KUBA ZACZYNA ŻYĆ (2)
Komentarze:
Sir James mówi:
BRICS nie zrobiło jeszcze wiele, jak się wydaje. Ale myślę, że stanie się to ważniejsze, gdy USA i ich pachołkowie (NATO) podupadną.
Myślę, że najlepszymi kandydatami Kuby jako sojuszników będą Brazylia i Wenezuela.
Czas, aby wielka Ameryka Południowa weszła na scenę światową!
thetsar mówi:
Kuba mogłaby dobrze zrobić, prosząc o pogawędkę sojusz BRICS. „B” – Brazylia – może być w stanie zaoferować Kubie dobrą radę i pomoc, jeśli będzie to konieczne.
CubaJack mówi:
Wydaje się, że wspomniany kryzys kubański był inny, niż pamiętam. Przede wszystkim, nie było to pięćdziesiąt lat temu w tym miesiącu. To by oznaczało kwiecień 1962 roku. Wszystko zaczęło się 14. października 1962 roku. Dlatego Kubańczycy nazywają to kryzysem październikowym.
Tak jak pamiętam – i jak pamięta wielu Kubańczyków – Sowieci nie zwyciężyli. Sowieci się wycofali, co wywołało gniew Fidela i wielu Kubańczyków.
Concerned pisze:
20. kwietnia 2012 o 5:34 rano
To całkiem solidny i interesujący artykuł, ale nie podzielam ponurego fatalizmu, z jakim patrzysz na to, co prawdopodobnie wydarzy się po odejściu Raula. W latach 90. powszechnie uważano, iż po odejściu Fidela system szybko się załamie, ponieważ Raul – oczywisty następca – nie będzie miał autorytetu moralnego Fidela. Ale przejście do Raula było bardzo płynne – nigdy nie było momentu paniki lub niepewności. Nie przewiduję, że przejście od Raula do jego następcy będzie równie płynne: po prostu wskazuję, iż ci, którzy przewidywali kataklizm, mylili się wcześniej i mogą się mylić ponownie.
Steve_M. pisze:
Kiedy ponownie przeczytałem ten felieton, zauważyłem to stwierdzenie: „Ironicznie, Kuba, ze standardem życia niewiele odbiegającym od tego w USA na początku lat 50.…”. Chociaż zamożni ludzie, z którymi rodzice Erica Margolisa prawdopodobnie utrzymywali kontakty towarzyskie na Kubie, mogli być niemal tak zamożni jak Amerykanie w latach 50., ani przez sekundę nie wierzę, że tak było w przypadku większości Kubańczyków w tamtym czasie. Gdyby byli tak zamożni, jak sugeruje Margolis, komunizm nie byłby tak kuszący dla biednych dzierżawców i miejskich robotników, którzy początkowo tak mocno popierali Fidela Castro.
Mike Smith mówi:
Teraz nie jestem pewien… Myślałem, iż miał na myśli obecny standard życia, podobny do tego w USA w latach 50…
Zastanawiam się nad „Połączoną presją miażdżących sankcji handlowych i finansowych USA oraz inherentnymi wadami marksistowskiego systemu ekonomicznego”.
Czy marksistowski system ekonomiczny zawiódłby bez miażdżących sankcji i polityki USA?
Marks wyobrażał sobie swój system dla Wielkiej Brytanii, a nie dla ogromnych krajów, takich jak Rosja czy Chiny. Być może bez zewnętrznych nacisków jego teorie mogłyby lepiej sprawdzić się na Kubie.
Można argumentować w obu przypadkach, ale warto się nad tym zastanowić.
stage1dave pisze:
Świetny felieton na coraz ważniejszy temat, moim zdaniem. Oficjalne podejście USA jest średniowieczne i oczywiście musi się zmienić.
Córka GF była w domu przez tydzień w lutym, a jej krótki opis brzmiał: „niesamowita, fascynująca, ale trochę przygnębiająca”. Nie mogę się doczekać, aby rozwinąć tę myśl następnej zimy, kiedy odwiedzimy ją z GF.
Ledwo chodziłem do przedszkola w czasie kryzysu, ale pamiętam napiętą atmosferę w domu. Mój tata był świeżo emerytowanym kierowcą Clunk w OLD RCAF, a jego posty w Europie pod koniec lat 50. przekonały go (i moją matkę) o amerykańskiej hipokryzji w tej kwestii. Wydarzenia, które nastąpiły później, tylko utwierdziły ich poglądy, przynajmniej w moim odczuciu.
Jedna rzecz mnie ciekawi: pamiętam, jak wiele lat temu czytałem w renomowanym czasopiśmie o oficerze rosyjskiej marynarki wojennej, „który uratował świat…” podczas „kryzysu rakietowego” (Archonow? Arkhonopow?). Podobno Amerykanie faktycznie strzelali do rosyjskiego konwoju, a on rozkazał swoim załogom dział siedzieć cicho i nie odpowiadać ogniem? Czy jest w tym ziarno prawdy i czy ktoś ma jakieś bardziej szczegółowe informacje?
W każdym razie, podoba mi się nowe forum; świetny wygląd i dużo bardziej przyjazne dla oka.
Pewien Kanadyjczyk mówi:
Jedna rzecz, o jakiej chciałbym wspomnieć w kontekście Kuby, a której Eric najwyraźniej nie wspomniał, to fakt, iż ten konkretny kraj jest często przedstawiany jako wyjątkowy przykład ekologii, gdzie jego ślad ekologiczny jest jednym z najniższych na świecie i że w rzeczywistości ma zrównoważony plan gospodarczy, który pozwala na (pewien stopień) samowystarczalności i ochrony środowiska.
Ale gdy embargo zostanie zniesione, to samo może już nie być prawdą. Oto artykuł o tym, dlaczego koniec embarga może być zły dla Kuby (w pewnym sensie)…
Eric S. Margolis
Tłum. Andrzej Filus
Za: www.EricMargolis.com

