Rzeczypospolita

ILE CZŁOWIEKA W CZŁOWIEKU?

127498315_3_644x461_daewoo-lanos-15-sedan-niezawodnypewniak-pierwszy-wlasciciel-daewoo_rev001Każdy z nas ma w życiu taką sytuację kiedy potrzebuje pomocy drugiego człowieka. Wszystko zależy od czynnika kulturowego, gdy pewne zachowania mamy wpojone od dziecka, lecz gdy społeczeństwo bombarduje nachalna propaganda promocji “wyścigu szczurów “, wtedy o pomoc rodaka ze świecą szukac. Tak każdy sobie, lecz gdy przychodzi bieda Polacy biadolą i pomstują do nieba jaki to podły naród mieszka na tej ziemi nad Wisłą…
Te wakacje o wymarzonej pogodzie spędzałem w okolicach Gorzowa, czyli lasy i woda. Niestety rejon Polski skąd pochodzę, do finansowej elity nie należy,więc i jego mieszkańcy poruszają się autami “z epoki”:) Cud kooperacji nieboszczki FSO z jej dużym skośnookim bratem -Daewoo Lanos! Auto bardzo sprawne, lecz ciasne i z biegiem lat jak wychodzi podatne na niespodzianki. Powrót do centralnej Polski przypadł mojej rodzinie akurat na poranek mglisty, dżdżysty i deszczowy. Pierwsze ponad sto kilometrów w kierunku Poznania pokonaliśmy w miarę sprawnie, ale czujne ucho kierowcy wychwyciło niepokojące stuki dochodzące gdzieś w okolicy przedniego zawieszenia. Dojeżdżając na poznańską obwodnicę  stuki nieśmiałe i ledwie słyszalne przerodziły się w regularne walenie. Lanos, żona dziecko i niespełna ósma rano na zegarze. Do tego przedmieścia poznańskiej metropolii. Zatrzymaliśmy się na stacjii benzynowej ,lecz szef nas zlał-tak zwyczajnie po polsku. Jadąc dalej z duszą na ramieniu pojawił się kolejny kłopot- na każdych światłach właczał się na kokpicie “check” silnika i auto gasło i…nie hamowało hamulcem bo ten potrzebuje wspomagania z silnika -został tylko hamulec ręczny. Stres siegnął zenitu bo do celu bagatela 230km a my jesteśmy w czarnej dupie!. Jednak dobre Anioły nad nami czuwały!. Mijając kolejne skrzyżowanie na zielonym swietle bez zatrzymywania, po prawej stronie w oddali ukazał nam się szyld reklamujący naprawę aut ciężarowych .Bingo! Szybko skręcamy i z duszą na ramieniu idę do stróżówki, miejsca jakby rodem przeniesionego z PRLu. Pani podnosząca szlaban, gdy uslyszała, że jestesmy z drogi, że dziecko, że pada i kłopot ogromny żywo zainteresowała się naszym problemem. Podzwoniła tu i tam i okazało się, że właśnie przyszli mechanicy. Podjechałem z rodzinką na warsztat, wokół tiry, dwóch chłopaków poprosiło bym wjechał na “kanał” przystosowany dla ciężarówek, więc przy innym rozstawie osi to już było karkołomne. Wzbudziliśmy niemałą sensację i zajęto się nami jak goścmi specjalnymi. Rozsypany przegub został naprędce reananimowany i życzliwośc jaka mnie tam spotkała od chłopaków z Poznania poraziła moją rodzinę do tego stopnia że wspominamy ten fakt do dziś. Uratowanie tyłka kosztowało nas 20zł na piwo i w drogę!. Z całym szacunkiem może dla nich była to normalnośc ,ale dla mnie coś nie z tej ziemi!
Na co dzień otacza mnie nieufnośc sąsiadów, postawa roszczeniowa pań z przedszkola czy innych urzędów a w pracy chamstwo ,donosy i podkładanie sobie “kopyta”.
Odwykłem od normalnych ludzkich zachowań!
Musimy wierzyc w ludzi ,choc to coraz trudniejsze bo tyle człowieka w człowieku ile zostało w nas serca i dobroci dla tego w potrzebie!
Z dedykacją dla bezimiennych chłopaków z poznańskiego warsztatu
Roman Boryczko Październik 2014

(Visited 99 times, 1 visits today)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *