Gospodarka i politykaWyróżnione

Armagedon w Iranie: czy Trump jest bliski przeprowadzenia ataku nuklearnego?

Londyn. Groźby Donalda Trumpa, dotyczące unicestwienia Iranu są prawdopodobnie najgorszą rzeczą, jaką wypowiedział publicznie od czasu powrotu do Białego Domu. Nie tylko dlatego, że te powtarzające się deklaracje są głęboko nieetyczne i niezgodne z prawem – celowe zabijanie cywilów stanowi zbrodnię wojenną – ale również dlatego, iż wpisują się w rodzaj agresywnej retoryki, która może doprowadzić do globalnej zagłady; do katastrofy, jaka dotknie nie tylko naród irański, lecz całą ludzką cywilizację.

Takiego dyskursu nie można usprawiedliwiać, wyjaśniać ani ignorować. Pozostaje zatem jedno pytanie: „Co z tym zrobimy?”.

Choć niektórzy ludzie dobrej woli chcieliby postrzegać broń nuklearną jako narzędzie, które zakończyło II wojnę światową i od tamtej pory zapewnia pokój, prawda jest dokładnie odwrotna. Broń jądrowa doprowadziła do brutalnego mordu na setkach tysięcy cywilów w Hiroshimie i Nagasaki, okaleczyła kolejne setki tysięcy osób i skazała je na lata, a nawet dekady chorób i cierpienia. Jak już wcześniej pisaliśmy, istniało wiele innych sposobów na zakończenie wojny w 1945 roku.

Fałszywa ideologia historyczna, wedle której zrzucenie bomb atomowych zapobiegło inwazji i ocaliło ludzkie życie, w znacznym stopniu przyczyniła się do utrzymania arsenałów nuklearnych, podnosząc ryzyko dla przetrwania ludzkości do poziomów, jakich wcześniej nie sposób było sobie nawet wyobrazić.

Próba przedstawienia krwawych początków ery nuklearnej jako pozytywnego zjawiska doprowadziła do skomplikowania i zaciemnienia kwestii, która w istocie nigdy nie powinna być przedmiotem takich zawiłości. Broń nuklearna była – i pozostaje – niemoralna, a jej posiadanie powinno być nielegalne.

Trudno uznać za uspokajające wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych na temat wybuchów bomb nuklearnych nad amerykańskimi miastami – zwłaszcza że Iran nie posiada ani broni jądrowej, ani zdolności do wystrzeliwania rakiet w stronę terytorium USA. Wygląda na to, iż Trumpa zaprząta myśl o nuklearnym armagedonie.

Choć zakończenie II wojny światowej zbiegło się w czasie z pojawieniem się broni jądrowej i choć technicznie rzecz biorąc, od tamtej pory nie doświadczyliśmy kolejnej wojny światowej, jest to jedynie zbieg okoliczności. W tym samym okresie świat przeszedł szereg innych istotnych przemian, takich jak utworzenie Organizacji Narodów Zjednoczonych, postęp naukowo-techniczny czy globalizacja handlu. Można by zatem zapytać: o czyj pokój właściwie chodzi?

Od 1945 roku w konfliktach zbrojnych na całym świecie zginęło ponad 20 milionów ludzi, a kolejne 50 milionów poniosło śmierć w wyniku pośrednich skutków tych wojen. Według danych Akademii Genewskiej (Geneva Academy), na naszej planecie trwa obecnie blisko 100 konfliktów zbrojnych, w tym 25 konfliktów międzynarodowych, w które zaangażowane jest więcej niż jedno państwo.

Przez cały ten czas ludzkość – zmagając się ze śmiercią i cierpieniem w strefach wojennych oraz ponosząc straszliwy koszt ubóstwa i nierówności – trwa w niemal całkowitej bezradności, oczekując na moment, kiedy eksploduje kolejna głowica nuklearna – czy to przez przypadek, czy błędne obliczenia, czy też celowe działanie. Mogłoby to doprowadzić do wybuchu pełnoskalowej wojny nuklearnej, w której użyto by dziesiątek, a nawet tysięcy ładunków jądrowych.

W ciągu ostatnich ośmiu dekad miało miejsce wiele zdarzeń, kiedy to ludzka mądrość i szlachetność – bądź czysty łut szczęścia – powstrzymały bieg wydarzeń, nieuchronnie zmierzających ku wojnie nuklearnej. Broń jądrowa nie przyniosła pokoju; przeciwnie, każdego dnia zagraża ona temu skrawkowi pokoju, który jeszcze nam pozostał.
Mimo to Trump – wbrew swoim groźbom, wygłaszanym w serwisie TruthSocial, a ostatnio także na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych – stwierdził, że broń nuklearna „mogłaby zniszczyć świat 50, a nawet 100 razy” i wezwał do „rozbrojenia nuklearnego”. Co więcej, zaledwie dwa dni po swoim niedopuszczalnym wystąpieniu przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ we wrześniu – w którym mówił o „pchnięciu Iranu w otchłań piekielną, bez szans na przetrwanie i nadziei na przyszłą wielkość” – Trump zaproponował prezydentowi Xi Jinpingowi zorganizowanie w Washingtonie szczytu nuklearnego z udziałem Chin, Rosji i Stanów Zjednoczonych.

Trump uczynił to, mając pełną świadomość, iż udział rządu chińskiego w negocjacjach, dotyczących kontroli zbrojeń jest uzależniony od osiągnięcia przez Pekin poziomu, zbliżonego do arsenałów nuklearnych Washingtonu i Moskwy. Do takiej równowagi nie powinno się jednak dążyć poprzez dalszą rozbudowę chińskiego arsenału do ogromnych rozmiarów zasobów amerykańskich czy rosyjskich; przeciwnie – to Stany Zjednoczone i Rosja powinny zredukować swoje arsenały do ​​poziomu chińskiego i przyjąć postulat Pekinu, zakładający całkowite wyrzeczenie się użycia broni jądrowej jako strona atakująca.

Po swojej ostatniej groźbie, wygłoszonej z najważniejszej trybuny dyplomatycznej świata – a także w przeciwieństwie do wcześniejszych, pełnych gniewu wpisów w serwisie TruthSocial (w tym tego z 7. kwietnia, gdy stwierdził, iż „cała cywilizacja może dziś zginąć i nigdy nie powrócić”) – Trump podczas wiecu wyborczego zdawał się wręcz z zadowoleniem przyjmować wizję zniszczenia Los Angeles i San Diego przez Iran.

Nawet jeśli obecnie twierdzi on – w mało przekonujący sposób – że pierwotne fragmenty, sugerujące, iż wspomniane zniszczenia byłyby „niewielką ceną”, zostały wyrwane z kontekstu, a owa „niewielka cena” odnosiła się w rzeczywistości do kosztów benzyny, to fakt, że prezydent Stanów Zjednoczonych mówi o wybuchach bomb atomowych nad amerykańskimi miastami, nie napawa optymizmem. Jest to tym bardziej niepokojące, iż Iran nie posiada ani broni jądrowej, ani zdolności do wystrzeliwania rakiet w stronę terytorium USA. Wygląda na to, że Trumpa zaprząta myśl o nuklearnym armagedonie.

Czyżby zniknął ten przedsiębiorca z branży nieruchomości, który zdawał się rozumieć, iż budowa nowoczesnych miast wymaga ogromnego wysiłku, potężnego kapitału, ludzkiej kreatywności oraz czasu? Co stało się z biznesmenem, który w 1986 roku zaprosił do Trump Tower doktora Bernarda Lawna z organizacji Lekarze Świata na rzecz Zapobiegania Wojnie Nuklearnej (IPPNW)? Trump zabiegał wówczas o radę doktora Lawna w kwestii negocjowania porozumień, dotyczących broni jądrowej z Michaiłem Gorbaczowem – zaledwie rok po tym, jak stowarzyszenie to otrzymało Pokojową Nagrodę Nobla.
Czy tamten człowiek zniknął bezpowrotnie, czy może jego wypowiedzi na temat „rozbrojenia nuklearnego” dają jeszcze jakąś nadzieję?

Papież stoi po stronie tych, którzy nie godzą się na bierność w obliczu zaistniałej sytuacji. Nie tylko potępił on wojnę i wezwał do rozbrojenia nuklearnego, ale niedawno skrytykował również przywódców – wśród których prawdopodobnie znajduje się także Trump – za to, że „zaczęli mówić o broni jądrowej i coraz bardziej niszczycielskich wojnach”. Papież zaapelował do nich, by „spotkali się, usiedli przy jednym stole i podjęli dialog”.

Stolica Apostolska była jednym z sygnatariuszy Traktatu o zakazie broni jądrowej i niezmiennie pozostaje zdecydowanym orędownikiem jej całkowitej eliminacji. Najwyższy czas, aby papież – przemawiając w imieniu całej planety – wykorzystał swój wyjątkowy autorytet moralny i wezwał do zwołania nadzwyczajnego szczytu z udziałem co najmniej Trumpa, Xi oraz Putina. Mogłoby to pomóc zawrócić nas z drogi ku wojnie i uchronić przed groźbą potencjalnej nuklearnej zagłady.

Każdy z nas – poza domaganiem się takich kroków od innych – musi bardzo poważnie zastanowić się nad tym, co sam może zrobić, aby przeciwdziałać katastrofalnym skutkom gróźb Trumpa oraz jego szaleństwa w kwestii broni nuklearnej.

Ivana Nikolic Hoyz i Peter Kuznik

Tłum. Andrzej Filus

Ivana Nikolic Hoyz pełni funkcję prezeski organizacji Nuclear Age Peace Foundation. Jest profesorem historii oraz dyrektorką Instytutu Studiów Nuklearnych (Institute for Nuclear Studies) na American University w Washingtonie.

Za: Theinteldrop

(Visited 2 times, 2 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *