Fałszowanie historii i znaczenie kultury
Dwight D. Eisenhower zadał pytanie, które powinien sobie dziś zadawać każdy polityk: „Czy nie ma innego sposobu na życie?”
Gdy czytamy podręczniki historii, zazwyczaj dowiadujemy się tylko tego, co nam wolno i co powinniśmy wiedzieć. Niedawnym przykładem jest przedstawienie konfliktu na Ukrainie. Podobno rozpoczął się on w lutym 2022 roku, kiedy armia rosyjska dokonała inwazji na sąsiedni kraj. Tło konfliktu jest ukryte; według panującej opinii jest to niesprowokowana „brutalna wojna agresji”, atak na suwerenne, demokratycznie rządzone państwo.
Jedynie mimochodem wspomina się o „zmianie rządu”, która miała miejsce w 2014 roku. Wikipedia podaje: „W lutym 2014 roku, w wyniku aneksji Krymu przez Rosję i wojny w Donbassie, wybuchł konflikt między dwoma państwami, który trwa do dziś. Krym i część Donbassu pozostają od tamtej pory pod kontrolą Rosji. (…) 24. lutego 2022 roku rozpoczęła się inwazja na Ukrainę…”.
O tym, że rok 2014 był w rzeczywistości krwawym zamachem stanu, zorganizowanym przez siły zagraniczne i przygotowywanym przez długi czas, pasjonaci historii mogą dowiedzieć się co najwyżej z zakazanych książek i tzw. alternatywnych mediów oraz ich relacji w Internecie i na YouTube, o ile nie zostały one usunięte jako „dezinformacja” lub „fake news”. Sztuczna inteligencja w znacznym stopniu przyczynia się do fałszowania historii świata w interesie fanatycznie wyznawanych opinii i ideologii.
Długoterminowa strategia imperialna USA
Prawie wszędzie tam, gdzie wybuchają wojny, jak na Ukrainie, bliższe przyjrzenie się ujawnia, że od razu wyłania się obraz głównego inicjatora: USA, wraz z ich agencjami, zwłaszcza CIA. Przez około 200 lat ostatecznym celem USA zawsze była globalna dominacja i eksploatacja innych krajów. Świadomość tego faktu wyjaśnia niemal wszystkie ostatnie kryzysy i wojny, w tym wojnę na Ukrainie i zagrożenie dla Niemiec i Europy, które sprowadziły nie tylko Stany Zjednoczone, ale paradoksalnie również państwa Unii Europejskiej, choć pod ich egidą. Nic w tym działaniu nie jest przypadkowe; wszystko jest zaplanowane, często na długie okresy czasu.
Wszyscy prezydenci, od przeszłości do współczesności, przestrzegali zasad tej imperialnej polityki, zgodnie z instrukcjami odpowiednich rządów cieni (zwanych również „głębokim państwem”) działających za kulisami, a w szczególności elit gospodarczych i finansowych oraz kompleksu wojskowo-przemysłowego. Dotyczy to również Donalda Trumpa i jego hasła „Ameryka przede wszystkim”. Jego nieprzewidywalna polityka taryfowa i sankcji, „umowy” i interwencje najwyraźniej próbują ukryć lub zapobiec zbliżającemu się upadkowi amerykańskiego systemu gospodarczego i finansowego. Atak na Wenezuelę 3. stycznia 2026 roku, który stanowił naruszenie prawa międzynarodowego i miał na celu uzyskanie dostępu do ropy naftowej, gazu i innych zasobów tego kraju, należy postrzegać w tym kontekście.
Era amerykańskiego imperium ewidentnie dobiega końca. Odkąd Stany Zjednoczone zastąpiły Brytyjczyków na przełomie ubiegłego wieku, twierdzą, iż są narodem „wyjątkowym i niezastąpionym”, narodem wybranym: „krajem Boga”. A według elit władzy Stany Zjednoczone Ameryki, „kraina wolnych i ojczyzna odważnych”, jak głosi hymn narodowy, są przeznaczone do panowania nad światem.
Głównym czynnikiem, przyczyniającym się do takiego wizerunku jest fakt, że znaczna część społeczeństwa amerykańskiego, w tym Kongres, jest fanatycznie religijnie fundamentalistyczna. Do dziś głęboko zakorzenione jest tu bliskie pokrewieństwo między purytanizmem a kapitalizmem, „ekonomiczną doktryną predestynacji” – tych, których Bóg miłuje, wzbogaca. Aby potwierdzić swoje jednobiegunowe roszczenia, Stany Zjednoczone od XIX wieku wypracowały długoterminową strategię, która obejmuje utrzymywanie nadmiernie uzbrojonej armii i utworzenie około 1000 baz wojskowych na całym świecie.
Ponadto, pokryły cały świat siecią think tanków i „organizacji pozarządowych”, które działają za kulisami w interesie USA. Do tego dochodzi wymiar kulturowy, nieodłącznie związany ze społeczeństwem amerykańskim, cecha, której na ogół nie przywiązuje się zbyt dużej wagi. Podczas gdy kultura europejska od czasów Oświecenia opierała się na rozumie (ratio), samopoznaniu i rozwoju jednostki w humanitarnym społeczeństwie, „kultura rozrywki”, rozwinięta w USA, bardziej odwołuje się do instynktów i pragnień, a zatem jest łatwiejsza do konsumpcji w swojej powierzchowności. Hollywood i Disneyland rozprzestrzeniły się po całym świecie. Wdarły się do salonów, ukształtowały młodzież i zdobyły przyczółek w umysłach dorosłych.
Ten dominujący trend w społeczeństwie amerykańskim opiera się na pewności siebie zdobywczej „kultury”, która zawsze przed niczym się nie cofała i bez skrupułów korzystała ze wszystkiego, co inne narody miały do zaoferowania. Znamienne jest, iż nazwali swoje rakiety imieniem greckiego boga (Apollo), a samochody imieniem indiańskiego wodza (Pontiaca), którego zamordowali. Powstało imperium kulturowe, w którym liczą się tylko pozory i zysk. Wyjściem z tej błędnej ścieżki, prowadzącej w ślepy zaułek wewnętrznego infantylizmu, byłoby wyłącznie porzucenie jej. (Cdn.)
Wolfgang Bittner
Tłum. Andrzej Filus
Pisarz i dziennikarz, ur. w 1941 r. w Gliwicach, dr Jur. Wolfgang Bittner mieszka w Getyndze. Jego książka Geopolitik im Überblick. Deutschland-USA-EU-Russland (Geopolityka w skrócie: Niemcy-USA-UE-Rosja) została niedawno opublikowana przez Verlag Hintergrund, Berlin 2025.
Za: Forumgeopolitica

