotti, z ang. na polski Andrzej Filus

(Visited 18 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *