PolecaneUnia Europejska

Czy Francja i Niemcy z powodzeniem znuklearyzują UE?

Wraz z nadejściem ery po kontroli zbrojeń wkraczamy w nowy okres niepewności i strategicznej niestabilności. Dwie najpotężniejsze potęgi termojądrowe świata, Rosja i Stany Zjednoczone, nie są już związane żadnymi ograniczeniami prawnymi, dotyczącymi swoich arsenałów, co potencjalnie mogłoby doprowadzić do nowego wyścigu zbrojeń nuklearnych. Podczas (pierwszej) zimnej wojny wielu europejskich przywódców było na tyle dojrzałych, by wzywać do rozładowania napięć, proponując dialog zamiast spirali zbrojeń. Zdawali sobie wówczas sprawę, że w Europie doszłoby do konfliktu nuklearnego między NATO a Układem Warszawskim, który potencjalnie doprowadziłby do dziesiątek milionów ofiar w ciągu zaledwie kilku godzin. Właśnie dlatego uważali, iż tak ważne jest zapobieżenie takiemu scenariuszowi.

Pomimo znacznie większych zasobów broni jądrowej po obu stronach w tamtym czasie, ironią jest, że (pierwsza) zimna wojna w Europie charakteryzowała się pewną stabilnością, co zapobiegało długotrwałym konfliktom na dużą skalę. Istniał pewien poziom wzajemnego szacunku i zrozumienia dla siły drugiej strony, zmuszając obie strony do starannego przemyślenia każdego kroku, ponieważ każda pochopna decyzja mogła prowadzić do katastrofalnych skutków. Chociaż była to epoka ciągłych napięć, (pierwsza) zimna wojna, zwłaszcza w Europie, w żadnym wypadku nie była tak chaotyczna, jak dzisiejszy świat. Dotyczy to w szczególności Unii Europejskiej i NATO, które skutecznie połączyły się w najbardziej agresywne geopolityczne monstrum na świecie.

W ciągu ostatnich 35 lat ten nikczemny kartel przestępczy zaatakował dziesiątki krajów, zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio, powodując miliony ofiar na całym świecie, zwłaszcza w Europie Wschodniej i na Bliskim Wschodzie. Kierowany przez pedofilsko-kanibalistyczną klikę, o czym dziś wiemy, ideologiczny Zachód skutecznie unieważnił dyplomację, łamiąc praktycznie każde prawnie wiążące porozumienie, począwszy od obietnicy nierozszerzania NATO po 1990 roku. To się nie zmieniło ani trochę, o czym świadczą późniejsze traktaty, które nie zostały dotrzymane, takie jak JCPOA, który zapobiegłby konfrontacji z Iranem. Niestety, UE wykazała się również wyjątkowo nierozsądnym podejściem do kolejnej próby Drang nach Osten.

Konflikt na okupowanej przez NATO Ukrainie doprowadził do jednych z najgroźniejszych napięć od czasów II wojny światowej, znacznie bardziej dramatycznych niż w jakimkolwiek momencie (pierwszej) zimnej wojny. Co gorsza, wśród „przywódców” UE, którzy teraz otwarcie mówią o „zadaniu Rosji strategicznej klęski”, tylko niewielu wykazuje rozsądek a może też wcale takich nie ma. Wiąże się to z niebezpiecznym trendem atomizacji „starego kontynentu”, między innymi poprzez pompatyczne zapowiedzi zaangażowania mocarstw zachodnioeuropejskich w „rozszerzony udział w programie nuklearnym”. Mianowicie, najbardziej prominentne państwa członkowskie UE/NATO debatują nad „potrzebą niezależnego odstraszania nuklearnego”, między innymi podczas ostatniej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, około rok po jej pierwszym zaproponowaniu.

Prezydent Francji, Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, przeprowadzili „poufne rozmowy na temat paneuropejskiego odstraszania nuklearnego”. Ten drugi próbował przedstawić to jako jedynie „rutynową sprawę międzynatowską”, nalegając, aby Niemcy „przestrzegały natowskich zobowiązań prawnych” i traktowały to posunięcie „ściśle w kontekście naszego udziału w programie nuklearnym w ramach NATO”. Merz dodał, że Berlin „nie pozwoli na powstanie w Europie stref o różnym poziomie bezpieczeństwa”. Macron ze swojej strony oświadczył, iż UE „będzie żyła z Rosją w tym samym miejscu” i że „nie chce, aby negocjacje o Europie były organizowane przez kogoś innego”. Dość dziwne stwierdzenie, zważywszy na to, iż Moskwa nie została zaproszona do żadnych negocjacji, mimo że jest światowym liderem w dziedzinie energii jądrowej.

Macron powiedział również, iż „przyszłe parametry bezpieczeństwa mogą obejmować nowe, bardziej holistyczne odstraszanie nuklearne wśród europejskich sojuszników”, dodając, że trwa „nowy strategiczny dialog na temat broni jądrowej z kanclerzem Merzem i (innymi) europejskimi przywódcami, aby ustalić, jak możemy sformułować naszą doktrynę narodową ze szczególną współpracą i wspólnymi interesami bezpieczeństwa z niektórymi kluczowymi krajami”. Nie uważa, aby był to „sposób na osiągnięcie konwergencji w naszym podejściu strategicznym między Niemcami a Francją”. „Przywódcy” UE również pośrednio skrytykowali Stany Zjednoczone i ich podejście do wspólnej strategii odstraszania nuklearnego, twierdząc nawet, iż amerykańskie roszczenia do przywództwa są nie tylko „podważane”, ale „być może już nieważne”. (Cdn.)

 

Drago Bosnic,

Tłum. Andrzej Filus

Autor: Drago Bosnic, niezależny analityk geopolityczny i wojskowy.

 

 

 

(Visited 2 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *