Okiem satyryków

Także posiadam maszynkę do mielenia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdybym miał lepsze zdanie o poziomie Gazety Krakowskiej, pomyślałbym, że tekst: Tropiąc zakupy Breivika dotarli do studenta AGH, który ukazał się dziewiętnastego stycznia, jest satyrą na działania polskich służb. Niestety, utwór jest jak najbardziej poważny a jego autor ma swoich czytelników za debili, zamiast tym mianem określić podrzucających mu informacje pracowników w/w służb.

Pamiętamy jeszcze zdjęcia słynnych „zestawów Brunona K.”, czyli parę kabelków, trochę układów elektronicznych, stary telefon komórkowy itp. Zdjęcie z wczorajszego artykułu pokazuje, jakie przedmioty nasze dzielne służby i policja ujawniły w mieszkaniu pewnego studenta AGH, który miał pecha nabyć sznurek, uchodzący za lont, w tym samym sklepie internetowym, co słynny Breivik.Na zdjęciu obok sznurka widzimy, tak tak, to nie żart kochani, widzimy maszynkę do mielenia. Taką fajną, starszą, na korbkę. Wzruszyłem się, ponieważ używam takiej i mam do niej wielki sentyment. Ileż to makowców powstało dzięki niej. Tekst w Gazecie Krakowskiej uświadomił mi, że będę musiał przemyśleć dalszą obecność tego przedmiotu w szafie. Człowiek ma marzenie, by dodawać sobie z każdym rokiem więcej spokoju i lekkiego snu, lecz w naszym kraju o spokojny sen coraz trudniej. Zaczynam więc poważnie zastanawiać się, czy w najbliższych dniach nie dokonać pełnego przeglądu szaf i piwnicy. Powinienem chyba sporządzić listę, gdzie na pozycji pierwszej figurować będzie powyższa maszynka do mielenia. A dalej spis drucików i drutów, kilka starych komórek, leżących dotychczas spokojnie na piwnicznej półce, podręcznik do elektroniki dla amatorów, kilka tubek z metalu (podobne posiadał biedaczysko student) oraz kilkanaście z grubego kartonu, trochę resztek nawozów (do gnojówki mam regularny dostęp na wsi) i co najmniej dwa duże pudełka różnych układów elektronicznych, poskładanych i w częściach. Po sporządzeniu listy będę musiał wysłać ją do miejscowych oddziałów różnych abwów, uopów i oczywiście do dzielnicowego. Nie gwarantuje to spokojnego snu, ale może ułatwi obronę na wypadek, gdyby okazało się, że robiłem w ciągu ostatniego roku zakupy w tym samym sklepiku z elektroniką, co Breivik dwa lata temu. Nie mówiąc już o tym, że niewątpliwie należę do tej większej części polskiego społeczeństwa, które często marzy o wywaleniu w powietrze parlamentu, rządu i kilkunastu innych ośmieszających się instytucji.

Od samego rana staram się przypomnieć sobie, co mieliłem przez ostatnie kilka lat. Z artykułu wynika, że student mielił różne substancje, czyli dla służb ma znaczenie, co się mieli. Jest to wyraźny sygnał do producentów maszynek do mielenia. Powinny zostać wyposażone w pamięć o substancjach zmielonych. Piłem właśnie poranną kawę, gdy dopadła mnie myśl, która przeniosła moje obawy na wyższy poziom. Mam w szafie jeszcze jedno tego typu stare urządzenie. Ręczny wyciskacz do ziemniaków. Jednak po głębszym przemyśleniu uspokoiłem się. Nie przypominam sobie abym w ciągu ostatnich dziesięciu lat wyciskał w tym czymś saletrę. Dopiłem kawę.  Rozluźniony, nawiązałem dialog z żoną, nie chcąc, aby pomyślała, że tylko seks mi w głowie w niedzielę rano i na kulturalną rozmowę o książkach także mnie stać (po seksie oczywiście). Nagle z głębi pamięci wydostała się myśl, która przyśpieszyła puls: „Rety, ja chyba mam w piwnicy nielegalny destylator!”.

Pingwin

 

(Visited 13 times, 1 visits today)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

*