InneWyróżnione

Dwie republiki i monarchia. Dlaczego popieram wszystkie trzy… ale wybrałem życie w monarchii (3)

To również symboliczna funkcja. Monarcha reprezentuje suwerenność marokańskich mężczyzn, których podporządkowanie nie jest skierowane do innych ludzi, lecz do Boga. Głowa rodziny jest swego rodzaju królem i składa w ofierze owcę podczas każdego święta Eid, tak jak król większej rodziny, narodu, pełni funkcję głowy rodziny, składając w ofierze owcę w imieniu całego Maroka.

Polityka zagraniczna Maroka, zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku lat ludobójstwa, nie była tak ofiarnie cnotliwa jak polityka Iranu. Ale kompetencja sama w sobie jest cnotą, a marokańskiego monarchę otaczają stosunkowo kompetentni (choć czasami przekupni) doradcy. Podobnie jak Chiny, Maroko gra na długie lata. Dąży do „pokojowego wzrostu”, opartego na wynikach gospodarczych i aby to osiągnąć, zdecydowało się uniknąć konfrontacji ze złowrogą, ludobójczą zachodnią oligarchią syjonistyczną. (Wszyscy tutaj brzydzą się syjonizmem i rozumieją, w jaką grę się gra).

Tradycja marokańska, w tym monarchia, jest nierozerwalnie związana z lokalną interpretacją islamu, którą uważam za spójną. Sufizm, czyli mistycyzm islamski, ma tu tysiącletnią historię i wciąż jest żywy i pełen energii w sposób, w jaki inne wielkie tradycje mistyczne, w tym zachodnie, nie są. Minister ds. Religii, Ahmad al-Tawfik, jest historykiem, który rozumie centralne znaczenie islamu sufickiego dla kultury i tożsamości Maroka, a także sponsoruje i wspiera grupy sufickie. Chociaż rządy kilku krajów próbują wykorzystać sufizm, Maroko jest tak naprawdę jedynym krajem z aktywnie prosufickim rządem.

Czy zaprzeczam sam sobie?

Lubię zarówno irański republikanizm islamski, amerykański republikanizm oświeceniowy i monarchię marokańską. Większość ludzi uważa te trzy podejścia polityczne za skrajnie rozbieżne, nie wspominając o tym, iż nie do pogodzenia. Czy jestem niespójny?

Być może. Jeśli tak, to mój kolega, amerykański unitarianin, Ralph Waldo Emerson, ma coś na moją obronę: „Głupia konsekwencja to zmora małych umysłów”.

Nie zapominajmy jednak, że zewnętrzne pozory rządzenia są jedynie środkiem do celu: rządów cnoty. Wyprane mózgi ludzi Zachodu często zdają się wierzyć, iż „demokracja” jest celem samym w sobie, że rządy są dobre lub złe w zależności od tego, jak bardzo są „demokratyczne”. To oczywiście absurd. Prawdziwa demokracja, gdyby taka rzecz była możliwa, mogłaby wybierać cnotliwe przywództwo, w którym to przypadku byłoby dobre; lub złe przywództwo, w którym to przypadku byłoby złe. Ale w żadnym z tych przypadków fakt, że mechanizm jest demokratyczny, nie ma znaczenia. Liczy się wynik, a nie mechanizm; liczą się cnotliwe rządy, a nie sposób, w jaki do nich dochodzimy.

I w większości przypadków, jak mi się wydaje, narody będą miały lepsze rządy, jeśli będą przestrzegać własnych tradycji. Na przykład rząd w porewolucyjnych Chinach stał się lepszy, stając się mniej komunistyczny i bardziej konfucjański, a w Rosji sytuacja się poprawia, ponieważ również ona zastępuje komunizm rodzimymi tradycjami. Jeśli chodzi o Iran i Maroko, oba państwa odnajdują swoje własne drogi powrotu do własnych interpretacji tradycji islamskich.

Tymczasem Stany Zjednoczone umierają, a ich życiodajna krew jest wysysana przez pasożytniczą oligarchię, której najgłębsza lojalność jest skierowana do całkowicie obcego, niezwykle szkodliwego bytu. Ich najlepszą i jedyną nadzieją jest powrót do oświeceniowych tradycji republikańskich, niezależnie od ich ograniczeń i słabości, jakie mogą się obecnie wydawać.

Dr Kevin Barrett

6. lutego 2026

Tłum. Andrzej Filus

(Visited 1 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *